Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Kraj / Księżycowy pomysł               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Księżycowy pomysł 

04-02-2003

  Autor: Aleksander Wojtala

W mieście Łódź znanym z “afery skórkowej”, nazywając rzecz nieco żartobliwie, co chyba nie do końca przystoi, wszak powaga rzeczonej afery uprawnia użycie innego przymiotnika, niemniej dla podkreślenia groteskowości ostatniego wymysłu łódzkich Archimedesów wydaje się być nader stosowna. Otóż w tym dawnym siedlisku tkaczek i włókienników maści wszelakiej grupa szacownych lekarzy stłoczonych w równie szacownym gremium co się zwie “samorząd lekarski” doznając nagłego olśnienia pod wpływem wsłuchiwania się w głos racjonalizmu i logiki, odnalazła odpowiedź na pytanie, z którym borykamy się my, Polacy od lat co najmniej kilkudziesięciu. Teraz przyszedł czas ciężkiej pracy do białego rana, czas udręki dla lekarzy i prawników, którzy przygotowywać będą projekt ustawy, która to z kolei zetnie głowę smokowi korupcji w środowisku lekarskim. Myli się jednak ten kto wnioskuje z tego, co tu dotychczas napisane zostało, że korupcja rozpłynie się w niebycie. O nie, co to, to nie. Ona stanie się legalna, czyli ubrana zostanie w szaty normalności. Toż to brednie czystej maści! Tego rodzaju okrzyk wyrwie się zapewne z gardeł wrażliwców, których koncept ów uderza swą niedorzecznością i nierealnością.

 

 

Co do realności, to niestety pomysł takowy rzeczywiście pojawił się w trakcie debat lekarskich, być może pod wpływem nadmiernej ilości żubrówki we krwi, bądź też alkoholu innej proweniencji. Jeżeli zaś chodzi o kwestię niedorzeczności to wbrew pozorom niedorzeczny on sam w sobie nie jest. Niedorzeczne natomiast do potęgi nie wiem jakiej jest ulokowanie tego rodzaju zapisu w systemie prawnym regulującym funkcjonowanie opieki zdrowotnej w Polsce, który opiera się de facto na bezpłatnym dostępie do usług lekarskich. Choć z ową bezpłatnością jak to jest, wielu zapewne doświadczyło na własnej skórze. Każdy z nas składki na ubezpieczenie zdrowotne płaci w wysokości nieproporcjonalnej do jakości świadczonych usług, a gdy już zachoruje to i tak musi zapłacić chociażby za leki, których w szpitalach na skutek bałaganu w nich panującego nie ma. Ot taka nasza polska specyfika.

Wracając zaś do głównego wątku niniejszego felietonu, napisać wypada mi, zaznaczam, że jest to mój osobisty punkt widzenia sprawy, że pomysł sam w sobie głupi nie jest. W ogóle jestem za tym, by zlikwidować publiczną służbę zdrowia. Wówczas byłoby rzeczą zupełnie normalną istnienie cennika usług medycznych i pomysł zabawy w łapówki nikomu do głowy by nie przyszedł. Choć z drugiej strony nie jest to takie pewne, wszak spora część nas Polaków, szczególnie tych pamiętających czasy komunizmu przyzwyczaiła lekarzy do dawania “dowodów wdzięczności” za dobrze wykonaną pracę. Tymczasem w wolnorynkowej gospodarce za wykonanie usługi podmiot takową świadczący otrzymuje zapłatę i kropka. Jeżeli wykonuje swoją robotę dobrze to klient przy nim zostanie, natomiast gdy wykona ją źle to pójdzie do konkurencji i basta. Prawidłom tym podlegają wszyscy od murarza przez grafika na doradcy podatkowym kończąc. Nie są od nich wolni również lekarze. Upłynie jednak sporo wody w Wiśle nim nasze postkomunistyczne tylko w języku obiegowych skojarzeń społeczeństwo zaakceptuje reguły konkurencji. Inna sprawa, że do uczciwości owej konkurencji dojść nam będzie dane zapewne jeszcze później.

Teraz chciałbym drogą logicznego argumentowania dowieść, że istnienie systemu prywatnych kas chorych jest rozwiązaniem najrozsądniejszym, wszak powyżej o tym tylko napomknąłem. W tym celu przeprowadziłem wśród moich znajomych sondę, która miała odpowiedzieć mi na pytanie, jak często korzystamy z usług medycznych. Przekrój wiekowy testowanych był szeroki. Znaleźli się w tej grupie i zdrowi młodzieńcy, tacy jak ja, znajdujący się na półmetku swej wędrówki średnio zdrowi oraz będący u jej kresu staruszkowie, raczej schorowani. Wyszło mi, że korzystamy z usług lekarskich około czterech razy do roku. Tymczasem wysokość składki na ubezpieczenie zdrowotne, to lekką ręką około tysiąca złotych rocznie, licząc wedle najniższych stawek. Dokąd wędruje reszta tych pieniędzy? Nie wiem, choć pewne domysły mam, bo samochody marki Lancia, do tanich nie należą. Dlatego wolałbym wpłacać owe pieniądze do małej prywatnej kasy chorych i dostawać w zamian za to wysokiej jakości usługi, a co najważniejsze mieć wpływ na sposób zarządzania takową kasą. Wymagałoby to jednak rozbicia koleżeńskich układów w służbie zdrowia oraz oderwania jej od polityki, a to już koncept niestety księżycowy.


Autor: Konrad Kaptur,
konradkaptur24@go2.pl


 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl