Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Kraj / Co zrobić z Izbą Wyższą?               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Co zrobić z Izbą Wyższą? 

27-08-2003

  Autor: Aleksander Wojtala

Rozważania w temacie reformy polskiego systemu konstytucyjnego prowadzone są niemal bez przerwy, z mniejszym bądź większym nasileniem. Postulaty zmian dotyczą wszystkich właściwie podstawowych składników ustroju państwa – od charakteru relacji pomiędzy poszczególnymi organami, po zakres kompetencji, jakie im przysługują. Ostatnio ucichła jednakże prawie całkowicie kwestia, która niezwykle istotnym składnikiem owych dyskusji była od dawna, mianowicie problem kształtu – a nawet w ogóle istnienia – wyższej izby parlamentu. Dość szeroko poruszana przed wyborami, by wspomnieć choćby postulat likwidacji Senatu wysunięty w programie SLD, ostatnio kwestia ta została jakby zepchnięta na plan dalszy. Jakkolwiek jednak ważkości problemowi temu odmówić nie można, proponuję więc krótką choć chwilę mu poświęcić.

 

 

Na samym wstępie przyjąć należy punkt wyjścia zakładający, iż krytyka kształtu, jaki nadano Senatowi na mocy konstytucji z 1997 roku, jest w pełni uzasadniona; trudno raczej znaleźć silne argumenty, które przemawiałyby za jego istnieniem w obecnej postaci. Należy bowiem pamiętać, że jego powstanie w sposób bezpośredni wiązało się z paktem zawartym przy Okrągłym Stole; porozumienie owo nosiło zaś wszelkie znamiona zjawiska określanego w socjologii polityki jako porozumienie elit. Utworzenie wyższej izby parlamentu, której skład kreowany miał być w oparciu o całkowicie wolne wybory (w przeciwieństwie do izby niższej), choć w warunkach ograniczenia jej znaczenia politycznego, było jedną z części umowy porozumienie to sankcjonującej. Okrągły Stół w sposób znaczący przesądził o kształcie polskiej polityki w kolejnych latach, jego skutki właściwie po dziś dzień są bardzo wyraźnie odczuwalne, jednak “sytuacja ustrojowa” dawno już odbiegła od powziętych wtedy ustaleń. Wyjątkiem jest właśnie Senat, który, z drobnymi korektami, trwa w takiej samej postaci do dnia dzisiejszego. Licząca stu członków, wybieranych w oparciu o dość dziwaczne zasady (zwrócić należy uwagę na pominięcie przymiotnika “równe” w konstytucyjnych przepisach regulujących tryb wyboru senatorów) izba o znikomych kompetencjach wydaje się raczej zbędnym elementem systemu ustrojowego, tylko niepotrzebnie go komplikującym i pociągającym za sobą dodatkowe koszty związane ze swoim funkcjonowaniem. Czy w związku z tym należałoby Senat zlikwidować, tak jak chciał tego Sojusz Lewicy Demokratycznej? Niekoniecznie. Wręcz powiedzieć można, że byłoby to działanie ze wszech miar szkodliwe. Wyższa izba polskiego parlamentu powinna jak najbardziej istnieć, choć konieczna jest bardzo istotna korekta jej kształtu.

Dlaczego konkretnie Senat powinien istnieć? Argumentów za tym przemawiających przytoczyć można kilka. Ten, który odwołuje się do tradycji ustrojowych państwa, choć nie decydujący, ma również niebagatelne znaczenie. A że dwuizbowy parlament jest w polskiej tradycji silnie zakorzeniony – tak jak ów element ustrojowy charakterystyczny jest dla tradycji całej właściwie Europy – nie ulega wątpliwości (nawiasem mówiąc – zgodnie z polską tradycją nazwa “Sejm” powinna odnosić się do całości parlamentu, dzielącego się na Izbę Poselską i Senat). I choć niewątpliwie trudno dziś drugiej izbie przypisywać rolę, jaką pełniła ona w czasach II Rzeczypospolitej – czasy wszak się zmieniają – nawiązywanie do tradycji, podkreślanie trwałości tej tradycji, jak również jej długotrwałe kultywowanie może być bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na wzrost poziomu identyfikacji społeczeństwa z państwem, zwiększającym zaufanie do państwa czy ogólnie – pozytywnie wpływającym na stopień wewnętrznej integracji społeczeństwa. Przykład Wielkiej Brytanii wydaje się tu jak najbardziej na miejscu.

Druga izba parlamentu często traktowana jest jako instytucja mająca zapewniać wpływ lokalnych jednostek na politykę całego państwa, tak by również ich interesy były w polityce tej uwzględniane. Ma to często miejsce w państwach związkowych, jak choćby w Niemczech czy USA. I choć także w Polsce czy innych państwach o charakterze unitarnym nie jest niemożliwe takie właśnie ukształtowanie Senatu, który – jak np. w Irlandii – może być również wyrazicielem interesów nie tyle społeczności lokalnych, co określonych grup społecznych i zawodowych, uzasadnianie konieczności jego istnienia w naszym kraju za pomocą takiego argumentu, raczej pozbawione będzie szczególnej doniosłości. W obliczu tego za najważniejszy argument przemawiający za dwuizbowym parlamentem uznać należy postulat tworzenia “dobrego prawa”. Gdy targana politycznymi walkami, kierująca się często bardziej emocjami czy innymi przesłankami, niekoniecznie oznaczającymi realizację interesu państwa, niższa izba uchwala akty prawne, czasem tylko wadliwe, a czasem w jawny sposób szkodliwe i niebezpieczne – do Senatu należałoby zadanie powściągania tych zapędów, kontrolowania jakości przepisów prawnych i poprawiania usterek w projektach. Przykład Wielkiej Brytanii znów może posłużyć jako dowód skuteczności drugiej izby w takim właśnie działaniu, a liczne buble prawne produkowane przez polski Sejm, który generalnie trudno nazwać zespołem wykwalifikowanych profesjonalistów, aż nadto wyraźnie wskazują na potrzebę istnienia instytucji, która zadania takie by wypełniała. W takim układzie rzecz jasna konieczne byłoby nadanie Senatowi takiego kształtu, który gwarantowałby zasiadanie w nim osób o właściwych predyspozycjach, a sama izba musiałaby posiadać kompetencje wykraczające poza obecny, raczej fasadowy charakter.

Jak więc powinien wyglądać polski Senat? Jest to sprawa otwarta, bowiem możliwości w tym względzie jest wiele. Jedną z całkiem rozsądnych propozycji przedstawiła swego czasu Platforma Obywatelska (było to gdzieś w okolicach ostatnich wyborów parlamentarnych – albo przed, albo krótko po nich); zgodnie z nią Senat miał składać się z 36 członków, z czego połowa wybierana byłaby w województwach (po jednym z każdego) w wyborach powszechnych a połowa reprezentowałaby wojewódzkie organy samorządowe. Propozycja ta odwoływała się więc do modelu drugiej izby jako reprezentanta interesów lokalnych, co, jak zostało powiedziane wcześniej, w państwie unitarnym ma mniejsze nieco znaczenie niż w federacjach, jakkolwiek jednak – nie jest pozbawione sensu, zwłaszcza gdy wziąć pod uwagę, że wzmocniło by to znacząco władze samorządowe województw, które póki co pozostają silnymi, samorządnymi regionami wyłącznie w sferze deklaracji. Niestety projekt ten, przedstawiony jakby bez przekonania, przepadł właściwie bez echa. Ponieważ jednak dyskusja nad kształtem Senatu zapewne jeszcze wróci na forum publiczne – może warto byłoby go odświeżyć, gdyż na tle alternatywnych rozwiązań polegających na całkowitym zlikwidowaniu wyższej izby parlamentu bądź też pozostawieniu jej w niezmienionym kształcie, rozwiązanie to prezentuje się zdecydowanie najrozsądniej.

Autor: Piotr Romaniuk



 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl