Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Aktualności / Co powinien zrobić nowy rząd               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
17-03-2010

 

28-10-2009

 

09-10-2009

 

09-10-2009

 

09-08-2009

 

22-05-2009

 

25-04-2009

 

+ zobacz więcej

Co powinien zrobić nowy rząd 

08-11-2007

  Autor: Paweł Kaleski

Za nami wyborcze rozstrzygnięcia. Czas na tworzenie nowego gabinetu, formowanie się składu personalnego gremiów parlamentarnych, a także pierwsze posunięcia nowej Rady Ministrów. Zgodnie z wolą wyborców i tradycją pokomunistycznej Polski ekipa dotychczas sprawująca władzę została odsunięta. Mimo, że główna partia rządząca zdobyła wynik znacznie lepszy niż w poprzednich wyborach, to jednak przegrała. Do tego jej koalicjanci zostali brutalnie wyrzuceni poza nawias politycznej sceny (chyba tak należy odczytywać niezałapanie się tak Samoobrony jak i LPR na subwencję z budżetu państwa, a więc nie przekroczenie 3% poparcia).

 

 

Nikomu chyba nie jest żal tych ugrupowań zwanych pisowskimi przystawkami. Dobrze się stało, iż głosami wyborców obie partie zostały nie tylko wypchnięte z parlamentu, ale i mocno zmarginalizowane. Wybryków obyczajowych i nie tylko ludzi pokroju Stanisława Łyżwińskiego, Renaty Beger czy też mądrości moralno-naukowych Mirosława Orzechowskiego i Wojciecha Wierzejskiego wielu już miało wyraźnie dosyć i nie ma za czym płakać.

Wyborcy ponownie zadecydowali, iż na scenie politycznej prym będą wiodły te same dwie partie, tylko w odwrotnej konfiguracji. Tym razem Platforma Obywatelska będzie formowała gabinet przy wydatnym udziale Polskiego Stronnictw Ludowego. Swoją drogą kilka tygodni przed wyborami wielu zastanawiało się nad tym, czy ludowcy w ogóle wejdą do Sejmu, a tu tymczasem nie tylko przekroczyli wyraźnie próg wyborczy, ale i zasiądą w rządowych ławach.

Szef zwycięskiego ugrupowania Donald Tusk podczas wieczoru wyborczego dużo mówił o miłości i kierowaniu się nią podczas rządzenia. Wspominał także o zmianie klimatu wokół polskiej polityki, tak aby nie było napastliwości i tym podobnych zachowań. Jednak nawet najbardziej szczere obiecanki kierowania się najserdeczniejszymi uczuciami nie zmienią faktu, iż najważniejsza jest skuteczność w realizacji zamierzonych celów, a przede wszystkim niezwykle istotne jest prawidłowe zdefiniowanie owych celów i najważniejszych, czy też najpilniejszych zadań. Tak się składa, że żadne z tych zadań nie jest jednocześnie najłatwiejsze do zrealizowania. Ale absolutnie nie oznacza to, że należy z tego zrezygnować. Wręcz przeciwnie. Spójrzmy zatem, jakie są te najistotniejsze problemy, przed jakimi stoi przyszły rząd.

Jednak konstytucja

W tym roku obchodziliśmy dziesięciolecie przyjęcia ustawy zasadniczej. To dobry moment, aby spojrzeć na jej zapisy oraz realne funkcjonowanie zawartych w niej przepisów, czy też różnych organów, jakie powołała ona do życia. Nie ma co ukrywać, iż od początku nasza obecna konstytucja miała grono swoich gorących zwolenników (chociażby Aleksander Kwaśniewski – uważany wręcz za jej ojca). Ta grupa osób od zawsze podchodziła bardzo sceptycznie do wszelakich prób rewizji przepisów konstytucyjnych. Dopuszczali oni wprawdzie możliwość ewentualnej dyskusji nad ewentualnymi korektami tego dokumentu, ale nigdy nie określali terminu, jaki miałby być dogodny dla takich działań. Odczytywać to należało tak, że taki dogodny moment nigdy nie nadejdzie. Z drugiej strony od samego początku było wielu gorących przeciwników obecnej ustawy zasadniczej. Jak to w wielu takich przypadkach bywa, prawda zapewne leży gdzieś pośrodku. Oznacza to ni mniej ni więcej, iż konstytucja ta nie jest idealna czy też rewelacyjna jakby chcieli jej obrońcy, ale i nie jest fatalna jak wieszczy wielu jej przeciwników (czy nawet wrogów). Nie da się ukryć, iż pewne zapisy, a zwłaszcza organy powołane przez nią należy jeżeli nie znieść, to chociaż zmienić. Oczywiście wiadomym jest, że aby dokonać takich ruchów, niezbędna jest zdecydowana większość parlamentarna. Obecna wyłoniona w ostatnich wyborach jest za mała, ale wiadomym jest, iż PO i PiS mogłyby dokonać takich zmian. Obie partie bowiem w niedalekiej przeszłości nie wykluczały podjęcia prac chociażby nad korektą najważniejszej ustawy. Chodzi moim zdaniem o zmiany, a nie o uchwalenie całkowicie nowej konstytucji. Jest to o tyle możliwe, że w wielu punktach oba ugrupowania miały zbieżne poglądy (PiS miał nawet własny projekt całkowicie nowej konstytucji przewidziany dla IV RP). Nawet Ludwik Dorn w ostatnim czasie publicznie przejawiał nadzieję na wspólne działanie tych formacji w tej sprawie, pomimo wielu podziałów, jakie w ostatnich latach między nimi powstały. Najważniejsza jest zatem chęć wspólnego działania dla dobra ogółu, ale do tego potrzebne jest przezwyciężenie wzajemnych animozji i stanięcie ponad partykularnymi interesami obu grup.

Cóż zatem należałoby skorygować w owym dokumencie? Na pewno na pierwszy plan wysuwa się konieczność zniesienia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. W ostatnich latach gremium to stało się folwarkiem politycznego kupczenia (w zasadzie od samego początku tak było) ekip, które dochodziły do władzy. Nie ma się co oszukiwać, że takie traktowanie tej instytucji kiedykolwiek się zmieni. Po prostu pokusa wpływu na media jest zbyt wielka i nie ma co liczyć też na to, że ktoś kiedyś z takiego podejścia zrezygnuje (warto jednocześnie rozważając likwidację tego organu zastanowić się nad zniesieniem abonamentu RTV. W sytuacji, w której telewizja publiczna emituje prawie tyle samo reklam, co stacje komercyjne, a do tego jest absolutnym hegemonem na rynku, mówienie o jakowejś misji i konieczności płacenia na to abonamentu jest co najmniej nie na miejscu).

W konstytucji mamy mowę także o wyborach parlamentarnych. PO postuluje wprowadzenie okręgów jednomandatowych. PiS z kolei opowiada się za wprowadzeniem ordynacji mieszanej. Warto zatem usiąść do stołu i wybrać jakiś wspólny projekt, który pozwoli zmienić obecną sytuację. Oczywiście nie ma idealnego sposobu wyłaniania posłów i także system jednomandatowy obarczony jest licznymi błędami, ale wydaje się, iż obecna ordynacja jest najsłabszym z trzech powszechnie dyskutowanych modeli i nic nie stoi na przeszkodzie, aby to zmienić. Oczywiście wpłynie to na ukierunkowanie systemu partyjnego w Polsce na dwupartyjny, ale już w drugich wyborach z rzędu społeczeństwo wyraźnie swoimi głosami opowiada się za takim rozwiązaniem. Zminimalizuje to także, a w zasadzie wykluczy powyborcze targi koalicyjne.

Nie należy zapominać również o konieczności zniesienia immunitetu parlamentarnego. Został on bowiem w ostatnich latach tak skompromitowany, że dyskusja nad jego zachowaniem wydaje się być bezzasadna. Po prostu społeczeństwo nie może płacić na utrzymanie w Sejmie czy Senacie przestępców różnej maści. Warto także zastanowić się nad zniesieniem Trybunału Stanu i scedowaniu jego obowiązków na inne ciało. Dalsze utrzymywanie tego organu, przed którym jest niemal niemożliwe postawienie kogokolwiek jest kompletnie pozbawione sensu.

Gospodarka i finanse to też wyzwanie dla rządu

Wiele do poprawienia jest też w sferze ekonomicznej. PO uchodzi za partię probiznesową i dobrze zorientowaną w tematyce gospodarczej, w związku z czym winna zdobyć się na dokonanie wyraźnych i dogłębnych zmian na froncie gospodarczym. Od kilku lat bowiem wszystkie działania ekip rządzących kończą się na gadaniu, ewentualnie na kosmetycznych poprawkach. Weźmy choćby kwestię budżetu. Czy rzeczą normalną jest, że państwo mające wzrost PKB rzędu 5-7%, którego rząd chwali się wzrostem (wyraźnym) wielu ekonomicznych wskaźników wciąż ma pokaźny deficyt budżetowy, a także nadal się zadłuża? Chyba nie. Warto zatem korzystając z dobrej koniunktury wprowadzić niepopularne decyzje, aby w razie gorszych wskaźników ekonomicznych nie doszło do poważnego tąpnięcia gospodarczego.

Tu zawiera się także obniżka podatków. Zostawienie większej ilości pieniędzy w kieszeniach obywateli to najprostszy sposób zwiększenia ich dochodów. Ludzie przecież sami wiedzą, na co najbardziej potrzebują pieniędzy i nie ma potrzeby, aby państwo na siłę ich uszczęśliwiało. Poza tym wiadomo, iż zmniejszenie podatków zwiększa ich ściągalność i eliminuje szarą strefę, a zatem zmniejsza się ryzyko spadku dochodów budżetowych.

Zajęcie się finansami państwa to – oprócz podatków – konieczność zajęcia się ZUS i KRUS. Dalsze tolerowanie patologii w systemie ubezpieczeń społecznych jest naganne i musi zostać przerwane. Im szybciej tym lepiej. Jeżeli nadal miesięczna składka ZUS będzie stanowiła niemal roczną składkę na KRUS, to na pewno dobrze na tym nie wyjdziemy. Jeżeli nadal składka rolnika gospodarującego na 5 hektarach ziemi będzie identyczna jak tego, który ma 50 lub 150, to nadal będziemy daleko od sprawiedliwości społecznej. O biznesmenach, którzy także mogą się ubezpieczyć w rolniczym systemie już nie wspominam, bowiem jest to wręcz żałosne.

Czas wychodzić

Nadszedł czas, aby podjąć dynamiczne i co ważniejsze skuteczne działania zmierzające do wyprowadzenia naszych wojsk z Iraku. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że nie ma tam żadnej broni masowego rażenia, misja w obecnej formie wyczerpała swoje możliwości, Polska nic nie osiągnęła w zamian za posłanie tam swoich żołnierzy. Ponadto okazało się, iż nie było planu działania wobec Iraku po obaleniu Saddama Husseina. Wiele państw już opuściło ten teren walk. Teraz, kiedy nawet najwierniejszy sojusznik USA czyli Wielka Brytania rozważa zmianę swojego stanowiska w tej sprawie, nie ma najmniejszego powodu, abyśmy trwali tam bez końca. I nie będzie to żadna dezercja z pola walki, jak niektórzy próbują nam wmawiać. Jeśli Turcja o wiele mniej zaangażowana w ten konflikt odniosła większe korzyści niż Polska, to chyba to o czymś świadczy.

Co jeszcze?

Także palącym problemem jest służba zdrowia. Nie ma się co oszukiwać, iż obejdzie się bez chociażby częściowego sprywatyzowania tego sektora. Ściąganie coraz wyższych składek zdrowotnych od obywateli i oferowanie im w zamian coraz węższego zakresu usług jest czystą hipokryzją. Zapewne należy doprowadzić do decentralizacji (koniec z NFZ) i wprowadzenia prywatnych ubezpieczeń tak, aby każdy wiedział ile i za co płaci. A nie tak jak teraz, kiedy płacimy 100% składki i nawet nie mamy pewności, że szpital do którego jedziemy jest czynny. A jeżeli jest, to czy są tam lekarze lub pielęgniarki.

Dużym wyzwaniem jest zapewne organizacja Euro 2012. To bez wątpienia duży zaszczyt, jakiego dostąpiła Polska, ale istnieje też duże i całkiem realne prawdopodobieństwo, że może to być jednocześnie kolosalna kompromitacja naszego kraju w wypadku niepodołaniu temu zadaniu. Pracy do wykonania jest wiele (w zasadzie wszystko, bo jeszcze nic nie zaczęto, a nawet nie podjęto wielu decyzji), a czasu nie tylko mało, ale i coraz szybciej go ubywa. Naprawdę to już ostatni moment, aby poważnie wziąć się za robotę. Aby zorganizować taką imprezę trzeba dysponować naprawdę poważną bazą, a na chwilę obecną nie mamy nic. Nawet niezbędnego minimum. Co do pewnych kwestii, to brak nawet planów. Dlatego też, aby nie doszło do totalnego blamażu (wina spadnie na wszystkich), nowy rząd powinien włączyć działania związane z Euro 2012 do absolutnych priorytetów i nadać im dodatkowo specjalne znaczenie. Jest to o tyle istotne, że nadal jest do podjęcia wiele decyzji prawnych i wypełnienie licznych czasochłonnych procedur. Zaniedbanie tego problemu spowoduje, że za kilkanaście miesięcy obudzimy się z ręką w nocniku. Jedno, co pewne, to to, że na pewno będzie o Polsce głośno w związku z tą imprezą. Pytanie tylko, czy w pozytywnym sensie.

Inną ważną kwestią jest moim zdaniem konieczność zniesienia subwencji budżetowych dla partii politycznych. Jest to przepis żałosny i niemający żadnej racji bytu. Płacenie ogromnych pieniędzy, w sytuacji kiedy brakuje ich w budżecie dla wielu naprawdę potrzebujących grup społecznych i zawodowych jest najnormalniej w świecie żałosne. A koronny argument, polityków, że duże subwencje dla partii są konieczne, bowiem zmniejszają ryzyko korupcji wśród klasy rządzącej to czysta bezczelność. Nikt nikomu nie każe być politykiem, a już tym bardziej brać łapówek. Mniejsze koryto to być może szansa na pozostanie w polityce ludzi naprawdę kierujących się dobrem społeczeństwa i kraju, a nie dorobkiewiczów. Problem pewnie w tym, że w mniejszym korycie łatwiej jest o przejrzystość i to zapewne dla wielu stanowi szkopuł. Platforma Obywatelska już kiedyś obiecała, że nie weźmie dotacji. Zrobiła inaczej. Czy teraz zdobędzie się na gest zadośćuczynienia, za niedotrzymanie słowa i w ogóle zniesie finansowanie partii z budżetu państwa? Łatwo nie będzie, ale i nikt nie mówił, że rządzenie to same delicje.

Warto działać

Przedstawione postulaty i problemy to duże wyzwanie. Być może dziś, kiedy jesteśmy świadkami awantury przy wyłanianiu prezydiów parlamentarnych i kiedy jeszcze nie został ukonstytuowany nowy gabinet, wiele z tych rzeczy wydaje się być nierealnymi do spełnienia. Przed nami jednak cała kadencja, a to sporo czasu, żeby chociaż kilka z tych spraw załatwić. Na pewno trzeba będzie zawiązywać porozumienia polityczne, które na chwilę obecną wydają się być mrzonką, ale chodzi przecież o dobro kraju i społeczeństwa. Dla klasy politycznej będą to trudne decyzje wymagające wielu wyrzeczeń, ale po coś ich przecież wybraliśmy. Zdaje się, że po to, aby nam służyli i sprawnie rządzili. No chyba, że znowu daliśmy się nabrać.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

  Dodaj komentarz
 
Autor:
Tytuł:
Treść:

Przepisz kod z obrazka:    
+ powrót
 

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl