Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Kraj / Żądamy batonów!               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Żądamy batonów! 

11-09-2003

  Autor: Grzegorz Mróz jr.

Cała rzeczywistość społeczna, która otacza nas na co dzień to właśnie polityka. Wszystko to, co robimy w celu wspólnego z innymi działania nazwać można polityką. Człowiek wchodzi w interakcje z innymi przedstawicielami swojego gatunku dlatego że nie jest w stanie zaspokoić wszystkich swoich potrzeb w samotności. Poza zwykłą wymianą dóbr i usług ludzie wytworzyli również sferę wspólnych wartości i działań, sferę symboliczną, w której chcą się poruszać nie tylko po to by zaspokajać swoje niematerialne potrzeby, ale i po to by przekraczać własny egoizm i wraz z innymi tworzyć nowe jakości. Wszystko to w sferze politycznej.

Najwyższym forum współczesnego świata, na którym odbywają się działania polityczne jest wymiar globalny, jednak wciąż dominującą płaszczyzną jest poziom państwa. To tu zapada większość najważniejszych decyzji dotyczących życia obywateli. Oczywiście równie ważną jest sfera społeczności niższych od państwa – wszelkiego rodzaju samorządów – czy to terenowych czy zawodowych. Wszystkie te sfery łączą się poprzez charakterystykę prowadzonych w nich działań. Wszędzie tam spotykają się różne interesy i zadaniem ludzi, którzy zdecydowali się podjąć trud poszukiwania rozwiązań jest sprawne ustalanie konsensusu, tak aby nie ucierpiało niczyje dobro. Owe działania, sposób ich prowadzenia miesi się w pojęciu kultury politycznej. Nie wyczerpuje go oczywiści, bo trzeba tu jeszcze uwzględnić całokształt organizacji życia politycznego – prawo, instytucje oraz stan wiedzy obywateli na temat polityki. Skupmy się jednak na tej części pojęcia kultura polityczna, która odnosi się do działania polityków jako takiego. Pamiętajmy, że pojęcie to nie ma jeszcze zabarwienia uczuciowego i nie wartościuje niczyich działań. Mówienie o niekulturalnym polityku oznacza więc mówienie o polityku, który nie wypełnia swoich obowiązków bo nie uczestniczy w życiu politycznym. Jeśli chcemy stosować oceny mówić będziemy o niskiej i wysokiej kulturze politycznej. Będzie to oznaczało odpowiednio brak skutecznej i akceptowalnej przez ogół działalności, i przeciwnie –aktywność o wysokiej skuteczności przynoszącej satysfakcję obywatelom.

Kultura polityczna, jej stan, wyrasta z kondycji społeczeństwa z jego ogólnej kultury. Ale nie jest to zależność jednokierunkowa. Stan kultury politycznej wpływa jednocześnie na stan całego społeczeństwa, bo polityka jest wszak ciągle obecna w społecznej świadomości choćby dzięki mediom. Z kolei charakter tych ostatnich sprawia, że najbardziej widowiskowe jest to co wzbudza najsilniejsze emocje. Takiej cechy nie posiada nowa inicjatywa ustawodawcza w sprawie poziomu dopuszczalnego stężenia azotu w powietrzu w miejscu pracy w przeciwieństwie do, bezsensownej z punktu widzenia parlamentarnej praktyki, blokady sejmowej mównicy. Mając tę świadomość można się zastanowić w jaki sposób polityka, a właściwie sposób jej uprawiania w konkretnych warunkach Polski AD 2003, wpływa na nasze postrzeganie i definiowanie świata.

Dwa przykłady, z pozoru odległe i z pozoru z polityką niezwiązane. Przypadek pierwszy. Reklama pewnego produktu spożywczego dla dzieci (niech to będzie batonik). Widzimy mamusię, która orientuje się, że na schodach właśnie odbywa się demonstracja. Mamy okazję podziwiać trzy- i czterolatków wyposażonych w transparent i gromkimi głosami domagających się batonów. Brak tylko kordonu policyjnego. Sprawa kończy się szczęśliwie: zjawia się mama i rozdaje batony. Widzimy uśmiechnięte buzie wypełnione czekoladą.

Przypadek drugi. Uczniowie pewnej szkoły średniej dręczą nauczyciela i posuwają się w swej bezczelności do tego, że lekcję pokazową z całym repertuarem brutalnych zachowań filmują amatorską kamerą video. Sprawa wychodzi na jaw. Kraj trzęsie się z oburzenia. Wtedy jeden z bohaterów owej lekcji występuje z oświadczeniem przed kamerami. Mówi w imieniu kolegów, że jest im przykro, że zrobili źle, mówi też, że nie powinno się karać nauczycieli, a jedynie uczniów. Kończy oświadczenie. Padają pytania, ale zamiast odpowiedzi dziennikarze słyszą: „Żadnych pytań”. I uczeń znika za drzwiami szkoły. Scena znana z innego wymiaru z innych sytuacji. Przypomina przecież oświadczenie polityka. Może z wyjątkiem otwartego przyznania się do winy i deklaracji gotowości przyjęcia odpowiedzialności. Sama jednak forma, a zwłaszcza owo „Żadnych pytań” wygłoszone w sposób stanowczy i nieznoszący sprzeciwu, zapewne nieświadomie zostały przejęte od przedstawicieli władzy. Również reklama odwołująca się do modelu postaw roszczeniowych, tak w Polsce powszechnych, wykorzystuje wzorce znane z życia publicznego. Jest zresztą bardziej rażąca od zachowania ucznia, bo pokazuje cały model żądania „tego co się słusznie należy”, łącznie z uległością mamy. Nie ma w tej reklamie miejsca na koszty owych batonów, i na pytanie co dalej? Co zrobi mama, gdy dzieci znów zjawią się na schodach żądając kolejnego batona? Mama pewnie znów z uśmiechem wyciągnie z koszyka smakołyk i wręczy dzieciom zadowolona, że może spełnić ich marzenia. 

Nie trzeba chyba zastanawiać się skąd wzorce zachowań zaprezentowane w obu zjawiskach. O ile w przypadku ucznia zapożyczenie mogło być przypadkowe, to wykorzystanie modelu postaw roszczeniowych i sposobu dochodzenia swoich słusznych, czy niesłusznych żądań w reklamie jest przemyślanym zabiegiem. A skoro jakiś copywriter zdecydował się na ukazanie dzieci w sytuacji będącej kalką górniczych protestów i wpisał ja w ciepłą domową sytuację, to uznać musiał, że tego rodzaju działania nie budzą w społeczeństwie negatywnych emocji. Uznał nawet, ze zabawne będzie przedstawienie protestującego przedszkola. A może doszedł do wniosku, ze ten sposób dbania o własne interesy jest akceptowany. To chyba pozostałością z czasów PRL jest podział na nas i na „nich”. Owi „oni” zawsze są u władzy, co już stawia „ich” w opozycji do nas i każe podejrzewać o najgorsze intencje. Automatycznie niejako bierzemy stronę protestujących jeszcze zanim poznamy treść sporu. Dobitnie ukazuje to obsadzenie dzieci w roli protestujących, wszak dzieci zawsze są miłe i niewinne. 

Sposoby postępowania polityków przenoszą się do polskiego społeczeństwa i zyskują w nim powoli akceptację. Jedne przemykają niezauważone, inne całkiem otwarcie jako dobry żart. Nie byłoby powodów do zmartwień gdyby ten element kultury politycznej stał w Polsce na odrobinę wyższym poziomie.

Autor: Wojciech Woźniak

 

 

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl