Wizyta prezydenta na Ukrainie

01-03-2006

Autor: Piotr Kuspyś

Po „pomarańczowej rewolucji” stosunki polsko-ukraińskie przeszły do porządku dziennego w obydwu stolicach. Polska była zaabsorbowana wyborami parlamentarnymi, a następnie prezydenckimi. Dużo wysiłku pochłonęły negocjacje w sprawie budżetu europejskiego. Ukraina z kolei nieustannie była targana przez wewnętrzne spory polityczne. Na dodatek kłody pod nogi rzucała Rosja. W 2005 roku odbyło się kilka spotkań na różnych szczeblach. Organizowano konferencje na temat pomarańczowych zmian na Ukrainie, podpisano kilka umów międzyrządowych. Większe ożywienie w kontaktach oficjalnych można zauważyć w ostatnich tygodniach.


Współpraca polityczna

Wizytę na Ukrainie odbył minister spraw zagranicznych RP Stefan Meller. W Warszawie przebywał szef ukraińskiego rządu Jurij Jechanurow. Miało miejsce także spotkanie wysokich urzędników, którzy poruszali kwestie bezpieczeństwa energetycznego. I to jest w zasadzie cały dorobek współpracy polsko-ukraińskiej po „pomarańczowej rewolucji”, aż do obecnie trwającej wizyty prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Ukrainie. Nie wykorzystano kapitału zaufania narodowego, aby podnieść tę współpracę na wyższy poziom. Nie poczyniono kroków w kierunku zacieśnienia współpracy dwustronnej, zniesienia barier prawnych i faktycznych dla ożywienia wymiany gospodarczej i naukowej. Jeżeli zauważamy ożywienie kontaktów dwustronnych, to nie jest to bynajmniej zasługa rządzących, tylko samego społeczeństwa. Zarówno liczne organizacje pozarządowe jak i przedsiębiorcy samodzielnie podjęli działania w celu intensyfikowania stosunków polsko-ukraińskich.

Współpraca energetyczna

Podobnie jak w poprzednich latach, również w czasie trwającej wizyty padły deklaracje na temat ścisłej współpracy energetyczny, której praktycznym przejawem ma być realizacja projektu „Odessa-Brody-Gdańsk”. Jest to bardzo ważna sfera współdziałania zarówno dla Polski, jak i dla Ukrainy. Tym bardziej, że trwa rozbudowa terminala „Piwdennyj”, który zostanie połączony z Odessą. Niestety, dotychczasowe deklaracje nie przyczyniły się do urzeczywistnienia złożonych obietnic. Po ukraińsko-rosyjskim kryzysie energetycznym wydaje się, że szanse na zrealizowanie tego projektu są o wiele większe niż przedtem. Nie ma jednak żadnych gwarancji, że tak się stanie. Nie poczyniono bowiem praktycznych kroków, nie zaangażowano ani rządów, ani przedsiębiorców z Polski i Ukrainy. Już standardowo obiecano przyjrzeć się bliżej ewentualnej realizacji projektu, chociaż w przeszłości niejednokrotnie to już uczyniono. W ciągu trzech miesięcy powinna być znana ostateczna decyzja w tej sprawie. Wydaje się jednak, że nie będzie przełomu. Prezydent Kaczyński oświadczył, że gdyby strona polska uznała, że realizacja tego projektu nie jest dla niej wygodna, Ukraina może szukać innych sposobów realizacji swoich planów. Prawdopodobnie też tak i będzie, gdyż trwają zaawansowane pracę nad współpracą w tym zakresie ze stroną kazachską, białoruską i z Czechami.
Bardzo prawdopodobne jest więc, że oficjalnie podpisana deklaracja o współpracy energetycznej pozostanie dokumentem politycznym o charakterze propagandowym, którego celem jest zbudowanie więzów sojuszniczych dla obrony przed nową rosyjską „dyplomację energetyczną”.

Współpraca eurointegracyjna

Po raz kolejny strona Polska zadeklarowała poparcie polityczne dla europejskich aspiracji Kijowa. Jest to bardzo ważna deklaracja, ale niestety nie ma praktycznego znaczenia dla stosunków bilateralnych. Od dawna wiadomo, że Ukraina dąży do integracji ze strukturami europejskimi, od dawna też wiadomo, że jest to w interesie Polski. W obliczu niepowodzenia reform politycznych i gospodarczych dla Ukraińców kwestia to pozostaje nadal sprawą drugorzędną. Zdają sobie z tego sprawę ukraińscy politycy. Żadna partia polityczna w swojej retoryce przedwyborczej nie posługuje się obietnicą wejścia do NATO, czy też do UE. Głównym zadaniem dla władz w Kijowie nadal pozostaje stabilizacja polityczna i wzrost gospodarczy. Uwidoczniło się to jeszcze bardziej po konflikcie gazowym między Ukrainą i Rosją, konsekwencją którego jest trwający konflikt między ukraińskim parlamentem a rządem i prezydentem. W zasadzie od objęcia fotela prezydenckiego przez Wiktora Juszczenkę toczy się nieustanna „wojna” między poszczególnymi gałęziami władzy, co negatywnie odbija się na spadku popularności polityki „pomarańczowej”, a tym samym prozachodnich dążeń Ukraińców.

Współpraca militarna

Obecnie Polska jest uczestnikiem dwóch międzynarodowych kontyngentów wojskowych: polsko-litewskiego i polsko-ukraińskiego. Pod egidą organizacji międzynarodowych biorą one udział w operacjach stabilizacyjnych w zapalnych punktach na świecie. W ciągu lat współpraca okazała się bardzo owocna, stąd też w Kijowie pojawiły się próby utworzenia jednego polsko-ukraińsko-litewskiego kontyngentu międzynarodowego. W trakcie trwającej wizyty prezydenckiej podjęto właśnie rozmowy na ten temat, Może to zaowocować w przyszłości powołaniem trójstronnego porozumienia militarnego.

Autor jest specjalistą Instytutu Badań nad Stosunkami Międzynarodowymi.


Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.