Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Z Afganistanu do Kosowa               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
27-11-2010

  Atak w Afganistanie

30-05-2009

 

31-07-2011

 

31-05-2011

  NATO przeprasza za atak

17-05-2011

 

22-03-2011

 

11-12-2010

 

+ zobacz więcej

Z Afganistanu do Kosowa 

27-09-2003

  Autor: Krzysztof Siwek

Historia ruchu Harkat ul-Mudżahedin rozpoczyna się w trakcie trwania wojny sowiecko-afgańskiej.Pierwotną organizacją, z której utworzone zostały w póżniejszym czasie poszczególne ugrupowania była Sipah-e-Sahaba Pakistan (SSP), założona przy współudziale agencji wywiadowczych z Pakistanu, Arabii Saudyjskiej, Iraku i USA.

 

 

SSP skupiała głównie sunnickich ekstremistów, jednak należy zaznaczyć, że każdy z funadatorów tej grupy łączył z nią odmienne cele.
Pakistan i Arabia Saudyjska starały się stworzyć przeciwwagę dla popieranych przez porewolucyjny Iran szyitów, zaktywizowanych na terenach obu państw.
Irak zmierzał do uzyskania większego wpływu na sunnitów w Iranie (toczyła się równolegle wojna iracko-irańska), natomiast Stany Zjednoczone wspomagały SSP zarówno przeciw ZSRR jak i Iranowi.
Jednocześnie wszystkich sojuszników Waszyngtonu, w tym także władze w Teheranie, łączył wspólny wysiłek, zmierzający do rozbicia Armii Radzieckiej w Afganistanie.

Strumień funduszy z Arabii Saudyjskiej pozwolił służbom specjalnym Pakistanu - ISI na zorganizowanie sieci medres - szkół islamskich przygotowujących ochotników do walki w Afganistanie.
Tam też szkolono bojowników sprowadzanych przez CIA, która stworzyła międzynarodową sieć rekrutującą najbardziej fanatycznych radykałów ze świata islamskiego: Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej, Indonezji, Bangladeszu, Filipin, Malezji.
Każda z agencji wywiadowczych zaangażowanych w konflikt po stronie mudżahedinów zajmowała się osobnym etapem budowania antyradzeickich sił zbrojnych: Rijad wysyłał fundusze, CIA i inne zachodnie służby organizowały wyposażenie, natomiast ISI szkoliła i motywowała bojowników.
Ocenia się, że w szeregach obcych ochotników z poza Afganistanu walczyło od 10 do kilkunastu tysięcy ludzi.
Łączną wartość pomocy przekazanej przez USA dla ruchu oporu w tym kraju szacuje się na 3.5 miliarda dolarów.

Także w samych Stanach Zjednocoznych muzułmanom pozwalano na dokonywanie werbunków ochotników na dżihad, za pośrednictwem meczetów w wielu amerykańskich miastach, gdzie przywódcy, tacy jak Szejk Omar Abdel-Rahman nawoływali do przyłączenia się do świętej wojny. 
W tym czasie operacje te były pod nadzorem CIA, natomiast FBI otrzymywała wyraźne instrukcje by w żadnym wypadku nie interweniować.
Szejk Rahman był duchowym przywódcą Gamaa al-Islamija, związanej ze spiskiem na życie prezydenta Egiptu Anwara Sadata w 1981r., co nie przeszkadzało mu legalnie przebywać w USA i zbierać ochotników do Afganistanu za pośrednictwem meczetu w Jersey City.
Koordynacją werbunku zajmowało się tak zwane Centrum Pomocy Uchodźcom Al-Kifah, mieszczące się na Brooklynie w Nowym Jorku, założone w połowie lat 80-tych wspólnie przez Egipcjanina Mustafę Rahmana i Szejka Rahmana.
W ramach współpracy z Al-Kifah do USA przybywał też czasowo palestyński szejk Abdullah Azzam, jeden z głównych odbiorców amerykańskiej pomocy dla mudżahedinów w Afganistanie, którego rozkazom podlegał wysłannik saudyjskich służb specjalnych - Osama Ibn Laden. 
Azzama uważa się za jednego ze współzałożycieli organizacji Hamas.
Przywódcy skrajnych stronnictw islamskich znajdowali się w USA od stałą opieką CIA, uzyskiwali wizy od amerykańskich placówek dyplomatycznych na Bliskim Wschodzie, a podróże odbywali korzystając z kanałów przerzutowych wywiadu, aby uniknąć wrogich działań ze strony służb ścigających członków organizacji terrorystycznych, a także niektórych rządów państw na Bliskim Wschodzie, z którymi walczyli. 

Wsparcie dla skrajnych ugrupowań, jakiego udzielała CIA, zmniejszało nawet wpływ rządu Pakistanu na decyzje, które z grup obejmą decydującą rolę w afgańskim konflikcie.
CIA faworyzowała szczególnie walczącą dziś w Kaszmirze Laszkar-e-Toiba ale przede wszystkim SSP, z której wyłoniły się dwa ugrupowania: Harkat ul-Mudżahedni (HUM) oraz Harkat-ul-Dżihad-Al-Islami (HUJI).
Wszystkie wymienione organizacje cieszyły się pełnym poparciem przywódcy Pakistanu-gen. Zia-ul-Haka oraz ISI.
Jednak z powodu faktu, że to z HUM wywodzili się najlepsi bojownicy afgańskiej wojny, właśnie ta grupa otrzymywała najwięcej dostaw wojskowego sprzętu od CIA, w tym rakiet Stinger, materiałów wybuchowych i innego wyposażenia.

Dowódcy radzieccy, dostrzegając słabość swych wojsk w starciach z mudżahedinami, postanowili utworzyć oddziały wojskowe, złożone z muzułmańskich mieszkańców Azji Środkowej i północnego Kaukazu.
Z czasem jednak, żołnierze ci, spotykając się w Afganistanie ze skrajną islamską ideologią, zaczęli ją przyjmować, stwarzając w dalszej perspektywie zagrożenie dla swych ojczystych krajów.
Po wycofaniu się wojsk sowieckich z Afganistanu w 1989r., znaczna część tak zwanych "Araboafgańczyków" powróciła do swych ojczyzn: Algierii, Egiptu, Arabii Saudyjskiej, nowo powstałych republik Azji Środkowej (Np. dolina fergańska w Uzbekistanie), podczas gdy inne zostały wykorzystane przez ISI do walki w oddziałami indyjskimi w spornym Kaszmirze.
Jednymi z najważniejszych ugrupowań, przeniesionych przez Pakistan do Kaszmiru były HUM i HUJI.
Te same organizacje przeniosły z czasem swoje sekcje także do Czeczenii i Dagestanu w Rosji, Bangladeszu, południowych Filipin i prowincji Xinjang w Chinach, gdzie wsparły separatystyczny ruch Ujgurów.

Pod koniec lat 80-tych HUM i HUJI połączyły się tworząc Harkat-ul-Ansar (HUA), ale ponieważ w 1997r. Stany Zjednoczone uznały HUA za organizację terrorystyczną, w roku 1998 HUM i HUJI ponownie się rozdzieliły.
Podczas gdy HUJI objęła kontrolę nad dowódcami islamskich bojowników w Bangladeszu, HUM pozostało zwierznikiem struktur terrorystycznych i separatystycznych w pozostałych częściach świata, w tym w USA.
W roku 1993 bojownicy HUM stanowili trzon oddziałów dokonujących ataków na amerykańskich żołnierzy w Somalii.
W tym też czasie stronnicwto skupiające radykałów w Pakistanie i będące jednocześnie politycznym skrzydłem HUM - Jamiat-ul-Ulema-e-Islam (JUI) weszła w skład koalicji rządowej pani Benazir Bhutto-Premier Pakistanu.
Gdy w 1995r. upadał rząd Gulbuddina Hekmatjara i jego partii Hizb-e-Islami w Kabulu, JUI wraz z rządem poparła Talibów, którzy wkrótce przekazali afgańskie obozy szkoleniowe dla organizacji HUM.

Jednocześnie w 1993 r. CIA zwróciła się do służb wywiadowczych Pakistanu-ISI o przeniesienie części sił HUJI i HUM, (także tych działających w Kaszmirze) do Bośni dla wsparcia Muzułmanów walczących z Serbami.
Także Cetrum Al-Kifah w Nowym Jorku (które nadal sprawnie funkcjonowało po wojnie w Afganistanie) ogłosiło przeniesienie swych operacji na Bałkany.
Podobnie jak w przypadku wojny afgańskiej, Amerykanom udało się stworzenie wspólnego frontu złożonego z krajów Bliskiego Wschodu, które w normalnych warunkach rywalizowały ze sobą jak choćby Iran i Arabia Saudyjska.
Wywiad Rijadu opłacał transport bojowników do Bośni, służby specjalne Iranu dostarczały broń i amunicję, natomiast kadra dowódcza składała się najczęściej z byłych pracowników tureckiego wywiadu oraz ISI.
Jednym z nich był Omar Szejk, który zyskał rozgłos dzięki organizacji porwania i zabójstwa dziennikarza "Wall Street Journal" Daniela Pearla w Pakistanie.
Według raportu "Los Angeles Times" z października 2001r., począwszy od 1992r. około 4 tysięcy ochotników z krajów arabskich przybyło do Bośni.
Profesor Cees Wiebes z Uniwersytetu w Amsterdamie, w swym raporcie "Wywiad i Wojna w Bośni", potwierdza nie tylko pomoc jakiej udzielały bośniackim mudżahedinom takie kraje jak Iran, Pakistan czy Turcja ale pisze wręcz, że w tym czasie pomiędzy Pentagonem, a islamskimi ugrupowaniami z Bliskiego Wschodu zostało zawarte tajne porozumienie.
Przemytem broni przez Chorwację zajmowały się prywatne korporacje z USA, natomiast Iran posługiwał się podległą sobie organizacją Hezbollah jako narzędziem wsparcia w ludziach i sprzęcie dla Muzułmanów w Bośni.
Około 300 weteranów wojny afgańskiej stacjonowało koło miejscowości Zenica wraz z Bośniackim 3 Korpusem, tworząc oddział określany jako "Partyzanci".
Tych samych "Afgańczyków" oskarżano o dokonanie zabójstwa brytyjskiego pracownika organizacji humanitarnej - Paula Goodalla 27 stycznia 1994r.
Pomimo nakazu opuszczenia Bośni przez obcych najemników, jaki został wydany zgodnie z porozumieniem w Dayton z 1995r., wielu z nich uzyskało z czasem obywatelstwo bośniackie co wzbudziło niepokój Departamentu Stanu w 2000r.
Przy omawianiu układu z Dayton warto wspomnieć, że doradcami bośniackiej delegacji byli wówczas dwaj, bardzo wpływowi przedstawiciele neokonserwatywnej elity z USA: Douglas Feith (dziś Podsekretarz Obrony ds Polityki) oraz Richard Perle (który do niedawna zasiadał jako przewodniczący Rady Polityki Obronnej).
W latach 90tych obaj działali w sektorze prywatnym jako szefowie lub konsultanci firm zbrojeniowych i prawniczych. Jedną z nich była "Feith and Zell", dzięki której utworzono Bośniacki Fundusz Obronny, zbierający pieniądze od krajów arabskich i w następnej kolejności przekazujący je prywatnym zachodnim korporacjom wojskowym, takim jak Military Professional Resources Incorporated (MPRI), a te rozdysponowywały broń i amunicję w strefie konfliktu posługując się wynajętymi pośrednikami.

Tymczasem pod koniec lat 90-tych na terenie Kosowa w stosunkowo krótkim czasie zorganizowała się sprawna partyzantka Armii Wyzwolenia Kosowa (UCK).
W jej szeregach także walczyli weterani z HUM, natomiast szkoleniem Albańczyków kierowała między innymi amerykańska korporacja DynCorp.
Według "Jerusalem Post"z 1998r., członkowie UCK "otrzymywali finansową i wojskową pomoc z krajów arabskich" oraz zostali "zasileni przez setki bojowników irańskich i mudżahedinów...z których część była szkolona w obozach Osamy Ibn Ladena w Afganistanie".

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl