Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Świat / 1 kwietnia - z przymrużeniem oka               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
1 kwietnia - z przymrużeniem oka 

31-03-2004

  Autor: Michał Potocki, Michał Protaziuk

1 kwietnia jest świetną okazją do konstatacji, iż świat jest miejscem na tyle pełnym absurdu, że przy niektórych zdarzeniach nawet program gospodarczy Samoobrony wydaje się być szczytem wzniosłości. Jeśli chcą Państwo wiedzieć kto modli się do Winstona Churchilla, gdzie zgłosić się z problemem dotyczącym palmy kokosowej bądź kogo pokonała nieistniejąca kawaleria - zapraszamy do lektury!

 

 

Z pewnością jednym z najdziwniejszych państw jest Brazylia. Tylko tam kilkakrotnie zdarzyło się, że w wyborach lokalnych wystawiono krokodyla bądź inne dzikie zwierzęta. Gdyby krokodyl został wybrany np. na najwyższy urząd w państwie, mógłby skorzystać z Toalety Prezydenckiej w teatrze miejskim w Manaus. Urzędujący prezydent odwiedził ten teatr dopiero raz - ale wystarczyło to gorliwym zwolennikom na stworzenie oddzielnego miejsca odosobnienia dla Głowy Państwa.

Na podobne względy nie może bowiem w Brazylii liczyć każdy obywatel - ot, choćby zwykły wojskowy. Na otarcie łez pozostaje żołnierzom za to perspektywa awansów - nawet na stopień marszałka służby sanitarnej - bo i taki stopień w brazylijskim wojsku istnieje.

Nie wiadomo czy marszałek służby sanitarnej brał udział w XVII-wiecznych walkach między Portugalczykami a Holendrami w stanie Pernambuco. Kto wie, czy prezydent Lula da Silva nie mówiłby dziś po holendersku, gdyby nie pewna drobna pomyłka portugalskiego trębacza. Dał on bowiem sygnał do ataku kawalerii. Przerażeni Holendrzy się wycofali, a Pernambuco pozostało portugalskie. Warto dodać, że żadna ze stron konfliktu nie posiadała oddziałów kawaleryjskich.

Nie wiemy, czy kawaleria wchodzi w skład wojsk Boliwii. Wielu młodych Boliwijczyków służy jednak w jednostkach marynarki wojennej. Sęk w tym, że Boliwia od z górą wieku nie ma dostępu do morza. Kolejne rządy Boliwii domagają się od Chile udostępnienia "korytarza" do Pacyfiku oraz jednego z tamtejszych portów. Liczą, że utrzymywanie sprawnej floty wojennej będzie argumentem koronnym.

Na pewno floty nie posiadało międzywojenne Królestwo Węgier. Na jego czele zaś nie stał wbrew pozorom król, ale Miklós Horthy de Nagybányá w stopniu… admirała floty wojennej. A może jednak jako morze Węgrzy traktują jezioro Balaton…?

Na podobne marnotrawstwo stopni wojskowych z pewnością nie pozwoliliby towarzysze z bratnich Chin. Gdy Mao Zedong ogłosił tam walkę z marnotrawstwem, jednym z głównych frontów walki było zwalczenie wróbli w czynie społecznym, w czym dla przykładu brali udział najwyżsi funkcjonariusze partii. Wróble bowiem kradły z pól ziarno. Niestety, nikt nie wpadł na to, że poza wydziobywaniem ziarna, wróble zajmują się też walką ze szkodnikami. Po radykalnym spadku populacji wróbli, straty rolników gwałtownie wzrosły. A potem mówią, że to Amerykanie zrzucają stonkę na komunistyczne pola…

Wyborcy o poglądach komunistycznych mają zaś wielki dylemat w Grecji. W ostatnich wyborach wzięły udział takie partie, jak: Komunistyczna Partia Grecji, Komunistyczna Partia Grecji (marksistowsko-leninowska), Marksistowsko-Leninowska Komunistyczna Partia Grecji oraz Organizacja na rzecz Odbudowy Komunistycznej Partii Grecji. Na podobnym rozstaju nie stoją skrajnie lewicowe elektoraty Hiszpanii i Izraela. Mogą one poprzeć choćby partie, których głównym punktem programu jest legalizacja marihuany. Zresztą i Polska nie stoi w tym względzie na straconej pozycji - że wspomnę choćby Polską Partię Przyjaciół Piwa.

Skoro już jesteśmy przy używkach… Nie ma na świecie zbyt wielu wysp przedzielonych w poprzek uznanymi granicami państwowymi. Są to Irlandia, Borneo, Timor, Nowa Gwinea, Haiti oraz… maleńka wysepka Saint-Martin (wersja holenderska: Sint-Maarten) na Karaibach. Legenda głosi, iż na wyspie w tym samym czasie wylądowało dwóch zdobywców - Francuz i Holender. Aby nie doszło do przelewu krwi, obaj umówili się, że granica przebiegnie od punktu, w którym stoją, do punktu, w którym się spotkają po okrążeniu wyspy, każdy w inną stronę. Niderlandzka część jest znacznie mniejsza od francuskiej, ponieważ Holender zbytnio zagustował w miejscowych trunkach…

W miejscowych trunkach z pewnością gustowało też dwóch szefów partii komunistycznych radzieckich podówczas Kirgizji i Tadżykistanu. Na terenie tego ostatniego znajduje się - ni przypiął, ni przyłatał - enklawa o powierzchni kilku tysięcy kilometrów kwadratowych, blokująca drogę z jednego kirgiskiego rejonu do drugiego, nie połączona za to żadną drogą z Tadżykistanem. Wieść gminna niesie, iż tadżycki I sekretarz wygrał ją w karty od swojego kirgiskiego odpowiednika…

Z Tadżykistanu niedaleko już do Tybetu, gdzie znajduje się wejście do wnętrza Ziemi. Tak przynajmniej uważało niemieckie Towarzystwo Thule, do którego należało wielu prominentnych działaczy NSDAP. Hitlerowcy organizowali ekspedycje do Tybetu w poszukiwaniu wejścia do środka - skąd mieli podobno pochodzić przodkowie "Aryjczyków".

W tym czasie głównym wrogiem dla hitlerowców był brytyjski premier święty Winston Churchill. Dlaczego święty…? Do końca nie wiadomo, ale za takiego jest uważany przez wyznawców synkretycznego kaodaizmu, łączącego elementy chrześcijańskie z buddyjskimi i konfucjonistycznymi. Kaodaiści w liczbie około miliona zamieszkują głównie Socjalistyczną Republikę Wietnamu.

W zupełnie innych świętych wierzy się natomiast w pobliskiej Mianmie (dawniej Birma). Do oficjalnej ideologii wyznawanej przez jedyną legalną partię rządzącą należy dogmat, że Karl Marx jest kolejną inkarnacją Buddy. Komuniści w Kambodży doszli kiedyś do całkiem podobnego zdania. Sądzili oni, że komunizm jest najdoskonalszą formą buddyzmu - do momentu, w którym uznali buddyzm, chrześcijaństwo i islam za religie "reakcyjne".

Ciężko stwierdzić czy za reakcyjną można uznać jogę - można natomiast ją odrzucić za jej niepolski rodowód. Właśnie takie było oficjalne wytłumaczenie radnych Lublina, którzy wycofali się ze wsparcia pewnego lokalnego festynu właśnie z uwagi na obecność w terminarzu imprezy pokazów jogi. Radni, powiązani głównie z chrześcijańską prawicą odkryli widocznie polski rodowód chrześcijaństwa…

Zupełnie innej argumentacji użył w październiku i listopadzie 1978 r. premier Grenady dr Eric Gairy: na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ podjął on kwestię konieczności utworzenia specjalnej agencji ds. badania zjawisk paranormalnych i UFO. Agencje przyjęły temat z zainteresowaniem, w przeciwieństwie do współdelegatów premiera Gairy'ego - jego inicjatywa nie została podjęta, choć stosowną rezolucję na prośbę Grenady Narody Zjednoczone podjęły.

Nie wiadomo co na temat UFO myślą północnokoreańskie jaskółki. Wiemy natomiast, jak zareagowały na urodziny dyktatora KRL-D Kim Jong-ila - a zareagowały ponoć ludzkim głosem mimo, że "Ukochany Przywódca: nie urodził się bynajmniej w Wigilię.

Pozostając przy tematyce świątecznej - spore zamieszanie wśród wyznawców judaizmu wzbudził naczelny rabin jednej z żydowskich społeczności - ogłosił on bowiem kilka lat temu, iż w szabas zabronione jest dłubanie w nosie.

W Maroko zaś, jak ostatnio się dowiedzieliśmy, zabronione jest słuchanie muzyki rockowej - przynajmniej w jej ostrym, blackmetalowym wydaniu. Tamtejszy sąd skazał niedawno pewnego 13-letniego Marokańczyka argumentując, że słuchanie tego rodzaju muzyki było próbą obalenia islamu.

Wydaje się, że nie tylko muzyka rockowa, ale i zamachy stanu nie były zabronione w latach 60. w Dahomeju (obecny Benin). W 1963 r. Christopher Soglo obalił prezydenta Huberta Magę. Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby nie sposób dokonania przewrotu: Soglo był bowiem jedynym dahomejskim żołnierzem, potrafiącym obsługiwać moździerz - jedyny moździerz na wyposażeniu armii tego zachodnioafrykańskiego państwa. Po wystawieniu reprezentacyjnej broni na dziedzińcu pałacu prezydenckiego rząd stwierdził, że jednak korzystne będzie podanie się do dymisji.

Trudno stwierdzić, czy do dymisji podał się kiedykolwiek rząd maleńkiej, francuskiej kolonii na Oceanie Spokojnym, wysp Wallis i Futuna. Dymisja rządu wiązałaby się również z rezygnacją z funkcji ministra do spraw… palmy kokosowej. A propos - czy palma na warszawskim rondzie de Gaulle'a jest może palmą kokosową…?

Raczej na pewno do dymisji nie poda się dożywotni prezydent Turkmenii Saparmurad Nijazow, używający także tytułu Türkmenbasza (Władca Turkmenów). Władca jest nie tylko Panem, ale i może zostać ogłoszony prorokiem. Jego imię noszą nie tylko miasta, ulice i uniwersytety, ale też miesiąc styczeń (już nie "styczeń" a "miesiąc Türkmenbaszy"). Saparmurad nie zapomniał też o swojej matce, której imię nosi teraz luty.

Stany Zjednoczone także miały kilku niezwykłych prezydentów, choć prorocy wśród nich się nie zdarzali. Szczególnie niezwykłe są podobieństwa między okolicznościami śmierci prezydentów Abrahama Lincolna i Johna F. Kennedy'ego. Nie tylko obaj prezydenci zostali wybrani dokładnie w odstępie stu lat, ale i ich następcy nosili to samo nazwisko (odpowiednio Andrew i Lyndon Johnson). Obaj Johnsonowie urodzili się dokładnie sto lat po sobie (1808 i 1908 r.). Lincoln został wybrany do Kongresu w 1846 r., zaś Kennedy - w 1946. Ponadto nazwisko osobistego sekretarza Kennedy'ego brzmiało Lincoln, a osobistego sekretarza Lincolna - Kennedy. Lincoln zginął w Teatrze Forda, zaś Kennedy podróżował w dniu zamachu z wytwórni Forda. Jak na ironię samochód, którym jechała prezydencka para to… Lincoln Continental.

Stany Zjednoczone są dla wielu ludzi symbolem wolności narodów. Niespodziewanie o wolność narodów walczy także pewne skrajnie prawicowe polskie pisemko (nazwy nie podamy, żeby nie robić im darmowej reklamy - nie warto). Obok obrzydliwie antysemickich wypocin znalazła się tam też swego rodzaju deklaracja programowa. Jeden z punktów mówi o konieczności utworzenia niezależnego państwa Serbo-Łużyczan. Pismo nie podaje, czy istnieje choć jeden serbo-łużycki separatysta…

Już prędzej zwolenników oderwania południowej części kraju można by zapewne odnaleźć w Wietnamie. W czasie obrony Sajgonu przez wojskami DRW w 1974 r. jedni dowódcy oddziałów południowowietnamskich musieli korumpować dowódców innych oddziałów, aby ci zechcieli jednak bronić stolicy.

Aż tak skorumpowana nie była z pewnością Liga Narodów. Nie znaczy to jednak, że była skuteczniejsza niż obrońcy Sajgonu z 1974 r. Pierwszą niecierpiącą zwłoki sprawą, jaką zajęła się Liga po napaści Niemiec na Polskę 1 września 1939 r. był… problem ujednolicenia szerokości torów kolejowych w Europie…

Na tym tle trudno się dziwić, że absurdalność niektórych decyzji Unii Europejskiej wydaje się nieomal przysłowiowa. Włączenie marchwi do grona owoców, czy wydawanie zaleceń co do wymaganej krzywizny banana bądź kształtu ziemniaka przypomina nam, że absurd dociera do nas ze wszystkich stron. I nie dzieje się to - niestety (w niektórych wypadkach) / na szczęście (w innych) - tylko na prima aprilis…


Wszystkie opisane powyżej fakty są prawdziwe, choć może opisane w nieco szyderczy sposób. Jednocześnie zapewniamy Państwa, że ten artykuł jest jedynym primaaprilisowym akcentem w e-Polityce. Czytając nasz dzisiejszy serwis informacyjny prosimy się nie obawiać, że wzorem niektórych mediów, dla kawału "ubarwiliśmy" nieco wydarzenia dnia. My nie potrafimy oszukiwać naszych Czytelników nawet 1 kwietnia...

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl