Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Kraj / Polska w Europie i na świecie / O, rok ów!               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
03-10-2006

 

13-01-2012

  Wyrok za stan wojenny

08-05-2010

 

30-04-2010

 

30-03-2010

  Jaruzelski pojedzie do Moskwy

27-03-2010

 

13-12-2009

  Demonstracje pod domem Jaruzelskiego

+ zobacz więcej

O, rok ów! 

10-02-2009

  Autor: Paweł Kaleski

Właśnie obchodzimy okrągłą dwudziestą rocznicę Okrągłego Stołu. Wydarzenia, które doprowadziło nie tylko do zmiany ekipy rządzącej, lecz także pokojowego demontażu systemu komunistycznego w Polsce, a także w całej Europie Wschodniej.

 

 

Wszystko to w Polsce odbyło się drogą pokojowej ewolucji, nie zaś gwałtownej przemiany, z jaką zwykliśmy utożsamiać komunizm. Mimo upływu tak wielu lat wydarzenie to nadal wzbudza wiele kontrowersji i różnych opinii. Nie tylko wśród klasy politycznej, ale także pośród społeczeństwa. Chyba właśnie to, że dziś każdy bez konsekwencji prawnych ze strony władzy może wyrazić swoje zdanie na temat Okrągłego Stołu, bez obawy o jakiekolwiek sankcje ze strony władzy, wskazuje, że było to wydarzenie w historii Polski bardziej pozytywne niż negatywne.

Wspólne obradowanie przy jednym stole przedstawicieli PZPR i jej stronników oraz ludzi solidarnościowej opozycji poprzedzone było wieloma latami konfrontacji oraz szczególnie bolesną i ponurą dekadą lat osiemdziesiątych XX wieku. Jeszcze jakiś czas wcześniej wydawało się, że przebywanie takich ludzi jak: Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak w jednym pokoju z Adamem Michnikiem, Jackiem Kuroniem, czy Lechem Wałęsą jest nie realne. O wspólnych negocjacjach przy jednym stole nie wspominając. Zwłaszcza, że jeszcze na „chwilę” przed rozpoczęciem obrad ludzie PZPR mówili, że społeczeństwo bardziej od okrągłego stołu potrzebuje sutego stołu. Jednak to polityka tychże panów, kompromitacja i bankructwo ich systemu polityczno-gospodarczo-społecznego stało się jednym z czynników prowadzącym nieuchronnie do rozmów z opozycją.

Obie strony przystępowały do negocjacji z dużą rezerwą i obawą. Jedni i drudzy nie byli pewni swojej siły, a także tego, co do końca planuje druga strona. Władza próbowała wpływać na skład personalny opozycji przy rozmowach, ale silny i stanowczy opór strony solidarnościowej doprowadził do tego, że każdy usiadł do pertraktacji w takim składzie, w jakim chciał.

Już sam fakt rozpoczęcia oficjalnych rozmów między władzą komunistyczną, a jej przeciwnikami był ewenementem w dotychczasowej historii bloku sowieckiego w Europie. Obrady transmitowane były przez radio i telewizję. Jako swoista trzecia siła przy stole zasiedli przedstawiciele kościoła katolickiego (np. biskup Alojzy Orszulik). Jednak nie obeszło się bez dramatycznych okoliczności. W 1989 roku w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach zginęło trzech duchownych utożsamianych z działalnością opozycyjną (Stanisław Suchowolec, Stefan Niedzielak, Sylwester Zych). Mimo zapewnień władzy, że były to nieszczęśliwe wypadki, mało kto dał temu wiarę i daje do dziś.

Oficjalnej części obrad towarzyszyły też mniej oficjalne, tzw. rozmowy w Magdalence, gdzie dogadywano wiele szczegółów. Dziś jednak (często nie bez przyczyny), kojarzone są bardziej z fraternizacją i pijaństwem obu ekip. Efekt taki wzmacniają zwłaszcza nagrania tamtych wydarzeń dokonywane przez stronę partyjną. Prawdopodobnie miały one służyć przyszłej kompromitacji w oczach społeczeństwa strony opozycyjnej.

Zasiadając do obrad Okrągłego Stołu strona rządowa chciała podzielić się w kontrolowany sposób ze swoimi oponentami nie tyle władzą, ile odpowiedzialnością za władzę i liczyła zapewne na szybką kompromitację niedoświadczonych i nieświadomych pewnych procesów w ośrodkach władzy przedstawicieli opozycji. W ten sposób ponownie w szybkim tempie mogliby odzyskać pełnię władzy. Jednak komuniści najwyraźniej mocno się przeliczyli, bowiem już pierwsze konsekwencje decyzji okrągłostołowych pokazały zdecydowanie, że większość Polaków chce jednoznacznej zmiany, a nie kosmetycznej i krótkotrwałej.

W czasie owych pertraktacji podjęto decyzję o częściowo wolnych wyborach parlamentarnych, które to wybory stały się faktycznym końcem epoki. Okres obrad władzy i opozycji zaowocował także zmianą konstytucji i powołaniem prezydenta. Zmieniono nazwę państwa z Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej na Rzeczpospolitą Polską. Biało-czerwony orzeł w godle ponownie uzyskał koronę. Konsekwencją Okrągłego Stołu był także pierwszy rząd niekomunistyczny z Tadeuszem Mazowieckim w roli premiera. I mimo że ludziom PZPR przypadły resorty siłowe w tym gabinecie (między innym Czesław Kiszczak w MSW) oraz urząd prezydenta dla Wojciech Jaruzelskiego, to jednak dynamika i kierunek wydarzeń w najbliższych tygodniach i miesiącach nie pozostawiły złudzeń, co do tego, kto teraz będzie rządził Polską.

Dziś, po dwóch dekadach tzw. transformacji ustrojowej, tamte wydarzenia ciągle wzbudzają wiele emocji. Pośród ich uczestników, a także w społeczeństwie. Wielu polityków biorących udział w tamtym wydarzeniu dziś jest bardziej zżyta z przedstawicielami strony komunistycznej, niż z tymi, z którymi siedziała bok w bok. Bezpośredni uczestnicy Okrągłego Stołu często mają odmienne zdanie na jego temat. Dla jednych sam fakt zaistnienia takiej sytuacji i dotrzymania ustalonych tam postanowień to powód do chwały i dumy. Konieczność wysławiania po wsze czasy tamtego wydarzenia. Dla innych Okrągły Stół to akt zdrady narodowej, targowica XX wieku. Miejsce i okoliczności gdzie czerwoni dogadali się z różowymi (dawni członkowie PZPR, KOR). Są wreszcie i tacy, którzy próbują odnaleźć się gdzieś po środku. Zakładając, że właśnie po środku leży prawda o tamtym czasie, o tamtych wydarzeniach. Że był to może i zgniły kompromis, ale zawsze kompromis I co ważniejsze, nastąpiła ewolucyjna zmiana, a nie gwałtowne przemiany na drodze rewolucyjnej z ofiarami włącznie.

Jakiegokolwiek punktu widzenia z tych trzech byśmy nie przyjęli, z cała pewnością najmniejszej wątpliwości nie ulega, że było to wydarzenie bezprecedensowe w historii. Owszem, aby mogło mieć miejsce, musiały zaistnieć także uwarunkowania zewnętrzne. Jednoznaczna polityka administracji amerykańskiego prezydenta Ronalda Regana, słynna pierestrojka Michaiła Gorbaczowa w ZSRR, a także wizyty i pontyfikat Jana Pawła II. Wielu krytyków zwraca uwagę także na fakt, że w kilka miesięcy później takie kraje jak Czechosłowacja czy Węgry były w przemianach daleko przed Polską, mimo że zaczynały później. Jednak pamiętać trzeba, że skądś te kraje dostały impuls do tego działania, a właśnie z nad Wisły owy impuls nadszedł. Do tego należy przywołać przykład rumuński. W Bukareszcie postanowiono pójść drogą konfrontacyjno-rewolucyjną i wszyscy dobrze wiemy, jak tragiczne wydarzenia to za sobą pociągnęło. Do tego, mimo wielu ofiar wśród protestującej społeczności (także stracenie dyktatora Nicolae Ceausescu), w Rumunii tak naprawdę na wiele lat komuniści utrzymali władzę, a zatem ofiara poszła na marne. Do tego gospodarczo nadal są zdecydowanie w tyle za krajami Grupy Wyszehradzkiej.

Dziś mimo tego, że wielu działaczom opozycji solidarnościowej bliżej do stawiania pomników generałowi Wojciechowi Jaruzelskiemu czy Czesławowi Kiszczakowi, niż do wypowiedzenia jednego pozytywnego czy też obojętnego słowa o braciach Kaczyńskich (mimo że wtedy siedzieli po tej samej stronie), nie należy przekreślać Okrągłego Stołu. Wielu byłym PZPR-owcom żyje się dzisiaj znacznie lepiej na wysokich emeryturach niż przeciętnemu człowiekowi, jednak być może była i jest to cena, jaką trzeba było zapłacić wtedy i płacimy ją jeszcze dziś, aby móc pokojowo dokonać tych przełomowych zmian. Zapewne świadomość tego jest bolesna i trudna, ale nie należy zapominać, że ostatnie dwadzieścia lat to także ogrom pozytywnych zmian w naszym kraju.

Jednak w polskim piekiełku często zapominamy o własnych sukcesach. O działaniach, które często wpływały nie tylko na nasz los i wydarzenia w naszym kraju, lecz także na wydarzenia o większym i szerszym znaczeniu. A takim bez wątpienia były obrady polskiego Okrągłego Stołu rozpoczęte 6 lutego 1989 roku. To właśnie ten moment zapoczątkował i wpłynął w sposób zdecydowany i jednoznaczny na demontaż systemu komunistycznego w Europie Środkowo-Wschodniej. Dziś jednak w świecie bardziej z tymi wydarzeniami kojarzone są upadek muru berlińskiego, czy też aksamitna rewolucja w Pradze. To my sami w dużej mierze jesteśmy temu winni, że Europa i świat widzi inne pomniejsze fakty, a nie te, które były pierwsze i przełomowe. Ale skoro sami wolimy obrzucać się błotem i kopać po kostkach, często tocząc pianę z ust, to nie wymagajmy od innych więcej niż od siebie.

Dwudziesta rocznica to dobry moment na pewne refleksje, przemyślenia i zmiany. Uchwała sejmowa na temat Okrągłego Stołu, głos Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w tej samej sprawie pokazują, że idzie zmiana na lepsze. To dobrze, ale na tym nie powinniśmy poprzestawać. Są sprawy, co do których powinna panować zgoda co do ogółu i odpowiednia polityka promująca konkretne wydarzenia i fakty. Zacznijmy od siebie, a w ten sposób i inni będą musieli zmienić swoje podejście i świadomość.

Okrągły Stół zapewne był potrzebny i generalnie był pozytywnym wydarzeniem. Oczywiście pamiętać należy, że na pewno nie był idealny. Jednak dziś patrzymy na tamte wydarzenia z dwudziestoletniej perspektywy. Znamy więcej faktów, uwarunkowań, pewne okoliczności jawią się inaczej, a to zmienia - i to zmienia dużo. Jednak najwięcej musimy chyba zmienić w sobie.

 

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę
  Wasze komentarze
 

  20-lecie

(~jagrudz, 10-02-2009 22:07)

Opis:

 

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl