Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Kraj / Niech się stanie Europa               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Niech się stanie Europa 

06-01-2003

  Autor: Aleksander Wojtala

Polska stoi u progu drzwi, za którymi rozpościerają się europejskie salony. Jeżeli wystarczy nam dalekowzroczności i zdrowego rozsądku to rok 2004 stanie się datą wyznaczająca początek nowego rozdziału w dziejach naszego państwa. Dlatego już teraz koniecznym jest postawienie pytania, czym jest Europa i co możemy zyskać wchodząc w poczet dumnych narodów tworzących zręby europejskiej wspólnoty. Pytanie tyleż zasadne co trudne do ujęcia w wymierne kategorie, gdyż nie chodzi tutaj o wielkość PKB, czy poziom inflacji. Rzecz rozgrywa się o sprawy fundamentalne, o duchową kondycję Europy.

 

 

Działem, które nader ochoczo miota antyeuropejskie kule jest tzw. tożsamość narodowa. Za owym tajemniczo brzmiącym tworem lingwistycznym kryje się pewien rodzaj duchowej więzi zbudowanej na fundamencie języka utrwalonego w literaturze, zwyczajów kultywowanych przez kolejne pokolenia, sztuce będącej wyrazem stricte narodowego ducha. To wszystko miałoby, wedle zatroskanych o stan polskich dusz eurofobów wraz z wejściem do jaskini europejskiego smoka zniknąć, a my dumni Polacy mielibyśmy rozpłynąć się w hedonistycznym tyglu konsumpcjonizmu. Nie wiem co się stanie z Polakami po wejściu do Unii Europejskiej tak jak nie wiem czy będę nadal przechadzał się po jeleniogórskich uliczkach za dwa tygodnie. Pewność mam tylko co do jednego, na przystanku kończącym ludzką wędrówkę jest napis „śmierć”. Na tym moja pewność się kończy, wszystko inne jest albo kwestią wiary, albo przypuszczeń. Wiem jednak, że skoro my Polacy potrafiliśmy zachować nasz narodowy byt przez 123 lata niewoli, skoro z równie dobrym skutkiem przetrzymaliśmy ponad czterdzieści lat komunistycznego jarzma to damy sobie radę również z Unią Europejską. O to jestem raczej spokojny, choć pewności oczywiście nie mam, bo jej mieć nie mogę.

Równie niedorzeczne wydają mi się argumenty, którymi ochoczo i bezmyślnie szermują wojownicy o polskość spod znaków „Sanmoobrony” i LRP, mówiące o utracie suwerenności narodowej. Tutaj mamy już jawny przykład ignorancji, która to nie przystoi ludziom uważających się za światłych. Wedle moich ustaleń będących wynikiem kilkuletnich studiów dzieł klasyków nauki o polityce, suwerenność rozumieć należy w dwójnasób.

Primo, w aspekcie zewnętrznym, jest to zdolność państwa, a raczej jego obywateli do samodzielnego decydowania o swoim losie.

Secundo natomiast, w aspekcie wewnętrznym oznacza ni mniej ni więcej, tylko tyle, że naród, czyli ogół obywateli występuje w roli suwerena, czyli de facto sprawuje w kraju władzę, oczywiście poprzez wyłonionych w drodze demokratycznych procedur reprezentantów. Tylko tyle i aż tyle.

Czego więc obawiają się nasi zatroskani o byt narodowy politycy przyozdobieni czerwono-białymi krawatami? Z tego, co mi wiadomo, o wstąpieniu do Unii zdecyduje każdy z nas oddając głos w referendum. Będzie to więc wybór obywateli wolnego państwa, mówienie o utracie suwerenności jest, oględnie mówiąc, pomyłką.

Brak mi dostatecznej kompetencji w zakresie nauk ekonomicznych by w sposób klarowny przedstawić ekonomiczne niuanse związane z ewentualnym członkostwem w UE, nie to jest zresztą celem niniejszego felietonu, dlatego skupię się nad odpowiedzią na pytanie czym jest dziś Europa?

W 1946 roku na uniwersytecie w Zurychu Winston Churchill, ówczesny premier Wielkiej Brytanii wygłosił przemówienie, które okazało się prorocze. Mówił wówczas, że przeznaczeniem Europy jest zjednoczenie we wspólnym dziedzictwie, że tylko stworzenie czegoś na kształt Stanów Zjednoczonych Europy jest w stanie zagwarantować nam, Europejczykom powszechny dobrobyt, spokój i bezpieczeństwo. Fundamentu dla przyszłego ładu upatrywał w partnerskiej współpracy Francji i Niemiec. Wydaje się, że Churchill napisał scenariusz, wedle którego odbywa się jednoczenie Europy. Dziś jest ona podzielona na grupę państw tworzących Unię Europejską, kraje kandydackie oraz państewka pozostające pod wpływem Rosji. Alternatywa dla Polski jest więc następująca, albo Unia albo Rosja, ja wątpliwości nie mam, która opcja jest korzystniejsza.

Wielu przeciwników zjednoczenia Europy głosi, że Unia Europejska nie jest niczym więcej jak tylko mniej lub bardziej sprawnie działającym mechanizmem redystrybucji dochodu narodowego poszczególnych państw wchodzących w jej skład, że misja, która przyświecała konstruktorom Europy z Adenaurem, Schumanem i de Gasperim na czele roztrzaskała się gdzieś po drodze o skały ekonomii. Tylko czy dumne ze swojej przeszłości narody byłyby w stanie podporządkowywać się prawidłom rynku gdyby nie kryło się za tym coś więcej. Osobiście sądzę, że nie, choć głowy nie dam. Napiszę inaczej, chcę wierzyć, że zjednoczenie Europy jest dziejową misją i chcę w tym procesie uczestniczyć.


Autor: Konrad Kaptur

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl