Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Elita Bałkanów               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
30-06-2008

 

10-06-2008

 

16-01-2008

 

01-01-2008

 

01-01-2008

 

23-12-2007

  Zmiana warty w Unii

10-12-2007

  Kronika wyborcza: listopad 2007

+ zobacz więcej

Elita Bałkanów 

07-04-2003

  Autor: Jarosław Błaszczak

Już 16 kwietnia, podczas szczytu w Atenach, przywódcy 15 państw członkowskich Unii Europejskiej oraz 10 krajów kandydujących podpiszą traktaty akcesyjne, tworząc prawną podstawę dla największego w historii Wspólnot Europejskich poszerzenia. Redakcja e-Polityki postara się nieco przybliżyć Państwu kraje, które wraz z Polską dołączą do europejskiego klubu. Opowiemy nieco o ich historii i drodze do Unii, ale przede wszystkim o aktualnej sytuacji politycznej i sprawach, które są na ustach większości obywateli. Artykuły ukazywać się będą sukcesywnie, w miarę odbywania się w kolejnych państwach referendów przedakcesyjnych. Jako pierwsi członkostwo w UE zatwierdzili Maltańczycy, ale już 12 kwietnia w tym kraju odbędą się wybory parlamentarne, które mogą jeszcze bardzo wiele zmienić. Dlatego artykuł o Malcie w połowie kwietnia, a dziś Słowenia, drugi z krajów, które referendum mają już za sobą.

 

 

Od wojny do Sojuszu Północnoatlantyckiego

Do końca I wojny światowej Słowenia była częścią Austro-Węgier. Potem weszła w skład Królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców (SHS), które w 1929 przekształciło się w Jugosławię. W roku 1941 rozpoczęła się wspólna, włosko-niemiecka okupacja kraju, a cztery lata później kraj stał się jedną z republik socjalistycznej Jugosławii.

W 1989 parlament w Lublanie ogłosił, że kraj może wycofać się z federacji jugosłowiańskiej. Rok później wybrano pierwszego prezydenta Słowenii, którym został Milan Kuczan. Odbyły się również pierwsze wielopartyjne wybory parlamentarne i referendum, w którym zdecydowana większość obywateli opowiedziała się za niepodległością kraju. Formalna proklamacja samodzielnego państwa nastąpiła 25 czerwca 1991 (do dziś rocznica tego wydarzenia jest świętem narodowym Słoweńców). Tego samego dnia swoją secesję od Jugosławii ogłosiła sąsiednia Chorwacja. Oczywiście spotkało się to z natychmiastową reakcją zdominowanej przez Serbów armii federalnej, ale Słoweńcy mogą tu mówić o dużym szczęściu. Walki trwały zaledwie 12 dni i pochłonęły około 100 ofiar. Po tym czasie, dzieki mediacji państw ówczesnej EWG, udało się doprowadzić do zawieszenia broni. W porównaniu z tym, co działo się w Chorwacji, a zwłaszcza w Bośni-Hercegowinie, takie straty można uznać za naprawdę nieznaczne.

W 1992 Słowenia zyskała międzynarodowe uznanie i wstąpiła do ONZ. Przeprowadzono pierwsze w zupełnie już niepodległym kraju wybory prezydenckie, w których wygrał ponownie Kuczan, oraz parlamentarne, po których premierem został lider centrolewicowej partii Liberalnych Demokratów Janez Drnovsek. Kuczan i Drnovsek utrzymali swoje stanowiska również po kolejnych wyborach w 1997, co dowiodło dużej, zwłaszcza jak na ten region, stabilności politycznej kraju.

W roku 1996 Słowenia stała się krajem stowarzyszonym z UE, a dwa lata później, równolegle z Polską, ropoczęła negocjacje przedakcesyjne. Innym priorytetem słoweńskiej polityki zagranicznej było umocnienie bezpieczeństwa kraju, szczególnie wobec położenia na skraju bardzo niestabilnego regionu Bałkanów. Temu celowi miała służyć bliska współpraca z NATO, a w perspektywie dołączenie do Sojuszu. Podczas bombardowań Jugosławii w 1999 Słowenia otworzyła swoją przestrzeń powietrzną dla samolotów NATO, za co prezydent Clinton odwdzięczył się deklaracją, że Lublana jest bardzo poważnym kandydatem do Sojuszu.

W 2000 doszło do największego w dotychczasowej, krótkiej historii słoweńskiej demokracji kryzysu politycznego. Dokładnie trzy lata temu premier Drnovsek nie zdołał uzyskać w parlamencie wotum zaufania i musiał odejść. Jego miejsce zajął socjaldemokrata Andrej Bajuk. Ale Drnovsek nie pozostał w opozycji na długo: już w październiku tego samego roku stanął na czele nowej, czteropartyjnej koalicji. Ukoronowaniem proeuropejskich dążeń Słowenii było formalne zaproszenie jej do NATO na szczycie w Pradze w listopadzie zeszłego roku. W grudniu w Kopenhadze zakończono negocjacje z UE.

Premier prezydentem

W grudniu ubiegłego roku doszło w Lublanie do zmian na obu najważniejszych stanowiskach w państwie, ale trudno byłoby nazwać te wydarzenia politycznym trzęsieniem ziemi. Słoweńcy znów pokazali, że zamiast ciągłych zmian, wolą polityków doświadczonych i sprawdzonych.

Milan Kuczan nie mógł już ubiegać się o trzecią prezydencką kadencję, wobec czego poparł premiera Drnovseka jako kandydata na swojego następcę. Wielu analityków było przekonanych, że wybory rozstrzygną się na korzyść popularnego premiera już w pierwszej turze. Wbrew tym oczekiwaniom odbyły się dwie tury i to bardzo zacięte. W ostatecznej rozgrywce kontrkandydatką premiera była, dość nieoczekiwanie, prokurator generalna Barbara Brezigar, idąca do wyborów pod hasłem potrzeby głębokich zmian w elitach politycznych kraju. Jej wynik, ponad 43 % głosów, świadczy, że istnieje w Słowenii spora grupa wyborców, którzy taką potrzebę dostrzegają. Jednak większość wolała proeuropejskiego i bardzo przewidywalnego Drnovseka, który uzyskał ponad 56% głosów. Milan Kuczan, choć przeszedł na polityczną emeryturę, niewątpliwie zachowa w swoim kraju status "ojca narodu", podobny do pozycji Vaclava Havla w Czechach. Natomiast nowym premierm został dotychczasowy minister finansów Anton Rop.

Bezpiecznie nawet bez NATO

W referendum, które odbyło się 23 marca, Słoweńcy mieli zdecydować zarówno o przystąpieniu do UE jak i do NATO. O ile w przypadku Unii przewidywano zdecydowane zwycięstwo euroentuzjastów, bowiem niewiele narodów ma tak proeuropejskie nastawienie jak Słoweńcy, o tyle obawiano się o wynik głosowania w sprawie przystąpienia do Sojuszu. Po okresie geopolitycznej niepewności lat 90., teraz Słoweńcy czują się raczej bezpieczni. Coraz więcej ludzi w kraju jest zdania, że nawet bez członkostwa w NATO, nic im nie zagrozi. Obawiają się natomiast, że nastawiona do globalnych konfliktów raczej neutralnie Słowenia zostanie wciągnięta do grona krajów zobligowanych do popierania polityki USA. Być może wojna w Iraku i spór wokół niej paradoksalnie nieco uspokoił tak nastawionych wyborców. Okazało się bowiem, że można być w NATO i mówić niektórym amerykańskim działaniom stanowcze "nie". Rząd, aby jeszcze utwierdzić obywateli w tym przekonaniu, odmówił wojskom koalicji prawa do wykorzystania do tranzytu wojsk słoweńskiego terytorium lub nawet przestrzeni powietrznej. Zresztą, poza bardzo dogodnym strategicznie położeniem, Sojusz nie będzie miał z Lublany wielkiego pożytku. Armia jest mała, a jej modernizacja prowadzona jest dość opieszale.

Ostatecznie za wejściem do UE opowiedziało się 89,6 % wyborców, co będzie wynikiem trudnym do powtórzenia i chyba jedynym krajem, gdzie rezultat może być podobny, są również bardzo euroentuzjastyczne Węgry. Mimo wcześniejszych obaw przystąpienie do NATO poparło 66 % głosujących, co biorąc pod uwagę opisane powyżej problemy, należy uznać za znakomity rezultat. Komentorzy wskazują, że ważną rolę mogło tu odegrać dokonane zaledwie kilkanaście dni przed referendum zabójstwo serbskiego premiera Zorana Djindjicia. Słoweńcy uświadomili sobie, że dzisiejsza stabilność Bałkanów może być bardzo krucha. Gazeta "Dnevnik" tak podsumowała ta wahania do ostatniej chwili: "To przyszłe pokolenia powiedzą nam, czy decyzja, którą podjeliśmy, była słuszna".

Bogaty kandydat

Na tle innych krajów wstępujących właśnie do Unii, Słowenia jest krajem bardzo zamożnym. Według większości ekonomistów bogatszym nawet niż dwa kraje już będące w Unii: Portugalia i Grecja. Choć może to trochę dziwić, Słoweńcy nie są z tego faktu zadowoleni. Obawiają się, że kraj bardzo szybko dogoni unijną średnią i stanie się płatnikiem netto.

Podobnie jak w Polsce, silne są lęki związane z utratą narodowej tożsamości i wykupem ziemi przez cudzoziemnców. Choć Słoweńcy zdają się przyjmować tutaj dość optymistyczne podejście: "Gdy poczujemy się jakoś zagrożeni, będziemy bardziej dbać o naszą tożsamość i mieć więcej dzieci" - taką opinię usłyszał niedawno od jednego z przechodniów w Lublanie korespondent BBC. Wyniki referendum zdają się potwierdzać, że ciepłe uczucia wobec Unii biorą jednak górę. Poza tym, nikt nie widzi rozsądnej alternatywy.

Jarosław Błaszczak (jarek.blaszczak@pf.pl)

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl