Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Prawo / Wiara w eterze               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
17-10-2007

  Proces lustracyjny abp. Wielgusa umorzony

09-01-2007

 

07-01-2007

 

24-12-2007

 

09-10-2007

 

27-08-2007

 

27-06-2007

 

+ zobacz więcej

Wiara w eterze 

12-01-2007

  Autor: Paweł Kaleski

Zamieszanie wokół ingresu abp. Stanisława Wielgusa i jego kontaktów z komunistyczną bezpieką ujawniły podział i konflikt wewnątrz polskiego Kościoła katolickiego. I to zarówno wśród hierarchów, jak i świeckich. Obok tych problemów, o których rozpisują się obecnie komentatorzy, przypomniał o sobie jeszcze jeden. Pewna toruńska rozgłośnia radiowa mieniąca się katolicką i jej słuchacze prowadzeni przez swojego guru niczym naród wybrany przez Mojżesza. Medialny magnat w sutannie raz jeszcze pokazał, iż stanowi ważny element polskiego Kościoła.

 

 

Tradycyjnie Radio Maryja przyjęło bardzo wyraźną pozycję. Jak słusznie można było zauważyć tym razem była to pozycja bardzo zbliżona do największego wroga toruńskiej stacji, czyli Gazety Wyborczej. Nagle ze zwolennika totalnej lustracji z powodu jednego arcybiskupa ojciec Tadeusz Rydzyk w zasadzie odwrócił swoje poglądy o 180 stopni. Ale nie to stanowi największy problem. Chodzi, bowiem o sposób zachowania i treści głoszone w ostatnich dniach zarówno przez słuchaczy tej stacji jak i dyrektora Radia Maryja, który jak zawsze umiejętnie poprowadził w „odpowiednią” stronę zastępy swoich słuchaczy (wyznawców).

Najpierw nawoływał do licznego przybycia na ingres, do stanięcia w obronie niedoszłego metropolity warszawskiego. Mówił na antenie swojej rozgłośni o dalszej części bitwy o Warszawę. O zagrożeniu dla Kościoła poprzez próby pomawiania wybitnego hierarchy, Polaka, patrioty. Straszył, iż zapewne wrogie siły chcą obsadzić na tym urzędzie już nie słynnego z ostatnich kampanii wyborczych liberała, ale liberałka. Zapewne po to, aby był on dla nich wygodny.

W jakimś stopniu odniósł sukces, bowiem zachowanie licznej grupy wiernych podczas niedzielnych uroczystości i po ich zakończeniu zaiste przypominało radykalną obronę abp. St. Wielgusa (a w zasadzie atak będący jak wiadomo najlepszą formą obrony). Liczne utarczki słowne pod świątynią, przepychani, wulgaryzmy. Do tego doszła niezrozumiała postawa podczas mszy już w murach kościoła, jak np. gromkie okrzyki w czasie wystąpienia abp. Stanisława. Wydaje się, iż nawet Prymas Józef Glemp uległ namowom ojca Rydzyka, bo trudno inaczej odebrać jego homilię. To, co działo się już po uroczystościach także nie wyglądało najlepiej. Agresywne okrzyki, śpiewanie odpowiednio dobranych pieśni, jak chociażby „Rota”. Niby nic złego, ale śpiewanie słów „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz” w kontekście niedzielnej decyzji papieża Benedykta XVI, którego narodowość dobrze znamy chwały nie przynosi. A i odczytanie intencji nie nastręcza problemów.

Ale to nie koniec. Oto w zasadzie w ostatnich godzinach na antenie Radia Maryja jego szef stwierdził, że abp Stanisław Wielgus znajduje się w gorszej sytuacji niż swego czasu Stefan kardynał Wyszyński. Nie trzeba być wybitnym znawcą tematyki kościelnej, aby stwierdzić, że taka wypowiedź to skandaliczne nadużycie i szarganie pamięci wybitnego dostojnika Kościoła polskiego. Porównanie tych dwóch osób i wyciągnięcie na koniec wypowiedzi takiej konstatacji jest żałosnym, cynicznym, wręcz bluźnierczym tworzeniem historii na nowo. Oto kapłan, któremu przyszło prowadzić swoich podwładnych i wiernych przez okres najgorszego okresu komunizmu, czyli epokę stalinizmu zostaje postawiony niejako poniżej księdza, który przestraszył się krzyczącego oficera bezpieki i w pogoni za paszportem i zagraniczną karierą zobowiązał się na piśmie do konkretnych zadań. Zadań wbrew nauce Kościoła, wbrew wierze, którą głosił. Oto ktoś, kto pozostał do końca nieugięty, twardy w postępowaniu, zostaje porównany z kimś, kto do końca szedł w zaparte. Wypierał się wszelkich kontaktów z SB, nawet za cenę wprowadzenia w błąd i ośmieszenia Watykanu i Episkopatu. Ktoś, kto okazał się słabym, podpisał i dostał paszport, aby jechać za granicę w pogoni za swoją karierą jest wywyższany ponad prześladowanego i więzionego w warunkach stalinizmu (na marginesie nawet wtedy inwigilowanego przez osobę… duchowną). Oto nagle pierwsze lata komunizmu stają się lżejsze dla Kościoła niźli demokratyczna Polska z licznymi przywilejami dla duchowieństwa, z których swego czasu sam ojciec dyrektor korzystał. Coś jest chyba nie tak? Ktoś zdaje się mija z prawdą?

Nie po raz pierwszy ojciec T. Rydzyk wpaja swoim słuchaczom nową wersję historii. Znowu mówi o prześladowaniu kleru i katolików w wolnej Polsce. Swoim postępowaniem nie tylko pomniejsza osobę kardynała Wyszyńskiego i wywyższa ponad zasługi abp. Wielgusa, ale jawnie kontestuje decyzje podejmowane przez głowę Kościoła katolickiego (urzędującego obecnie na tronie piotrowym Benedykta XVI). Czyżby dlatego, że owa głowa pochodzi zza naszej zachodniej granicy? Przecież nie od dziś znamy żydowskie, masońskie i niemieckie fobie najsłynniejszego redemptorysty.

Ojciec dyrektor przestrzega na podstawie ostatnich wydarzeń w Kościele przed rozbijaniem go od środka, oskarżając o to podających się za katolickich dziennikarzy. Którzy po prostu są wynajętymi pismakami, a nie prawdziwie wierzącymi. Szkoda tylko, że nie podaje ich mocodawców. Zdążyliśmy już jednak do tego przywyknąć, że na antenie tej rozgłośni są wypowiadane liczne skróty myślowe. Oskarżając jednak innych o występowanie przeciwko jedności wspólnoty wyznaniowej sam zdaje się nie dostrzegać, iż to on jest największym zagrożeniem dla jedności Kościoła w Polsce. Swoimi komentarzami, nawoływaniami, jawną ingerencją w politykę wbija klin między kościelne tryby, próbując zrobić na tym karierę wodza narodu. Chcąc być jedynie słusznym autorytetem religijnym i politycznym wyrządza największą krzywdę Kościołowi. Pytanie tylko, czy robi to nieświadomie czy też jest to przemyślany, spójny plan na osiągnięcie konkretnego celu. Być może sen ojca Tadeusza o zostaniu polskim Armandem Jeanem kardynałem Richelieu i bezgranicznym wpływaniu na politykę państwa i Kościoła w naszym kraju się spełni, ale jego ceną zapewne będzie realne i trwałe rozbicie zarówno wśród hierarchów jak i wiernych.

Oczywiście postępowanie i wypowiedzi związane ze sprawą niedoszłego metropolity warszawskiego to po prostu kolejna próbka możliwości toruńskiej rozgłośni, a zwłaszcza jej szefa (chociaż stwierdzenie, że sytuacja abp. Wielgusa jest gorsza od sytuacji kardynała Wyszyńskiego jest zwykłą ohydą). Poprzez umiejętne ogłupianie i sterowanie swoimi jedynie słusznymi szwadronami naraża od wielu lat na śmieszność i politowanie Polski Kościół. Niestety na naszym krajowym podwórku pewne kręgi, jeśli nie sympatyzują z tym radiem, to nie zauważają jego problemu. A to duży błąd. Rzec by można nawet wielbłąd. Liczba krytyków i myślących poważnie o tym problemie jest niewielka, a do tego wydaje się być strachliwa.

Obok lustracji duchownych Episkopat ma jeszcze jeden problem, którym winien zająć się z całą powagą i nie bagatelizować go. Nie chodzi wcale o likwidację Radia Maryja, bo ma ono prawo istnieć (a uważam nawet, że i potrzebę), tak jak prawo ma istnieć Gazeta Wyborcza, czy też Nie Jerzego Urbana, i zapewne jest dla niego miejsce. Nie ma za to miejsca na rodzaj polityki tam prezentowanej (jeśli w ogóle powinno być tam na nią miejsce) i specyficzny rodzaj prezentowania historii (np. wspomniana przeze mnie kwestia sytuacji abp. St. Wielgusa). Jest to bowiem radio katolickie, a zatem winno głosić naukę i poglądy w duchu ewangelii. Ale mam wrażenie, że adekwatnej do tych prezentowanych w toruńskim radiu jeszcze nie napisano.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę
  Wasze komentarze
 

 

(~andrzej, 12-01-2007 20:13)

Opis:


Brak odpowiedzi na ten komentarz
+ powrót + odpowiedz
 

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl