Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Kraj / Afery / Czarne jest czarne!               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
07-08-2009

 

26-02-2007

  Pierwsza afera IV RP?

10-11-2006

 

16-10-2006

 

11-10-2006

 

03-10-2006

 

02-10-2006

  Mojzesowicz do dymisji ?

+ zobacz więcej

Czarne jest czarne! 

28-09-2006

  Autor: Ewa Dryjańska

Po tym wszystkim, co mieliśmy okazję usłyszeć ze strony posłów PiS na taśmach nagranych przez dziennikarzy programu „Teraz my”, jedynym uczciwym rozwiązaniem ze strony tej partii byłoby podanie się rządu do dymisji. A jeśli nie rządu – jeśli premier nic o rozmowach z posłanką Beger nie wiedział, co choć jest mało prawdopodobne, to jednak jest możliwe – to na pewno uczestników rozmowy: ministra Lipińskiego oraz wydaleniem go wraz z posłem Mojzesowiczem z klubu i z partii. Jednak partia, której nazwa miała być sama w sobie hasłem wyborczym: „Prawo i Sprawiedliwość”, nie wybrała rozwiązania uczciwego i sprawiedliwego…

 

 

Partia ta rozpoczęła batalię o społeczną świadomość, batalię o to, jak społeczeństwo będzie postrzegało zaistniałą sytuację. Zabiegi PiSu mają zapobiec utracie przez niego władzy. Członkowie Prawa i Sprawiedliwości na wiele sposobów usiłują nas teraz przekonać, że nie było złego postępowania z ich strony:

Sposób I: „To normalne. Normalną rzeczą jest dzielenie się stanowiskami pomiędzy politycznymi frakcjami, które mają wspólnie rządzić. Skoro rozmowy z Beger były korupcją polityczną to tak samo należy nazwać rozmowy koalicyjne PiS i PO” – mówią posłowie PiS. Samo stwierdzenie jest prawdziwe. Jest naturalne, że partie wchodzące do koalicji dzielą się stanowiskami czyli w rezultacie władzą. O ile jednak w takich negocjacjach, jakie PiS i PO toczyły między sobą przed rokiem, przedmiotem sporu były nie tylko stanowiska, ale i realizacji programu, o tyle w przypadku pani Beger nie było żadnej mowy o kwestiach programowych. Propozycja nie brzmiała: „chcemy z tobą wspólnie rządzić, pogadajmy o realizacji programu i o tym, jak chcesz go realizować w ramach rządu”, a miała postać pytania: „za jakie stanowisko (co mamy ci dać?), abyś poparła rząd?”. Granica pomiędzy tymi dwoma sytuacjami wydaje się być płynna, ale każdy człowiek skonfrontowany z konkretną sytuacją potrafi w sposób instynktowny zorientować się, jakie były intencje „negocjatorów”, potrafi rozróżnić normalne przejawy demokracji od korupcji.

Sposób II: „Wszyscy tak robią” – dodają politycy PiS podważając intencje posłów z innych ugrupowań, którzy poddali miażdżącej krytyce postępowanie rządzących. W świetle zaistniałej sytuacji korupcyjnej nie ma znaczenia to, czy inne partie też dopuszczały się takich praktyk, czy nie. Jeśli ktoś ukradnie bułkę w sklepie, to czy otrzyma on rozgrzeszenie przez to, że powie, że inni też to zrobili, ale nie zostali złapani? Politycy PiS dopuszczają się ogromnej przewiny wobec polskiego społeczeństwa. Próbują zdezawuować to, co się stało poprzez oswojenie opinii publicznej z korupcyjnymi praktykami. „Wszyscy tak robią. Wszyscy kupowali posłów, więc my tez możemy.” To normalne. Taki przekaz otrzymujemy z ust liderów PiS.

Sposób III: „Ofiarne poszukiwanie sejmowej większości”. Obok stwierdzeń o normalności swojego działania PiS powtarza jak mantrę to, że jego jedynym celem było szukanie sejmowej większości. Polakom tłumaczy się, że znalezienie tej większości jest konieczne do kontynuowania rządów Prawa i Sprawiedliwości, czyli tzw. „naprawy państwa”. Bo naprawa państwa jest możliwa jedynie wtedy, gdy PiS sprawuje władzę. Dla liderów największego ugrupowania w sejmie jest to warunek niezbędny. Aby go spełnić władze PiS „budują parlamentarną większość”, tzn. używając eufemizmów: proponują posłom Samoobrony konkretne usługi za wystąpienie z partii i przyłączenie się do PiS. Oprócz stanowisk, tak jak w przypadku pani Beger, proponuje się im pomoc prawną w tzw. aferze wekslowej. Ale czy tacy ludzie powinni rządzić Polską? Czy w koalicji rządzącej powinny się znaleźć osoby, które będą popierać kluczowe dla kraju decyzje polityczne dla określonych stanowisk albo dla określonych usług? Większość rządowa, stabilność rządzenia, budowanie koalicji – tak, ale nie za wszelką cenę. Nie za cenę rządów ludzi, dla których interes Polski jest zawsze na drugim planie, a dla których liczy się tylko interes własny.

Oczywiście ktoś może skontrować te argumenty i powtórzyć za członkami PiS, że posłowie, którzy opuścili Samoobronę, kierowali się nie żądzą stanowisk, a szlachetnymi pobudkami kontynuacji „naprawy państwa” i że nie byli oni wolni w wykonywaniu swego mandatu przez te sławetne, bezprawne weksle. Ci posłowie mieli po prostu dość tego bezprawia i dlatego się zbuntowali. Nie dajmy z siebie robić jeleni. Od bardzo dawna wiadomym jest, że Samoobrona to tzw. partia wodzowska. Osoby, które do niej wstępowały, zdawały sobie sprawę z tego, że wizerunek, program i kształt tej partii jest tworzony właściwie przez jednego człowieka – Andrzeja Leppera. Osoby te same dobrowolnie wstąpiły do tej partii i same bez żadnego przymusu, ale z własnej woli podpisały weksle. Podnoszenie więc przez PiS po pół roku funkcjonowania koalicji PiS-LPR-Samoobrona larum o to, to czysta hipokryzja. Bardzo bym chciała, żeby z tak samo wielką energią członkowie PiS alarmując swoich prawników udzielili pomocy wielu Polakom, którzy w przeciwieństwie do posłów Samoobrony naprawdę zostali oszukani przez nieuczciwe firmy kredytowe i przez złożenie jednego podpisu zostali zobowiązani do spłat przekraczających kompletnie ich możliwości finansowe.

Sposób IV: Odwrócenie kota ogonem. Kolejnym próbą manipulowania opinią publiczną przez PiS jest odwrócenie uwagi społeczeństwa od korupcyjnych zachowań posła Lipińskiego i Mojzesowicza. Poseł Tchórzewski chce to osiągnąć poprzez napiętnowanie postępowania pani Beger jako nielojalnego, zdradliwego wobec swojego kolegi Mojzesowicza. Jak Beger mogła tak wystawić Mojzesowicza?! Nieważne jest to, jakich działań i jak szkodliwych dla państwa dopuścił się były członek Samoobrony. Ważne jest to, że ona go znała i że go wydała!

Sposób V: Straszenie społeczeństwa. Na dzisiejszej konferencji prasowej posłowie PiS mieli odnieść się do całej sprawy, jednak wyjaśnienia posła Kuchcińskiego, Lipińskiego i senatora Putry trudno uznać za zadowalające. Były to omówione powyżej niezgrabne próby zdezawuowania zachowania „negocjatorów PiS”. Za to bardzo efektownie i sugestywnie posłowie oznajmili opinii publicznej, że cała sprawa jest wynikiem „prowokacji wrogich sił lewicowo-liberalnych, które chcą powstrzymać proces naprawy Polski”. Tym oświadczeniem posłowie niefrasobliwie poddali w wątpliwość niezależność uznanych dziennikarzy – Sekielskiego i Morozowskiego. Ale to nieważne. Dla członków PiS ważne jest to, by społeczeństwo uwierzyło, że jest zagrożone przez „wrogie siły” i tylko rządy PiS są ratunkiem dla Polski.

Sposób VI: Ideologiczna propaganda. Najlepszą obroną jest atak.  PiS bez skrupułów dał do zrozumienia, że mamy do czynienia z próbą zdestabilizowania, poprzez prowokację, sytuacji w kraju przez „siły lewicowo-liberalne” czytaj PO i SLD, czyli dwie największe partie w opozycji wobec PiS. „Chcemy Polski solidarnej, a nie liberalnej!” – mówią przywódcy PiS. „Siły lewicowo-liberalne stworzyły tę prowokację”. Przypomina mi to retorykę sprzed 50 lat: „[…] walka toczy się o to, jaka ma być odrodzona Polska: kapitalistyczno-obszarnicza czy ludowa…” („Jak robotnicy i chłopi walczyli przeciwko kapitalistyczno-obszarniczym rządom wstecznictwa i zdrady narodowej” – Wskazówki metodyczne do broszury szkolenia partyjnego nr 6, Warszawa, październik 1951 r). Retoryka sprzed 50 lat. Tylko przymiotniki się zmieniły, ale poziom argumentów merytorycznych jest ten sam.

„Nie damy sobie wmówić, że czarne jest czarne.” – pomylił się w swoim exposé premier Jarosław Kaczyński, jednak wydaje się, że bardziej zgodne z prawdą byłoby to, gdyby się już nie poprawiał…

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl