Kaczmarek odszedł (z) Piechotą

18-01-2003

Autor: Aleksander Wojtala

Nie znane są wyroki Leszka Millera. Ze wszystkich ministrów, których odwołania spodziewano się w kuluarach, najczęściej wymieniano ministrów Pola i Łapińskiego. Można się zgodzić, że dymisja ministra Piechoty nie była niespodzianką tego kalibru, co pożegnanie się z dotychczas piastowanym stanowiskiem przez Wiesława Kaczmarka. Nie mniej zaskakujące są nowe nominacje premiera, a w szczególności ta Sławomira Cytryckiego na kolejnego sternika okrętu o nazwie „Prywatyzacja”.


Jacek Piechota, w momencie otrzymania teki ministerialnej zapowiadał przeprowadzenie restrukturyzacji kluczowych dla narodowej gospodarki sektorów: górnictwa, hutnictwa, energetyki. Do dzisiaj nie bardzo wiadomo czy zabrakło mu zapału, czy też strategia obrana przez Ministerstwo Gospodarki nie do końca zgadzała się z polityką ministra Hausnera, na którego barki spadały wszelkiego rodzaju efekty decyzji podejmowanych przez jego rządowego adwersarza. Oczywiście, nie można winić ministra Piechoty, za to, że gros podejmowanych przez jego urząd decyzji, odbijało się czkawką w Ministerstwie Pracy i Spraw Socjalnych. No cóż, prawa ekonomii nie zawsze idą w parze ze skuteczną polityką socjalną, a w przypadku krajów „na dorobku”, których gospodarka opiera się na zasadach kapitalizmu czy liberalizmu gospodarczego, polityka taka jest jeszcze trudniejsza do zrealizowania. Przełomowym momentem dla urzędowania ministra Piechoty był zapewne kryzys w Stoczni Szczecińskiej i łańcuch zdarzeń, jaki został tam zapoczątkowany. Pośród spekulowanych w prasie i prezentowanych przez ekonomistów różnych wariantów rozwiązania problemu, minister ostatecznie wybrał ponowne zaangażowanie w się państwa w strukturach decyzyjnych spółki. Sposób ratowania jeszcze nie dawno naszego flagowego przedsiębiorstwa spotkał się z szeroką krytyką środowisk gospodarczych i ekonomicznych. Jednakże sytuacja kryzysowa została na pewien czas zażegnana. Ostatecznym czynnikiem, który zdecydował o dymisji ministra Piechoty był konflikt ze związkami górniczymi, zakończony podpisaniem porozumień, które stały się nie lada problemem dla Ministerstwa Pracy na najbliższe lata. W tym miejscu należy przypomnieć, iż jeszcze na 3 dni przed podpisaniem owych porozumień, minister Piechota jednoznacznie stwierdził, że spełnienie jakiegokolwiek z postulatów górników jest niemożliwe. W rzeczywistości, jak wyraził się przedstawiciel górniczej Solidarności, otrzymali oni więcej niż chcieli. Dodatkowo, w międzyczasie doszło do sporu pomiędzy ministrami Piechotą i Kalinowskim w tzw. sprawie węgierskiej. Czy zatem idea połączenia Ministerstwa Gospodarki z Ministerstwem Pracy była wyłącznym powodem odwołania min. Piechoty? Jest to wątpliwe. Należy jednak w tym miejscu pogratulować premierowi Millerowi wykorzystania idealnego momentu na dokonanie wcześniej sygnalizowanej „fuzji” ministerstw. Na czele nowego urzędu stanął bowiem minister cechujący się największą sympatią społeczeństwa, a w dodatku niewątpliwie ceniony fachowiec i, wydawać by się mogło, jedyny człowiek SLD, który jest w stanie poradzić sobie z problemami, których w najbliższym czasie nie zabraknie i Hausnerowi - ministrowi pracy i Hausnerowi - ministrowi gospodarki.

Zmiana sternika w Ministerstwie Skarbu była dużo większym zaskoczeniem, w tym jak się okazało również dla ministra Karczmarka. W przeciwieństwie do Piechoty, Karczmarek stawał w zdecydowanie ostrzejsze szranki z opozycją. Pełnienie przez niego urzędu było też przedmiotem debaty o udzielenie votum nieufności, oczywiście z góry skazanej na porażkę opozycji. Co mogło zatem być przyczyną odwołania ministra? Kaczmarek, już w momencie nominacji budził kontrowersje. Do ostatniej chwili nie cieszył się poparciem prezydenta Kwaśniewskiego. Do dzisiaj trudno jest go skojarzyć z jakąkolwiek z frakcji w SLD, uchodzi bowiem za polityka niezależnego i twardo broniącego swoich idei. Więc gdzie te przyczyny? Nie wydaje się, iż taką przyczyną mogło być spowolnienie procesu prywatyzacji, generalna niechęć do pozbywania się kontroli państwa, zamiłowanie do tworzenia holdingów, konfliktowy charakter. Ta może leżeć, o ironio, w prywatyzacji warszawskiego STOEN-u i oskarżeniami skrajnej opozycji o wyprzedaż majątku narodowego. To posunięcie ministra rozpętało przecież wokół niego burzę, która zapewne nie pozwalała na spokojny sen premierowi. Należało się spodziewać, iż dalsze piastowanie funkcji przez ministra Kaczmarka wzmocniłoby głosy krytyki, a także zdopingowało najbardziej prawicowe partie do rozszerzania widma sprzedaży Polski zagranicznym korporacjom. Biorąc pod uwagę zbliżające się referendum europejskie, takie głosy stanowiłyby nie lada zagrożenie dla jego wyników. Zmiana na stanowisku ministra Skarbu miała miejsce również w trakcie zagorzałej dyskusji o biopaliwach. Podpisanie przez prezydenta ustawy biopaliwowej może oznaczać porażkę koncepcji prywatyzacji Rafinerii Gdańskiej przez jej sprzedaż brytyjskiemu Rotch Energy i PKN Orlen. Czy dymisja Kaczmarka kojarzonego ze środowiskami powiązanymi z Bartimpexem i Aleksandrem Gudzowatym oznacza szansę grupy Jana Kulczyka i węgierskiego MOL? W tym momencie za wcześnie to oceniać, a przed nami jeszcze prywatyzacja sektora energetycznego. Jeżeli minister Kaczmarek musiał być odwołany w trosce o wyniki sondaży, to premier Miller wykorzystał chyba najlepszy moment. Pytanie tylko czy nowy minister zdoła godnie (lepiej?) zastąpić Wiesława Kaczmarka, który pomimo różnic programowych, nawet w gronie opozycji uchodził za człowieka o niepodważalnej znajomości i doświadczeniu polskiej prywatyzacji.

Kim jest nowy minister skarbu? Sławomir Cytrycki ostatnio sprawował funkcję w Kancelarii Premiera. Ukończył Leningradzki Instytut Finansowo - Ekonomiczny, w latach 70-tych kierował sekcją zagraniczną Socjalistycznego Związku Studentów Polskich, skąd trafił do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Pełnił również rolę asystenta specjalnego sekretarza generalnego ONZ. Pod koniec lat 80-tych piastował stanowisko doradcy premierów Messnera i Rakowskiego, a następnie był wicedyrektorem gabinetu prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego. Po kilku latach zamienił karierę polityczną na karierę w biznesie. Do 2000 r. sprawował szereg funkcji (m.in. członka zarządu) w Banku Handlowym.

Min. Cytrycki uchodzi za człowieka Millera. Jego nominacja była chyba jeszcze większym zaskoczeniem niż odwołanie Kaczmarka. Pomimo zapewnień premiera, jest wiele wątpliwości czy człowiek nieznany przez zagranicznych inwestorów będzie prowadził skuteczną politykę prywatyzacyjną. Natomiast możemy być pewni jednego - premier Miller będzie miał dużo większą kontrolę nad funkcjonowaniem Ministerstwa Skarbu.

Tak zaskakująca wymiana ministrów odciągnęła też na chwilę uwagę od najgłośniejszej ostatnio tzw. afery Rywina i roli, jaką w niej odegrał premier Miller. Trudno jest uwierzyć w to, że Piechota i Kaczmarek stali się pierwszymi ofiarami tej afery. Raczej jest to pomyślny dla rządu splot wydarzeń, chociaż roszady personalne mogły przez to zostać przeprowadzone kilka dni szybciej niż się spodziewano.

Miejmy nadzieję, że ostatnie posunięcia premiera wniosą istotnie ożywienie i nową jakość w pracach rządu. Że min. Hausnerowi uda się skutecznie pogodzić interesy pracownicze z interesem gospodarczym, że minister Cytrycki wykaże się większą dynamiką w realizacji procesów przekształceń własnościowych, i że okręt o nazwie „Prywatyzacja” ostatecznie nie zatonie w biopaliwach i morzu innych problemów.

Źródła:
Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza, Businesman Magazine, Parkiet, BusinessWeek Polska


Autor: Rafał Janus
rafjanus@friko7.onet.pl



Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.