Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Kraj / Polak przed szkodą i po szkodzie...               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
06-06-2010

 

06-06-2010

 

28-05-2010

 

25-05-2010

  Premier o pomocy finansowej dla powodzian

22-05-2010

 

20-05-2010

 

18-05-2010

  Premier odwiedza powodzian

+ zobacz więcej

Polak przed szkodą i po szkodzie... 

21-05-2010

  Autor: Paweł Krysiński
„Obecną powódź można nazwać kataklizmem dziejowym. Obiektywna ocena tego wezbrania wymaga przetworzenia danych obserwacyjno – pomiarowych, opracowania pomiarów, odtworzenia zniszczonych zapisów itp. Już dziś można powiedzieć, że zarówno co do wysokości, zasięgu, jak i strat było to największe historyczne wezbranie w dorzeczu Odry. Na górnej Wiśle nie osiągnęło tak katastrofalnego rozmiaru, choć również należało do wielkich. Na Odrze, od granicy do Wrocławia, wystąpiły przekroczenia absolutnych maksimów wybranych z 200 – letnich niemal serii obserwacji, co jest zjawiskiem nie notowanym w takiej skali.” Nie, to nie opis powodzi tegorocznej choć brzmi dramatycznie podobnie. To wydarzyło się 13 lat temu – w 1997 roku. Mimo dramaturgii wydarzeń, które nastąpiły kilkanaście lat temu władze lokalne, samorządowe i rządowe zachowywały się jak wytrawni gracze targując się o każdą złotówkę, czyniąc miliony przeszkód w wypłacie odszkodowań pokrzywdzonym i zasłaniając się faktem, że powodzianie nie byli ubezpieczeni. Słowa zaś o tym, że wysokie składki pobierane przez towarzystwa ubezpieczeniowe są nie na każdą kieszeń. Woda pochłonęła wówczas 55 istnień ludzkich…

 

 

Klęska żywiołowa która wydarzyła się przed trzynastoma laty pokrzyżowała plany wyborcze ówczesnemu rządowi. Sojusz Lewicy Demokratycznej w najczarniejszych snach nie przewidywał takiego rozwoju wydarzeń i tak wielkiego rozmiaru klęski żywiołowej, która miała miejsce w lipcu. Żywioł pokrzyżował plany urlopowe posłom, rząd niemrawo koordynował akcje ratowniczą, a wszystko było pogrążone w wielkim chaosie. Szefowie klubów parlamentarnych, chcąc nie chcąc, zmuszeni byli przez wypadki losowe do powrotu do kraju z antypodów. Jedynie Marian Krzaklewski bawił w słonecznej Italii pozostając z dala od wydarzeń w kraju. Dwa miesiące później Akcja Wyborcza Solidarność, której przewodził wygrała wybory parlamentarne…

Rządzący nie wyciągnęli żadnych wniosków z powodzi: po 13 latach jesteśmy w tym samym miejscu, fale powodziowe szczęśliwie omijały nasz kraj. Nie znaczy to wcale, że Polska jest przygotowana na takie przypadki, co to, to nie! Na terenach podtopionych lokalne władze wydawały pozwolenie na budowę w miejscach, gdzie nic nigdy nie powinno być zbudowane. Powodzi w Polsce nie było nie dlatego, że mamy doskonałe wały przeciwpowodziowe i dysponujemy wielką ilością zbiorników retencyjnych lecz dlatego, że poziom wód nie przekraczał stanu alarmowego. Nie czyniono żadnych, nawet najmniejszych prób regulacji koryt rzek, by mieć wpływ na poziom wód. Gdy rzeki nie występowały z koryt, wydawało się, że jest pozorny spokój. Gdy jednak kraj nawiedziły obfite opady i poziom wód gwałtownie się podniósł okazało się, że Polska jest nieprzygotowana na spotkanie z rozszalałym żywiołem. Nie jest to wina obecnego rządu lecz wszystkich rządzących krajem po 1989 roku. Nie zbudowano nowych wałów przeciwpowodziowych, nie wzmocniono już istniejących, nie poczyniono absolutnie nic licząc na łut szczęścia i szczęśliwy zbieg okoliczności. Za to bardzo chętnie politycy powierzali Polskę bożej opatrzności na wyścigi usiłując uczynić Chrystusa królem Polski… Gdy szuka się kozła ofiarnego wtedy nie wiadomo kto i za co odpowiada: władze powiatu, gminy, miasta, województwa? Kiedy idzie o nagrody i apanaże wtedy błyskawicznie się je rozdziela, wtedy jest porządek i jasność.

Tuż przed wyborami prezydenckimi rządzącej Platformie Obywatelskiej trafił się nie lada orzech do zgryzienia: koalicyjne Polskie Stronnictwo Ludowe uczyni wszystko by jego wyborcy (głownie rolnicy) otrzymali odszkodowania, mimo że nie byli ubezpieczeni. PO i premier Donald Tusk nie będą mieli wyjścia, zmuszeni będą ustąpić i wypłacać odszkodowania z budżetowej kiesy. A że ta jest pusta niezbędne będą kredyty na pokrycie świadczeń, co jeszcze pogłębi deficyt budżetowy. Poza tym jak wyglądałby rząd, który wypłacił odszkodowania w wysokości 40 tys. rodzinom pokrzywdzonym w tragedii smoleńskiej, a zostawiający samym sobie polskich powodzian?

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

  Dodaj komentarz
 
Autor:
Tytuł:
Treść:

Przepisz kod z obrazka:    
+ powrót
 

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl