Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Kraj / Polityczni prestidigitatorzy               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Polityczni prestidigitatorzy 

11-02-2003

  Autor: Aleksander Wojtala

Dwa i pół tysiąca lat temu Platon napisał dialog zatytułowany Gorgiasz. Zawarł w nim taką oto opowieść: w pewnym mieście odbywały się wybory lekarza. W myśl demokratycznych urządzeń wyboru dokonać miało zgromadzenie mieszkańców. Do konkursu stanęli kilku kandydatów lekarzy oraz jeden retor, wspaniale obeznany ze sztuka pięknego przemawiania. Mieszkańcy w pełni świadomi, że od ich wyboru zależy to, kto będzie ich leczył wysłuchują autoprezentacji kandydatów i dokonują aktu głosowania. Wygrywa retor. Lekarzem w mieście zostaje, ten kto potrafił najlepiej się pokazać, najlepiej opowiedzieć o swoich zaletach jako lekarza.

 

 

Opowieść jest zmyślona, ale jakże wiele mówi o mechanizmach demokracji. Wiele stuleci później Aleksis de Tocqueville podróżując po Stanach Zjednoczonych i odkrywając je dla europejskich myślicieli jako nowoczesną demokrację, stwierdzał, że jej paskudną wadą jest to, iż w wyborach nie wyłania najlepszych. Z jednej strony bowiem ludzie skorzy są oddawać głosy na podobnych sobie, a nie na tych którzy wydają się o niebo lepsi. Z drugiej zaś ci naprawdę najlepsi czują się zrażeni niezrozumieniem ze strony najszerszych mas wyborców i wycofują się z aktywnej polityki jeszcze przed wyborami.

Zastanawiające, że tak podobne są obie diagnozy mimo, że tak bardzo oddalone od siebie w czasie. Platon zwracał uwagę na moc słowa, na siłę języka, który obok tego, że jest podstawowym instrumentem kontaktów międzyludzkich, może stawać się niebezpieczną bronią wymierzoną w człowieka. Toqueville zauważał, że najistotniejszym motorem podejmowania decyzji są emocje oddzielone od racjonalnej analizy, czasem wręcz – jak wykazały współczesne badania – oparte na podświadomych impulsach warunkujących nasze preferencje, również polityczne. Spostrzeżenie, że wybory wygrywa wyższy z kandydatów jest naładowane tragicznym przesłaniem. To nie nasza świadoma jaźń, lecz irracjonalne impulsy dokonują wyborów. O tym kto będzie prezydentem decyduje już nawet nie piękno języka i umiejętny dobór argumentów jak w przykładzie Platona, ale kolor koszuli i szerokość uśmiechu kandydata. Przypomina to raczej znany ze świata ptaków dobór partnerów na podstawie intensywności kolorów upierzenia kandydatów.

Każdy w swoim życiu zmuszony jest do przebywania w sferze społecznej. Nie mamy kontroli nad wszystkimi czynnikami kształtującymi nasz byt. Pragniemy jednak, żeby wyglądał on jak najlepiej. Oddajemy więc władzę tym, którzy – mamy nadzieję – spełnią nasze oczekiwania. Głosujemy na tych, którzy myślą podobnie do nas. Ponieważ nie mamy dostępu do ich głów, faktycznie oddajemy głosy na tych, którzy mówią, to co chcemy usłyszeć. W praktyce – na tych którzy najwięcej obiecują. Jedni głosują więc na kandydata, który obieca mieszkania dla młodych, inni na tego, który obiecuje bronić suwerenności i niepodległości (czyli zabezpieczy nas przed tymi okropnymi obcymi), jeszcze inni wreszcie głosują na tego, który obiecuje rozdać narodowi pieniądze zalegające bezproduktywnie w filiach zachodnich banków, a będą jeszcze i tacy, którzy zagłosują na obietnicę zniesienia podatków i wprowadzenia od jutra liberalnego raju, w którym zarabianie pieniędzy będzie dziecinnie proste.

Jeśli komuś wydaje się, że istnieją proste rozwiązania w świecie, w którym każdy jest niepowtarzalną indywidualnością dążącą do własnego celu, to albo zakłada powszechną świętość obywateli albo neguje tę podstawową przesłankę i zamiast autonomicznych jednostek woli widzieć kolektyw np. klasę społeczną.

Populizm, albo demagogia – oba słowa oznaczają właściwie to samo. Odnoszą się do zjawiska, w którym zachodzi zerwanie łączności świat realny – język o świecie realnym. Populista nie zapoznaje się z rzeczywistością, by o niej wygłosić sąd na podstawie racjonalnej analizy. Na nią w ogóle nie ma tu już miejsca, zresztą podobnie jak na świat. Populistę nie obchodzi rzeczywistość, jego interesuje to, co ludzie o rzeczywistości mówią. Odwołuje się więc do recepcji rzeczywistości, po to by, znajdując drogę na skróty do umysłu wyborcy, zdobyć jego poparcie. Odrzuca dialog polegający na spotkaniu dwóch, niekoniecznie identycznych sądów o rzeczywistości, i stawia w jego miejsce lustro, w którym pozwala się przeglądać potencjalnemu wyborcy. Kiedy ten kręci nosem na Unię Europejska demagogiczny polityk szybko zerka w sondaże i już następnego dnia ogłasza, że do Unii owszem, ale po pierwsze nie na kolanach, a po drugie to wcale niekoniecznie! Dla demagoga nie ma żadnych granic. Jeśli fantazja wyborcy podpowie unię monetarną ze Stanami Zjednoczonymi (a wszak każdy chciałby być w takiej unii z największą potęgą gospodarczą świata) to czemu nie? Przyłączmy się do NAFTY!

Fobie i resentymenty to perpetum mobile demagogii. Jej podstawą jest brak przyzwyczajenia do krytycznego myślenia i brak krytycyzmu wobec siebie, bo w opiniach demagogów przeglądamy się wszak jak w lustrze. Niebagatelnym wreszcie czynnikiem jest brak wiedzy o podstawowych zagadnieniach ekonomicznych i politycznych. Żeby za idiotyczny uznać postulat odebrania pieniędzy NBP trzeba mieć, jeśli nie wiedzę o systemie monetarnym, to przynajmniej świadomość, że coś takiego istnieje, i że te pieniądze nie są niczyje i że nie leżą w skarbcach dla czyjejś fantazji. Społeczeństwo obywatelskie musi być odporne na demagogię: i tę lewicowo-socjalistyczną i narodowo-katolicką i liberalną. Żeby tej odporność nabyć trzeba przejść przez lekkie stadia choroby, ale trzeba też być wyposażonym w szczepionkę wiedzy i odpowiedzialności za losy własne i współobywateli.


Autor: Wojciech Woźniak
wojciechw@tenbit.pl


 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl