Don Kichot i Wiatraki

22-02-2003

Autor: Aleksander Wojtala

W grudniu ubiegłego roku redaktor naczelny Gazety Wyborczej Adam Michnik ujawnił, że pół roku wcześniej znany producent filmowy Lew Rywin przybył do niego z propozycja kupienia ustawy, tak trzeba rzecz nazwać. Jako mocodawców wskazał bliżej nieokreślone kręgi władzy, bliskie SLD. Od tego czasu minęło już sześć tygodni a smród po bombie zrzuconej przez Michnika pozostaje. Nie zniszczyły go ani rotacje na ministerialnych stołkach, ani 10 miliardowy offset przy zakupie samolotów wielozadaniowych produkowanych przez koncern Lockead Martin.


Smród wciąż trwa, a nawet staje się bardziej intensywny. Wydaje się, że mamy do czynienia z bezpardonową wojną świata mediów publicznych z mediami od rządu niezależnymi, których wodzem naczelnym jest Agora i wydawana przez nią Gazeta Wyborcza, na czele której stoi Michnik. Śledztwo prowadzi prokuratura, powołano Specjalną Sejmową Komisję, która również bada sprawę. I co z tego wszystkiego wynika? A no jak na razie niewiele. Chyba, że za informację wzbogacające naszą wiedzę dotyczącą całej sprawy uznamy to, kto pierwszy komu podczas sławetnego już spotkania podał prawicę. Najbardziej przeraża mnie fakt, że media publiczne starają się odwrócić kota ogonem i relacjonując przebieg przesłuchań starają się stworzyć wrażenie jakoby to Adam Michnik a nie odwrotnie był inicjatorem plugawej prozpozycji. To Michnik stawia czoła debilnym w większości przypadków pytaniom stawianym mu przez prokuratorów, tudzież członków sejmowej komisji. Tymczasem Rywin, jakby nigdy nic błyszczy na warszawskich salonach. Co ciekawsze spora część, tzw. elit wspiera go w tych chwilach pisząc listy otwarte wyrażające szacunek oraz wdzięczność za zasługi dla polskiej kultury. Całe szczęście nie jest to głos całego świata polskiej kultury, bo uczciwemu człowiekowi wypadałoby chyba wówczas tylko opuścić krainę nad Wisłą i udać się w kierunku bardziej cywilizowanym. W całym tym zgiełku zapominamy o rzeczy najistotniejszej. Przecież Rywin, ile by zasług nie miał na swym koncie dopuścił się czynu po prostu obrzydliwego, bo jak inaczej nazwać próbę sprzedania ustawy. Zaśmiał się w twarz całemu systemowi polskiego prawa, naigrywając się przy okazji z rzesz uczciwych obywateli, którzy wierzą, być może naiwnie, że Polska jednak korupcją nie stoi. Ludzie zaś powszechnie uważani za wizytówkę tego narodu mają czelność tego człowieka brać w obronę. Mnie to się wprost w głowie nie mieści.

Z kilku możliwych scenariuszy dalszego rozwoju wypadków najbardziej prawdopodobny jest, moim zdaniem, takiż oto:.

Procesy i dochodzenia zostaną przeprowadzone, tak, że cała sprawa rozpłynie się w tyglu codzienności. Rywin zapewne żadnego wyroku za wyrządzone świństwo nie otrzymam, gdyż dowody okażą się mało wiarygodne. Jedyną konsekwencją będzie zapewne to, że kilku, co bardziej szacownych jego kolegów zrezygnuje z kontaktów z tak godną pożałowania personą. Choć tych zapewne wielu nie będzie, o czym świadczy donośny głos elit broniących Lwa. Przerabialiśmy już ten scenariusz niejednokrotnie w krótkiej historii III RP. Przypomnijmy sobie miliony Bagsika, FOZZ, sprawę moskiewską, by sięgnąć po pierwsze z brzegu przykłady. Raczej nie stanie się tak, jak w Stanach Zjednoczonych, gdzie dzięki dochodzeniu dziennikarzy z „Washington Post” ludzie prezydenta Nixona trafili za kratki za stosowanie nielegalnych praktyk mających na celu zwalczanie opozycji, a sam przeydent musiał ustąpić. Choć od tego czasu minęło już dobre 30 lat w Polsce wciąż trudno sobie wyobrazić by wolne media były w stanie czegoś podobnego dokonać. No cóż, co kraj to obyczaj, dlatego scenariusz tego rodzaju jest w Polsce raczej niemożliwy, a co najmniej mało prawdopodobny.

U nas wciąż niestety panuje społeczne przyzwolenie na łapownictwo. Fakt, że jakaś tam firma wygrała przetarg na usługę dla miasta dzięki kopertówce danej pod stołem nikogo, poza może Don Kichotami w rodzaju Michnika specjalnie nie dziwi. Jest to normalna droga załatwiania spraw w naszym kraju. I to jest bardzo niebezpieczne zjawisko. Gdy zły zwyczaj staje się normą to coś jest nie tak i trzeba o tym głosno mówić starając się ów stan rzeczy zmienić Tymczasem u nas chętnych do wprowadzania takowych zmian raczej nie widać, bo jak kończy się walka z wiatrakami każdy wie po lekturze Cervantesa.

Będę się bacznie przyglądał dalszemu biegowi wydarzeń w sprawie Rywina. Bo sposób jej rozwiązania powie nam wiele na temat Polski. Być może tym razem Don Kichot odniesie długo oczekiwane zwycięstwo i nastąpi przełom, a Polska stanie się krajem praworządnym. Dziennikarze z „Washington Post” zaczynając swoje śledztwo dające początek aferze określonej później mianem afery Watergate tez stali na straconej pozycji. Jednak dzięki uporowi udało im się doprowadzić do obalenia samego prezydenta Nixona. Być może u nas od miecza niezależnych mediów padną głowa Rywina i jego tajemniczych mocodawców. Znając upór Michnika i jego życiorys nie jest to wykluczone. Oby tak się stało.


Konrad Kaptur




Copyright by © 2006 by e-polityka.pl - Pierwszy Polski Serwis Polityczny. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.