Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / Świat 2003: Europa Środkowa i Wschodnia               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
08-11-2007

 

24-02-2006

 

01-01-2006

 

23-12-2004

 

+ zobacz więcej

Świat 2003: Europa Środkowa i Wschodnia 

29-12-2003

  Autor: Jarosław Błaszczak

W Europie Środkowej to był rok historycznych decyzji i wielkiego oczekiwania. Wiadomo już na pewno, że w 2004 Unia Europejska powiększy się o dziesięć państw, a NATO o siedem. Podsumowaniem roku w naszej części Europy zamykamy nasz cykl "Świat 2003".

 

 

ESTONIA
Estonia jest jednym z 10 państw, które 1 maja 2004 przystąpią do Unii Europejskiej i w związku z tym referendum przedakcesyjne było tam politycznym wydarzeniem roku. Do urn poszło blisko 65 % obywateli, z których ok. 67 % powiedziało TAK. Wiosną odbyły się tam wybory parlamentarne, które wywindowały do władzy trójpartyjną, centrową koalicję. W Tallinie urzęduje od marca jeden z najmłodszych na świecie premierów. Juhan Parts urodził się zaledwie 36 lat temu.

ŁOTWA
Referendum na Łotwie było chronologicznie dziewiąte i zamykało stawkę, lecz jego wyniki mogły stanowić dla euroentuzjastów pozytywne zaskoczenie. Przy dość wysokiej, wynoszącej 72,5 % frekwencji, poparcie dla UE wyraziło ponad 67 % głosująych, co jest wyśmienitym wynikiem biorąc pod uwagę, że jeszcze pół roku wcześniej analitycy zastanawiali się, czy poziom poparcia w ogóle przekroczy wymagane dla akcesji 50 %. Łotwa wciąż pozostaje jedynym krajem byłego bloku komunistycznego z kobietą - prezydentem. Jest nim niezmiennie
pani Vaira Vike-Freiberga.

LITWA
Poparcie dla wejścia do UE wyraziło w dwudniowym referendum aż 91 % naszych północno-wschodnich sąsiadów (oczywiście spośród tych, którzy poszli do urn), ale za wydarzenie roku wypada uznać mniej radosną sprawę. Na początku roku Rolandas Paksas dość nieoczekiwanie pokonał dotychczasowego prezydenta Valdasa Adamkusa w II turze wyborów. Nie minął rok, a już dalsza prezydentura Paksasa zawisła dosłownie na włosku. Głowę państwa oskarżono o hojne obdarzanie przywilejami, między innymi litewskim obywatelstwem, rosyjskiego biznesmena, który okazał się być głównym sponsorem kampanii wyborczej Paksasa. Zarzuty potwierdził raport specjalnej sejmowej (na Litwie parlament również nazywa się Sejmem) komisji śledczej, która zresztą wyraźnie inspirowała się działalnością swojej polskiej odpowiedniczki, tyle że okazała się dużo szybsza i sprawniejsza niż nasza "dziesiątka sprawiedliwych". Obecnie w parlamencie trwa wymierzona przeciw Paksasowi procedura impeachmentu i jest bardzo możliwe, że prezydent nie zdoła utrzymać się na stanowisku. Poparcie dla jego odsunięcia od władzy wyraziły już cztery największe kluby parlamentarne.

CZECHY
Na początku roku na polityczną emeryturę przeszła żywa legenda czeskiej polityki, Vaclav Havel. Jego następcą na Hradczanach, siedzibie prezydentów Republiki Czeskiej, został Vaclav Klaus. Były premier przez cały okres kampanii przedrefendalnej demonstrował "eurorealizm", co w jego wydaniu oznaczało słabo skrywany sceptycyzm wobec UE. Mimo to na TAK zagłosowało ponad 77 % wyborców. Czechy przyjęły podczas debaty o konstytucji UE zdecydowanie bardziej ugodowe stanowisko niż Polska i już mówi się, że mogą za to zostać wynagrodzone zaproszeniem do grupy państw, które "będą się integrować szybciej od pozostałych".

SŁOWACJA
Po dość sensacyjnym utrzymaniu władzy przez premiera Mikulasza Dzurindę pod koniec 2002 roku, przez cały rok 2003 Słowacja kontynuowała swój marsz ku Europie. Za akcesją do UE opowiedziało się ponad 93 % głosujących, jednak z wielkim trudem udało się przekroczyć wymagany próg frekwencji - 50 %. Dla Słowaków, podobnie jak dla sześciu innych narodów tej części Europy, 2004 będzie rokiem wejścia nie tylko do UE, lecz także do NATO. We wrześniu naszych południowych sąsiadów odwiedził papież Jan Paweł II. Pomijając doznania natury czysto religijnej, ta pielgrzymka boleśnie unaoczniła, że zdrowie Ojca Świętego jest już naprawdę bardzo słabe.

WĘGRY
Węgrzy oczywiście zaakceptowali przystąpienie do UE, zgodnie ze wszelkimi przewidywaniami, ale sposób, w jaki to uczynili, euroentuzjaści mogli odebrać jako kubeł zimnej wody. Wprawdzie za UE głosowało prawie 84 %, ale frekwencja była niepokojąco niska: 45,4 % Na Węgrzech wymagany próg frekwencji zaledwie 25 % i tylko to uratowało ważność tego referendum (szerzej opisałem to wydarzenie w tekście "Lekcja nad Dunajem"). Jeśli chodzi o inne tematy, pod koniec sierpnia USA ogłosiły pomysł, by szkolić w amerykańskiej bazie wojskowej na Węgrzech kadetów irackiej policji. Budapeszt odrzucił tę inicjatywę, obawiając się możliwego wzrostu zagrożenia atakami terrorystycznymi.

SŁOWENIA
Słowenia była jedynym krajem, gdzie pod głosowanie obywateli poddano przystąpienie nie tylko do UE, ale także do NATO. Poparcie dla Unii było stabilne i w referendum TAK powiedziało blisko 90 % głosujących. Większe obawy budził poziom społecznej akceptacji do NATO, ale i tu udało się przekonać 2/3 obywateli (znów zapraszam do lektury wcześniejszego artykułu, tym razem p.t. "Elita Bałkanów"). Warto przypomnieć, że Słowenia jest najbogatszym (licząc według PKB per capita) z 8 państw kontynentalnej Europy, które już za 4 miesiące przystąpią do UE.

CHORWACJA
Chorwacja otwiera w naszym zestawieniu grupę tych państw regionu, które na członkostwo w UE muszą jeszcze trochę poczekać, choć w przyszłości nie jest ono wykluczone. Wydarzeniem roku były listopadowe wybory parlamentarne (ich pełne wyniki znajdą Państwo w jutrzejszym wydaniu Kroniki Wyborczej e-Polityki). Do władzy powróciła Chorwacka Unia Demokratyczna (HDZ), do niedawna jeszcze kojarzona głównie z oskarżanym o zbrodnie wojenne, nieżyjącym już byłym prezydentem Franjo Tudżmanem. Mimo tej przeszłości, lider partii i zarazem nowy premier Ivo Sanader zapowiedział pełną współpracę z trybunałem w Hadze.

BOŚNIA I HERCEGOWINA
To państwo do tej pory nie otrząsnęło się po niszczycielskiej wojnie, która toczyła się tu w latach 90. Kraj składa się z części serbskiej oraz chorwacko-muzułmańskiej, które są do tego stopnia autonomiczne i niespójne, że wielu politologów jest gotowych uważać to państwo za jedyną istniejącą obecnie klasyczną konfederację. Rok 2003 nie zmienił tu zbyt wiele. Prezydencja wciąż jest zbiorowa i głową państwa są na zmianę przedstawiciele 3 żyjących w Bośni grup etnicznych. Za pewien sukces można uznać wejście w już drugi rok w miarę stabilnego urzędowania pierwszego w historii tego młodego państwa rządu federalnego pod przewodnictwem Muzułmanina Adnana Terzicia.

SERBIA I CZARNOGÓRA
Można powiedzieć z pewnym przymrużeniem oka, że wydarzeniem roku w tym państwie było już samo jego powstanie w obecnej postaci. Po niecałej dekadzie istnienia "nowa Jugosławia" przekształciła się w luźną federację dwóch na wpół samodzielnych republik - Serbii oraz Czarnogóry. Pierwszym prezydentem federalnym nowego - starego państwa został serbski socjaldemokrata Svetozar Marowić. W Serbii po śmierci od kuli snajpera premiera Zorana Dzindzicia, nowym szefem rządu został Zoran Żiwkowić. Natomiast wciąż nie udało się wybrać serbskiego prezydenta. Pomimo kilku prób, frekwencja nigdy nie przekroczyła wymaganego progu 50 %. I tak od ponad roku obowiązki głowy republiki pełni przewodnicząca parlamentu Natasza Misić. Sytuacja ta może wkrótce ulec zmianie za sprawą zbliżających się nowych wyborów, ale tym razem parlamentarnych. Możliwe, że panią Misić zastąpi na czele parlamentu i tym samym rządu inny polityk. Tymczasem w Czarnogórze dotychczasowy premier i prezydent zamienili się na przełomie 2002 i 2003 miejscami. I tak na czele republiki stoi obecnie Filip Vujanowić, a szefem rządu jest Milo Djukanowić.

MACEDONIA
Po wdrożeniu w 2002 nowej konstytucji, która zmieniła status Albańczyków z mniejszości narodowej na naród równorzędny z Macedończykami, spory na tle etnicznym straciły nieco na sile, choć wciąż trudno mówić o harmonijnym współżyciu obu grup. Rząd w Skopje wymyślił niedawno bardzo oryginalny, choć jak dotychczas niezbyt skuteczny, sposób na ograniczenie ilości broni w rękach obywateli w kraju, gdzie bardzo wielu ludzi trzyma przysłowiowy karabin pod łóżkiem. Zorganizowano państwową loterię z cennymi nagrodami. Los można otrzymać za darmo, wystarczy zdać w wyznaczonym miejscu np. pistolet czy granat.

ALBANIA
Albania nadal jest krajem biednym i zapomnianym. Jej liczne porty pozostają centrami handlu bronią, narkotykami i ludźmi, a wypływający z Albanii "boat people" wciąż są zmorą włoskiej straży przybrzeżnej. Stare przysłowie mówi, że na bezrybiu i rak ryba, dlatego społeczność międzynarodowa z dużym uznaniem przyjęła wiadomość o w miarę spokojnym i uczciwym przebiegu październikowych wyborów samorządowych. Opozycja tradycyjnie oskarżała rządzących o szykanowanie jej kandydatów, ale jak na tutejsze standardy wybory te mogą napawać optymizmem. To krok w dobrą stronę, ale droga do przejścia jeszcze bardzo daleka.

RUMUNIA
Rumunię i Bułgarię zawsze wiele łączyło, ale teraz związki te są znów wyjątkowo łatwo zauważalne. Obydwa kraje, co nie było zaskoczeniem, nie zdołały spełnić wymogów Unii Europejskiej na tyle szybko, by wziąć udział w przyszłorocznym rozszerzeniu, ale mają już obiecaną awansem datę akcesji i jest to rok 2007.  Natomiast ich strategiczne położenie i proamerykańska polityka zagraniczna umożliwiły im uzyskanie na szczycie w Pradze w 2002 zaproszenia do NATO, które zostanie oficjalnie zrealizowane w 2004. Co do samej Rumunii, problemem numer 1 pozostaje korupcja, przy której nawet sytuacja w Polsce wydaje się niegroźna. Z drugiej strony, Bukareszt jest w ścisłej czołówce stolic, które mogą wkrótce liczyć na amerykański prezent w postaci zlokalizowania na ich terenie przenoszonych z Europy Zachodniej, głównie z Niemiec, baz wojskowych.

BUŁGARIA
W Bułgarii pogłębia się rozczarowanie rządami byłego cara Symeona, ale było to do przewidzenia. Niedojrzały elektorat sądził, że były monarcha okaże się zbawcą, mężem opatrznościowym, ale w polityce cuda zdarzają się rzadko. W dodatku car powierzył kierowanie gospodarką relatywnie młodym, wykształconym na Zachodzie ekspertom, którzy zaczęli wdrażać chwalone przez świat, ale bolesne dla przeciętnego obywatela reformy.

MOŁDAWIA
Gdyby przeprowadzić plebiscyt na najbardziej zapomniany kraj Europy, nawet wśród politologów czy dziennikarzy politycznych, Mołdawia (przez swoje władze uparcie nazywana Mołdową) miałaby duże szanse. A mówiąc już zupełnie serio, wciąż tli się konflikt wokół Nadniestrza, czyli zamieszkanej głównie przez Rosjan części kraju, która na początku lat 90. przy pełnym poparciu Moskwy ogłosiła swoją niepodległość i do dziś jest de facto poza zasięgiem władzy w Kiszyniowie.

UKRAINA
Ukraina kontynuuje swoją politykę umiejętnego balansowania między Zachodem, reprezentowanym w dużej mierze przez Polskę, a Rosją. Z lekkim przechyleniem na Wschód. Kijów odmówił poparcia amerykańskiej interwencji w Iraku. W kwestii stosunków z Rosją, rok zaczął się obiecująco, od podpisania długo oczekiwanego traktatu granicznego, ale potem było już gorzej. Najpierw oba państwa spierały się, czy stan techniczny sarkofagu przykrywającego ruiny zniszczonego podczas słynnej katastrofy reaktora elektrowni w Czernobylu jest dostatecznie szczelny. Potem Kijów wdał się w konflikt z Rosją dotyczący wyspy Tuzła (dokładniej pisał o tym w
e-Polityce Michał Potocki). Spór ten jest zaledwie odpryskiem szerszej kwestii: podziału bogatego w złoża gazu ziemengo Morza Azowskiego.

BIAŁORUŚ
Nihil novi, chciałoby się rzec. Wciąż ignorujący swobody obywatelskie i zasady gospodarki wolnorynkowej reżim Łukaszenki jest na arenie europejskiej w głębokiej izolacji. Siłą rzeczy, choć bez entuzjazmu, Mińsk musi patrzeć na wschód. Prezydent Aleksander Łukaszenko już chyba porzucił swoje marzenia o miejscu na Kremlu, na który miała zaprowadzić go unia Rosji i Białorusi jako równorzędnych partnerów. Odrzucenie przez Moskwę tego w oczywisty sposób niekorzystnego dla niej scenariusza postawiło Białoruś pod ścianą i stan ten trwa już co najmniej drugi rok. Odkąd Mińsk uświadomił sobie, że każda forma integracji obu państw przybierze prędzej czy później formę aneksji, stara się zachować bezpieczny dystans. Ale Rosjanie już zaostrzyli sobie zęby na odzyskanie swej dawnej kolonii i delikatnie starają się jej utrudniać samodzielny byt. Najnowszym tego przejawem jest wchodząca w życie w przyszłym roku zmiana zasad naliczania opłat za dostarczany na Białoruś gaz. Do tej pory sprzedawano go po tzw. cenach wewnętrznych, wielokrotnie niższych od rynkowych. Ale od przyszłego roku koniec z taryfą ulgową. Czy białoruska gospodarka to wytrzyma, można powątpiewać.

ROSJA
W rosyjskiej polityce wewnętrznej można zarysować trzy główne wątki, które zdomimowały miniony rok. Po pierwsze, po raz kolejny Czeczenia. Rosjanie narzucili Czeczenom nową konstytucję i doprowadzili do zwycięstwa w fasadowych wyborach prokremlowskiego Ahmada Kadyrowa. To sukcesy bardziej medialne, bo chyba nikt nie wierzy, że Kadyrow zdoła poskromić kryjących się w górach partyzantów. Po drugie, wybory parlamentarne. Prezydent Putin pewnie trzyma się na pozycji najpopularniejszego polityka w Rosji i zdecydowane zwycięstwo partii "Jedna Rosja", której patronuje, tylko to potwierdziło. Putin ogłosił już swój zamiar ubiegania się w przyszłym roku o reelekcję. Nie będzie przesadą powiedzieć, że wybory będą tylko formalnością. Po trzecie, oligarchowie. Kreml przesłał im jasną wiadomość: jesteście z nami lub przeciwko nam. Aresztowanie najbogatszego Rosjanina, Michaiła Chodorkowskiego, który ośmielił się wspierać finansowo opozycję, było potwierdzeniem tej zasady. Jeśli komuś się podoba, drzwi są otwarte: niegdysiejszy magbat Borys Bierezowski właśnie otrzymał azyl polityczny w Wielkiej Brytanii. W polityce zagranicznej Rosja starała się umiejętnie rozegrać kartę iracką. Niby była przeciw amerykańskiej operacji, ale szło się z nią dogadać. Dzięki temu Moskwa ma szanse np. na uratowanie swych pieniędzy, które niegdyś pożyczyła reżimowi Husajna.

Jest to ostatni tekst w naszym cyklu "Świat 2003". Od jutra wracamy do publikowania materiałów na temat  bieżących wydarzeń.
Zachęcamy do regularnego czytania naszych artykułów ! Aby nie przegapić żadnego z nich, wystarczy zaprenumerować bezpłatny Newsletter
e-Polityki. Będą Pańtwo codziennie dostawać do swojej skrzynki mailowej wyciąg z najnowszych materiałów naszego serwisu, w tym ze wszystkich artykułów. Polecamy !    

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl