Sól tej ziemi

06-09-2003

Autor: Grzegorz Mróz jr.

Wojna, podobnie jak przemoc, morderstwo, gwałt to pojęcia należące do świata dorosłych. Przynajmniej tak powinno być, w końcu to dorośli ustalili takie reguły. Świat dziecięcy, prosty i niewinny, odrzuca siłę jako tą, która niesie ze sobą wyłącznie smutek i łzy. Nie zawsze jednak udaje się odseparować te dwie płaszczyzny. Granica pomiędzy oboma światami jest wąska i często się zdarza, że w sposób bardzo brutalny jest niszczona przez dorosłych. Tak więc dzieci padają ofiarami bezwzględnej indoktrynacji ze strony swoich opiekunów lub, co gorsza, czyni się z nich bezduszne maszyny do zabijania. Proces dorastania, tak ważny dla prawidłowego rozwoju osobowego, zostaje zredukowany do okresu kilku miesięcy, w trakcie których następuje totalne pranie mózgów. Wszystko po to aby pokonać przeciwnika. Wiek XXI, który miał przynieść pokój i wolność nie spełnia oczekiwań. Pokazuje jedynie, że ludzie nie uczą się na własnych błędach.

Zamach w Jerozolimie. Palestyńczyk - samobójca morduje dwudziestu przypadkowych pasażerów autobusu, którym pechowo jechali. Wśród ofiar znajdowało się troje dzieci i kobieta w ósmym miesiącu ciąży. Na próżno jednak oczekiwać potępienia ze strony Palestyńczyków. Zamiast tego jesteśmy świadkami pochodu ku czci mordercy, pochodu w którym biorą udział rówieśnicy zabitych dzieci! 
W telewizji program dla młodzieży. W prezentowanym teledysku widzimy członków Hamasu czy Brygad Męcznników Al-Aksy. Wszystko to okraszone tekstem, mówiącym jak pięknie jest polec za wiarę i kraj. Nad wszystkim czuwa oczywiście wódz Arafat, którego portret jest w niemal każdym domu. Nie można się więc dziwić, że ochotników - samobójców stale przybywa, że każda śmierć Żyda witana jest z wielką radością. Ofiarami terrorystów z Hamasu nie są tylko niewinni Izraelczycy. Ofiarami są również palestyńskie dzieci, którym od najmłodszych lat wpaja się błędną i groźną ideologię. Poszanowanie życia i każdej jednostki z osobna zastępuje się propagandą śmierci i pogardą dla wyznających inny światopogląd.

Niestety problem wykorzystywania dzieci nie ogranicza się jedynie do regionu Bliskiego Wschodu. Na pobliskim kontynencie afrykańskim problem wciągania najmłodszych w spiralę nienawiści jest o wiele bardziej zatrważający.
Niedawno brytyjska telewizja BBC zaprezentowała wywiad z mężczyzną, który w wieku dziewięciu lat został żołnierzem. Z dobrze zapowiadającego się ucznia uczyniono bezwzględną maszynę do zabijania. Opisy mordów i gwałtów jakich się dopuścił można przyrównać jedynie z relacjami najstraszliwszych zbrodni drugiej wojny światowej. Zanim nauczył się poprawnie czytać i pisać z jego rąk zginęło wielu niewinnych ludzi. Na pytanie czy jest teraz, jako dorosły, żyć normalnie, nie był w stanie odpowiedzieć twierdząco. Pamięć o cierpieniach zarówno jego samego jak i jego ofiar pozostanie w nim na zawsze. Podobnych mu są setki tysięcy dzieci. Poddani praniu mózgów mają wypaczony system wartości, nie potrafią odróżnić dobra od zła. W XXI wieku tysiące dzieci jest pozbawianych dzieciństwa i miłości przez bezwzględność i głupotę dorosłych.

Z tych powodów rodzą się pytania. Dlaczego ludzi odpowiedzialnych za wykorzystywanie dzieci w swoich wojnach nie sądzi się za zbrodnie przeciwko ludzkości? Do takich trzeba zaliczyć niszczenie od najmłodszego podstawowych wartości i uczuć, tworząc tym samym jednostki niezdolne do normalnego życia. Dlaczego do tej pory nie rozliczono z indoktrynacji politycznej Arafata, zgrywającego się na obrońcę pokoju? Prezydent Autonomii Palestyńskiej inaczej rozumie słowo pokój i próbuje go osiągnąć zmieniając dzieci w bezdusznych samobójców, z takim samym zaangażowaniem mordujących mężczyzn, kobiety i dzieci. Dlaczego wspólnota międzynarodowa pozwala żyć w spokoju i luksusie Charlesowi Taylorowi, niedawnemu prezydentowi Liberii, wiedząc o jego praktykach wcielania nieletnich do sił zbrojnych i poddawaniu ich praniu mózgów?
Pokoju, zarówno na Bliskim Wschodzie jak również na całym świecie, nie zaprowadzi nawet najlepsza „Mapa Drogowa” jeśli będzie się tolerować angażowanie dzieci w konflikty dorosłych. Pora by dorośli zrozumieli, że najmłodsi to „sól tej ziemi”. Jeśli się zepsuje, co czeka świat w przyszłości?

Autor: Krzysztof Wasilewski



Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.