Wczoraj Antoni Gucwiński, dyrektor wrocławskiego ZOO dostał wypowiedzenie,w myśl, którego z końcem grudnia, musi ustąpić ze stanowiska. Powodem zwolnienia jest skandaliczna sprawa przetrzymywania przez 8 lat, 15 letniego niedziwedzia Mago w kilkumetrowym bunkrze.
Antoni Gucwiński pracował we wrocławskim zoo od 1957 roku - poinformowała "Gazeta Wyborcza". Z żoną Hanną, głównym specjalistą ds. hodowlanych, stali się sławni dzięki programowi TVP "Z kamerą wśród zwierząt", który nie schodził z anteny przez 32 lata.
Jednak teraz wszystko się skończyło i mit obrońcy zwierząt legł w gruzach, a wszystko z powodu 15-letniego niedźwiedzia brunatnego Mago, którego władze ZOO od ośmiu lat więziły w kilkumetrowym betonowym bunkrze na zapleczu zoo. Gazecie tłumaczyli się przed dwoma tygodniami, że nie ma dla niego miejsca a żaden inny ogród go nie chce.
Choć według władz miasta oficjalnie nie to było powodem zwolnienia Gucwińskiego. Jednak wszystko wskazuje na to, że decyzję prezydenta Wrocławia przyspieszyła sprawa misia. Miasto już dawno proponowało Gucwińskiemu przejście na emeryturę, jednak on pomimo ukończenia 74 roku życia, nie myślał o odejsciu ze stanowiska.
Jak twierdzi Rafał Guzowski, dyrektor nadzorującego ogród miejskiego departamentu infrastruktury i Gospodarki - prezydent już trzy lata temu, umówił się z dyrektorem, ZOO, że ten odejdzie, z gdy skończy 75 lat. Jednak w tym roku pomimo propozycji miejsca w radzie naukowej ogrodu i własnego gabinetu na terenie ZOO Gucwiński nie chciał ustapić.
Wczoraj Antoni Gucwiński dostał wypowiedzenie,w myśl, którego z końcem grudnia, przestanie rządzić. W międzyczasie miasto chce przeprowadzić międzynarodowy konkurs na nowego szefa.