Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Aktualności / Stosunki amerykańsko-meksykańskie w latach 1876-1920 (cz.2)               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
26-03-2006

 

02-05-2009

 

23-06-2011

 

26-04-2011

 

19-04-2011

 

05-04-2011

 

29-03-2011

 

+ zobacz więcej

Stosunki amerykańsko-meksykańskie w latach 1876-1920 (cz.2) 

28-03-2006

  Autor: Karolina Szuppe

W ciągu kolejnych siedmiu lat uwidoczniły się wszystkie spięcia, nieporozumienia pomiędzy dwoma państwami. Błędy popełnione za czasów Porfiratu próbowano w szybkim tempie usunąć. Same stosunki nieformalne nie odgrywały już takiej roli w polityce Meksyku - poza tym, że wtedy właśnie wybuchły ze zdwojoną siłą - skupiono się raczej na tym jak pozbyć się tych powiązań. Nastąpił istotny wzrost znaczenia stosunków formalnych (politycznych), choć wtedy prezentowały one  postępujący regres w relacjach amerykańsko-meksykańskich. Wpływ na ten stan rzeczy miało przejęcie władzy przez konstytucjonalistów, którzy zapragnęli zrealizować ideały republiki maderowskiej oraz prezydentura Woodrowa Wilsona. Przywódca Stanów Zjednoczonych „nie miał żadnego doświadczenia w stosunkach międzynarodowych, kiedy został wybrany. Ale dostając jedyną w swoim rodzaju szansę, zapragnął ją wykorzystać do przeforsowania uniwersalnych standardów (dotyczących demokracji)”.

 

 

Dwoma głównymi problemami, które zaciążyły na wzajemnych kontaktach były: okupacja portu w Vera Cruz przez siły amerykańskie oraz ekspedycja karna gen.Pershinga. Nowe rozumienie przez dysydentów terminu „niepodległości narodowej” wpłynęło także na postępowanie rządu meksykańskiego wobec kapitału, na konstytucję z roku 1917 oraz oczywiście na doktrynę Carranzy. Jednakże na początku roku 1913 ważną kwestią było zaistnienie dwóch ośrodków władzy w Meksyku, jeden – reprezentowany przez gen. Huertę, drugi – przez Venustiano Carranzę. W reakcji na wydarzenia w Meksyku nowy prezydent Stanów Zjednoczonych – dnia 11 marca 1913 roku - stwierdził, że USA nie będą uznawać rządów, która doszły do władzy w sposób nielegalny. Pogląd ten pełnił rolę niejednoznaczną, ponieważ z jednej strony „ułatwiał potepianie dykatur, ale też umozliwiał nieuznawanie rządów niewygodnych dla USA.” Żadając odejścia Huerty, doprowadził m.in. do zniesienia embarga na broń do Meksyku oraz do wycofania brytyjskiego uznania. Ale odsuwał myśl o wysłaniu wojska (chciał skończyć z niektórymi formami dyplomacji jego poprzedników). „Zarówno w kraju jak i zagranicą ostro krytykowano rząd Wilsona, iż kierując się niezrozumiałym idealizmem przedłuża wewnętrzny chaos w Meksyku.” W Kongresie zaś uwidoczniły się głosy domagające się akceptacji Huerty.

Jak wiemy, istotnym zagadnieniem był konflikt na tle zającia portu Vera Cruz. Początkowo niewinnie rozpoczęty zdarzeniem w Tampico (9 kwietnia 1914r.) doprowadził do interwencji zbrojnej. „Jednakże wszystkie antagonistyczne wobec siebie siły wewnętrzne były zgodne w oporze wobec najeźdzcy. W tej uliczce bez wyjścia Wilsona poprosił kraje ABC o mediację, która pozwoliłaby wyjść Amerykanom z konfliktu.” Poza tym „kapitał amerykański w Meksyku nie był zainteresowany w wojnie ponieważ Huerta i tak już stwarzał dogodne warunki dla jego działalności”. Carranza początkowo godził się na mediację, jednak gdy zorientował się, że niesie ona za soba obowiązek zaprzestania walk pomiędzy nim a generałem wycofał się. Uznał to za mieszanie się w sprawy wewnętrzne Meksyku, co było dla niego niedopuszczalne. Sytuację patową rozwiązał sam gen.Huerta uciekając 14 lipca 1914 do Hiszpanii, władza przeszła w ręce konsytucjonalistów (jednak USA uznały rząd Carranzy dopiero w październku 1915r.).

Kolejny kryzys związany był z radykalnym ludowym nurtem rewolucji – oddziałami chłopskimi Pancho Villi, które pustoszyły północną część kraju, organizując sobie także wyprawy na terytorium USA. „18 marca 1916 roku 17 Amerykanów zginęło w potyczce z wojskami Villi. Senator Fall ze stanu Nowy Meksyk zażądał totalnej okupacji Meksyku przez półmilionowa armię amerykańską.” Sprawie został nadany duży rozgłos, ale otwarta wojna z Meksykiem nie wchodziła w grę. Woodrow Wilson wysłał więc wyprawę karną generała Pershinga przeciwko oddziałom Villi. „W istocie rzeczy jednak interwencja miała przynieść ogólniejsze korzyści. Rewolucja w Meksyku i antyamerykańskie, antytrustowe posunięcia Carranzy pozbawiały spółki amerykańskie poważnych dochodów. Ponadto zaś – i tu leżała główna przyczyna, dla której Waszyngton chciał osłabić pozycje rządu meksykańskiego, a tym samym osłabić rewolucję – wydarzenia meksykańskie utrudniały ekspansję Stanów Zjednoczonych w Ameryce Środkowej i dalej na południe.” Ponieważ wojska amerykańskie działały swobodnie i penetrowały kraj aż 500 km od granicy USA dochodziło do częstych starć. Carranza i Wilson postanowili - a raczej Wilson pod naciskiem Carranzy -  uregulować problem droga oficjalną (poprzez stworzenie konwencji o ochronie granicy). Jednak Amerykanie byli gotowi wycofać się z Meksyku, po tym jak rząd Carranzy udowodni, że jest w stanie pilnować swojej granicy. Takie oświadczenie było sprzeczne z nową koncepcją polityki zagranicznej Meksyku oraz godziło w niepodległość kraju. „Determinacja rządu meksykańskiego, moralne poparcie środowiska latynoamerykańskiego, a zwłaszcza sytuacja światowa umożliwiły zwycięstwo tego stanowiska (prezentowanego przed rząd meksykański).”

Venustiano Carranza pragnął przebudować stary istniejący ład międzynarodowy i stworzyć nowe zasady. Po analizie dwóch trudnych do rozwiązania kryzysów widać, że napotkał z drugiej strony opór. Jednak nowy prezydent był świadom błędów okresu Porfiratu i chciał, aby dokonania rewolucji wniosły także cos nowego do sfery stosunków międzynarodowych. Jego główne tezy uwidaczniają się w konstytucji Meksyku oraz w jego doktrynie. Konstytucja 1917 r. w artykule 27 postanawiała, że nie tylko ziemie i wody należą bezpośrednio do narodu meksykańskiego, lecz także zasoby naturalne znajdujące się pod ziemią lub wodami terytorialnymi. Nowa ustawa zasadnicza zrównywała cudzoziemców w prawach z Meksykanami, zobowiązywała ich do nie uciekania się pod ochronę rządu w wypadku konfliktów (własnościowych, prawnych itp.). Ponadto zabroniła cudzoziemcom nabywania ziemi w pasie 100 km od granic lądowych i 50 km od granic morskich. Innymi – poza konstytucją - przepisami godzącymi bezpośrednio w kapitał zagraniczny były: postanowienie zabraniające władzom poszczególnych stanów wydawania koncesji dotyczących zasobów naturalnych (pozostawiono je w gestii władz wykonawczych konstytucjonalistów); dekret wykonawczy do artykułu 27 konstytucji (zwiększone podatki płatne wstecz od maja 1917 r.).

Zapowiedź nowych rozwiązań niosła za sobą także wypowiedź Carranzy na forum parlamentu z 1 listopada 1918 roku. Idee nowej polityki zagranicznej to: równość wszystkich państw; zasada nieinterwencji (w sprawy wewnętrzne innych państw); równe traktowanie obywateli i cudzoziemców. Taka droga postępowania miała umacniać narodową burżuazję, promować własny kapitał, konsolidować społeczeństwo oraz umożliwiać realizacje niezbędnych reform. Można powiedzieć, że była to polityka antyimperialistyczna, godząca w interesy Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony była to ceną, jaką ponosił ten kraj za swoje półkolonialne działania na terytorium Meksyku trwające już prawie pół wieku.

Jest jeszcze jeden incydent, który zaostrzył wzajemne relacje. Meksyk nie brał udziału w I wojnie światowej, był neutralny. Jednak postawa ta była wykorzystywana przez Niemcy, które chciały doprowadzić do otwartego konfliktu amerykańsko-meksykańskiego. Początkowo – w roku 1915 - misja ta miała być wypełniona przez gen.Huerte oraz P.Orozco. Jednak jej niepowodzenie zaowocowało powszechnie znanym telegramem Zimmermana, który miał zwieść Meksyk obietnicą odzyskania utraconych terytoriów. „Ta dominacja w różnych sferach gospodarki i zachowanie się Amerykanów w Meksyku wywoływało fale nacjonalizmu meksykańskiego, gdy zaś nieliczni Niemcy budzili na ogół – dzięki swej pracowitości, znajomości często języka i historii kraju – pozytywne skojarzenia.” Patrząc z perspektywy czasu należy uznać, że Meksykowi udało się prowadzić politykę neutralności, jednak w chwilach kryzysowych dla relacji amerykańsko-meksykańskich Carranza wykorzystywał napięcia I wojny światowej dla umocnienia pozycji własnego państwa.

PODSUMOWANIE


Stosunki amerykańsko – meksykańskie nigdy nie zaliczały się do relacji dobrych, partnerskich. Tym, co w dużej mierze zdecydowało o takich relacjach była historia. A także bliskie sąsiedztwo, które skazywało oba państwa na siebie. Po okresie idealistycznych, ale także pragmatycznych rządów Carranzy do władzy doszedł Obregon. Musiał on już liczyć się ze Stanami Zjednoczonymi w dużo większym stopniu, co z kolei spowodowało mierną realizacje założeń ujętych w konstytucji. Koniec I wojny światowej sprawił, że wuj Sam ze zdwojoną uwaga – żeby nadrobić stracony czas- zaczął się przypatrywać sytuacji w kraju obok. I na nowo zaczął ingerować. Trudno jest, więc jednoznacznie stwierdzić, że po rewolucji sytuacja międzynarodowa sprzyjała Meksykowi.

Wielki kapitał poniósł istotne straty w wyniku zajść po roku 1910, które później próbował sobie zrekompensować nowymi inwestycjami. Jednak nie spotykał się już z takim entuzjazmem, jak w okresie Porfiratu. Żeby działać znalazł sobie adwokata, rząd Stanów Zjednoczonych, co z kolei negatywnie obciążało formalne relacje. A Diaz nie karcił Teksańczyków. Uważał, że tylko dzięki ich obecności México ma szansę na rozwój. Nie przewidział jednak przyszłości. Rodzima burżuazja pragnęła władzy, nie podobała im się nieustanna ingerencja Amerykanów kolej, górnictwo. Po rewolucji każdy kolejny rząd meksykański nie mógł nie zauważać tego rodzimego kapitału. Musiał słuchać społeczeństwa, co wiązało mu w pewien sposób ręce. Meksykanie nie chcieli być już gorszą rasą. Chcieli mieć takie trasy kolejowe, jakie uznają za słuszne. I chcieli żyć po swojemu. Wiadomo, że Obregon (i później inni) musiał liczyć się z wujem Samem. Wiadomo, że dopuszczał nie zawsze w pełni legalne i korzystne dla kraju inwestycje. Po prostu sąsiedztwo z mocarstwem zobowiązywało. Ale relacje nie były już tak służalcze jak za czasów Diaza. Porfirio myślał chyba, że był kimś, że miał misję. Był dyktatorem i często tak jest, że po jakimś czasie zaczyna się wierzyć w to, co mówi się do tłumów. Uważał, że wszystko, co robi jest słuszne. Paradoksalnie to jego błędy - które zaowocowały fatalnymi stosunkami między obydwoma państwami w latach 1910-1920 - doprowadziły do pewnego rodzaju demokratyzacji owych stosunków.

Czy ten regres był opłacalny? Wydaje się, że tak. Choć można by powiedzieć, że był to regres w uzależnieniu Meksyku od Stanów Zjednoczonych. Rzutowało to w sposób pełny na wzajemne relacje i główną przyczyną złych kontaktów. Wujek Sam przestał już wierzyć na słowo meksykańskiemu rządowi – niezależnie, kto stał na jego czele. Musiał wszystko sprawdzać sam. Misja Amerykanów nie była już tak oczywista. Choć w tym czasie mówi się o izolacjonizmie USA, to odnosił się on głównie do Europy. Stany Zjednoczone nie mogąc już krzewić demokratycznych wartości - swoim ulubionymi formami z czasów kolonizacji – w Meksyku, skierowały się na Pacyfik. México z kolei zyskał większe pole manewru na arenie międzynarodowej. Wzrosło wydobycie ropy naftowej, którą Meksyk zaczął sprzedawać sam. Społeczeństwo bardziej się zintegrowało i zaczęło dobitniej wyrażać swoje potrzeby. Warto jednak zaznaczyć po raz kolejny, że Meksyk zawsze oglądał się na większego sąsiada (i często wzorował na nim w aspekcie chociażby prawnym).

Rewolucja w Meksyku wpisała się w światowy trend - Rosja, Chiny, Iran. W każdym z tych krajów społeczeństwa miały starożytne korzenie oraz ciągle struktury sprzed Rewolucji Przemysłowej. Podlegały one bardzo silnym wpływom z państw zachodnich. „W każdym z tych czterech państw alians rządu i kapitału zagranicznego budził wrogość wśród lokalnych elit. Nowo ukształtowane i kontrolowane przez zagranicę systemy transportowe działały jedynie na potrzeby dużych zagranicznych przedsiębiorstw (...).” Takie i inne niekorzystne inwestycje deprawowały samorządy poszczególnych autonomicznych miast, jednocześnie przyczyniając się do erozji bazy kulturowej. Kraje te doświadczyły także kryzysów finansowych na początku XX wieku. Nie miały pomysłów na rozwój rolnictwa oraz na własne inwestycje w przemyśle. Każde z tych państw odcinało się od zgubnego wpływu państw zachodnich na swój sposób. I każde z nich wyniosło z tej lekcji wnioski.

Myślę, że Meksykowi udało się przełożyć teorię na praktykę, rzecz jasna nie w sposób pełny. Nigdy nie nadrobił straconego czasu. Ale kładł nacisk na rodzime inwestycje i konsolidował naród. Zaprzeczał słowom Stillmana, że tylko inna rasa może odnieść sukces na terenie México. Stosunki ze Stanami Zjednoczonymi nie był już takie dobre, ale była to cena, jaką można było ponieść. Wydaje mi się, że historia zawsze będzie stała między tymi narodami. W sferze realnej symbolizować to może ilość patroli amerykańskich pilnujących granicy z Meksykiem. Niby tak blisko, a jednak tak daleko.

Ilustracja: Przywódca chłopskiego powstania, Pancho Villa.
Źródło: Wikimedia Commons

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl