W porannym głosowaniu nie było quorum; zabrakło 7 posłów PiS, 8 Samoobrony oraz 2 posłów LPR. Nie głosowali posłowie PO, SLD i PSL, choć byli obecni na sali. W drugim głosowaniu za wprowadzeniem tego punktu opowiedziało się 233 posłów. Posłowie opozycji ponownie nie głosowali.
Projekt zakłada, że komitety wyborcze startujące w wyborach samorządowych mogłyby zawierać umowy o wspólnym podziale mandatów. Powstawałyby zatem tzw. grupy list; wyniki poszczególnych komitetów (list) objętych umową byłyby sumowane, a mandaty dzielone między listy proporcjonalnie. Opozycja określa projekt jako zamach stanu na uprawnienia wyborcze.
Na drugie głosowanie wrócił z Gdańska poseł PiS Jacek Kurski. Jak wyjaśnił dziennikarzom miał do załatwienia sprawę honorową. Nie chciał jednak zdradzić jaką.
Wcześniej, mimo bojkotu opozycji, porządek obrad udało się rozszerzyć o projekty ustaw zmieniających system służby cywilnej. Koalicji rządowej udało się to zrobić, ponieważ w głosowaniu wzięli udział posłowie mniejszości niemieckiej: Ryszard Galla i Henryk Kroll. Choć zagłosowali przeciwko, spowodowali, że głosowanie było ważne - bo było quorum.
Sejm zajmie się również projektem Platformy Obywatelskiej o bezpośrednim wyborze wójta, burmistrza i prezydenta miast.
Posłowie próbowali wprowadzić do porządku dziennego projekt zmian w ordynacji samorządowej już w czwartek wieczorem. Również głosowali dwukrotnie i dwukrotnie nie udało się uzyskać quorum niezbędnego do uznania głosowania za ważne.