Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Wyborcze igrzyska               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
23-06-2011

 

26-04-2011

 

19-04-2011

 

05-04-2011

 

29-03-2011

 

22-03-2011

 

08-03-2011

 

+ zobacz więcej

Wyborcze igrzyska 

01-11-2004

  Autor: Ewa Dryjańska

Już dzisiejszej nocy (czasu polskiego) odbędą się wywołujące w tym roku wielkie emocje, długo oczekiwane wybory Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Przebieg kampanii oraz deklaracje biorących w niej udział kandydatów: obecnej głowy państwa republikanina Georga Busha juniora oraz demokraty - senatora Johna Kerry'ego zapowiada, jak mogą potoczyć się dalsze losy świata w zależności od tego, kto przez najbliższe cztery lata będzie przywódcą globalnego hegemona. Warto więc przypatrzeć się dokładniej wyborczej batalii...

 

 

TRAUMA NIEPOLICZONYCH GŁOSÓW
          
Cztery lata temu to Al Gore zdobył więcej głosów niż Georgie Bush. Ale większość stanów opowiedziała się za Buszem i stacje telewizyjne przedwcześnie ogłaszając zwycięstwo demokraty musiały sprostować pośpiesznie nieprawdziwe wyniki. Tym razem sondaże przedwyborcze zwiastują zwycięstwo Busha, jednak może się powtórzyć scenariusz sprzed czterech lat i wygra sondażowy numer dwa, czyli Kerry. Aby opóźnienia i trudności proceduralne nie miały ponownie miejsca, 3 miliardy dolarów trafiły do stanów z budżetu federalnego na usprawnienie procesu głosowania. Ponadto około 20% głosów zostanie oddanych przed dniem wyborów. To zmienia dynamikę i strategię całej kampanii.

Pod szczególnym nadzorem będzie Floryda - stan, który cztery lata temu, z powodu trudności z liczeniem głosów, które to opóźnienie skutkowało zmianą zwycięzcy, podgrzał do czerwoności atmosferę w całych Stanach. Jej gubernatorem jest brat urzędującego prezydenta, którego Demokraci podejrzewają o oszustwa podczas liczenia głosów. Tym razem chcą zapobiec ewentualnym nadużyciom; w tym celu opłacili dodatkowych obserwatorów, aby czuwali oni nad prawidłowym przebiegiem głosowania. Gdyby chciano wprowadzić podobne regulacje we wszystkich stanach, potrzeba by było do tego co najmniej 220000 obserwatorów, co z logistycznego punktu widzenia nie jest możliwe.

APATIA WYBORCZA

Chociaż oglądając codziennie w serwisach informacyjnych relacje z kampanii, szczególnie z konwencji wyborczych, mogliśmy odnieść wrażenie, że cała Ameryka żyje prezydenckimi wyborami, tak naprawdę elektorat nie jest zbyt aktywny. Frekwencję na poziomie 35-40% uważa się za całkiem niezłą, zwycięstwo nad rywalem rzędu 55% uznaje się za wielki triumf; dlatego władze chcą zachęcić jak najwięcej obywateli do głosowania. Na przykład wprowadzono prawo zezwalające na głosowanie za okazaniem prawa jazdy. Ma to także zachęcić ludzi młodych, którzy wykazują słabe zainteresowanie w ogóle polityką. Trudno jest również określić ich preferencje w tym względzie, ponieważ wielu z nich nie posiada telefonów stacjonarnych - mają za to komórki, a sondaże telefoniczne przeprowadzane są za pośrednictwem tych pierwszych, aby obniżyć koszty.

Swój obywatelski obowiązek spełniają przede wszystkim studenci, o dziwo są oni jednak statystycznie bardziej konserwatywni niż przeciętny amerykański wyborca, to znaczy częściej opowiadają się za Bushem. Część z nich może odwieźć od tego krążąca po USA opinia, że zaostrzająca się sytuacja w Iraku, może dać republikanowi pretekst do masowego wcielania studentów do wojska.
                         
DEMOKRACI
 

Demokraci przechodzą teraz pewną przemianę ideowo-programową. Ich tradycyjny elektorat- właściciele małych farm, prowadzący niewielkie firmy, związkowcy - zanika. Farmerzy wypierani są przez przemysłowe rolnictwo. Związkowcy stanowią w tej chwili około 6% wszystkich robotników, a właściciele niewielkich zakładów usługowych przestają popierać Demokratów ze względu na rzucane przez nich hasła podwyższenia podatków. Aby zyskać większe poparcie, niezbędne jest wyklarowanie się bardziej jednoznacznego-tzn. bardziej lewicowego programu partii.
                                      
REPUBLIKANIE 
     
Republikanie także są w trakcie przeobrażeń programowych. O dominację walczą w partii frakcje: neokonserwatystów i konserwatystów. Spór toczy się o podatki. Pierwsi uważają, że należy je obniżyć, co będzie ich zdaniem pobudzać gospodarkę. Konserwatyści natomiast chcą, by budżet pozostał zbilansowany.
    
KOŁYSZĄCE SIĘ STANY
    
Swinging states - obecnie na mapie wyborczej USA znajduje się od 5 do 8 stanów, w których wynik nie jest jeszcze przesądzony. To między innymi Pensylwania, Ohio, Michigan, Missouri, Nowy Meksyk i Nevada były celem ostatnich "pielgrzymek" kandydatów. Odbywali w nich oni po parę wyborczych spotkań dziennie. Jest to o tyle istotne, że jak powszechnie wiadomo, prezydent nie jest w Ameryce wybierany bezpośrednio, ale przez przypisaną każdemu stanowi, w zależności od jego wielkości, liczbę elektorów. Przechylenie na swoją korzyść szali w chociaż jednym z tych stanów może mieć decydujące znaczenie przy liczeniu głosów.
                
                               
WYBORCZY PAT
   
Co się stanie, gdy obaj kandydaci otrzymają równą ilość głosów? Wtedy prezydenta wybrać będzie musiała Izba Reprezentantów, przy czym jeden stan będzie tym razem dysponował jednym głosem. Możliwy jest jednak ponowny remis, a wtedy tymczasowym prezydentem stanie się  Izby Reprezentantów. Wtedy Izba będzie mogła wybrać prezydenta już w normalnym głosowaniu, bez podziału na stany. Senat zaś wybierze wiceprezydenta. Przy obecnym ich składzie Izba Reprezentantów, w której przewagę mają Republikanie wybierze Busha, a Senat, w którym sytuacja jest odwrotna, przedstawiciela Demokratów. Co wtedy? Niestety amerykańskie prawo nie udziela odpowiedzi na to pytanie, ale można być pewnym jednego - wywołałoby to ogromne zamieszanie. Doszłoby do niespotykanej w  dziejach kohabitacji wewnątrz Białego Domu: prezydent i jego zastępca mieliby inne barwy partyjne! 
                                     
STOŁKI BIAŁEGO DOMU

Niezależnie od tego, kto wygra te wybory, szykują się zmiany na głównych stanowiskach podległych głowie państwa. Podejrzewa się, że Kerry, w razie swej ewentualnej wygranej, wprowadzi do administracji wielu spośród dawnych ludzi Clintona. Zwycięstwo Busha też zwiastuje przetasowania: przypuszcza się, że ktoś zastąpi Collina Powella na stanowisku Sekretarza Stanu i Donalda Rumsfelda na stanowisku Sekretarza Obrony. Ten ostatni uda się na emeryturę.

Dobór ludzi, szczególnie tych najwyżej postawionych, będzie miał kluczowe znaczenie dla organizacji struktur wywiadu, szczególnie teraz ważnego dla Ameryki z powodu wymierzonych w nią działań terrorystycznych. Można ocenić ich funkcjonowanie pod nadzorem Busha. A jak wyglądałyby one kierowane przez Kerrego?...

Obu kandydatów różnią także koncepcje polityki zagranicznej: Bush kreuje swój wizerunek na niekwestionowanego przywódcę narodu, zapewnia, ze tylko on może obronić Amerykę przed terroryzmem,a jej interesy należy realizować "twardą ręką", bezkompromisowo. "Kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam"-powiedział kiedyś odnosząc się do polityki zagranicznej. Kerry wydaje się bardziej skłonny do kompromisu i współpracy międzynarodowej. Sam deklarował, że chciałby poprawić stosunki pomiędzy Ameryką i jej transatlantyckimi sojusznikami, czyli tzw. "Starą Europą".

Niezależnie od wyniku wyborów nie możemy spodziewać się rewolucji w strategii działania i doktrynie polityki zagranicznej USA-wojska amerykańskie nieprędko wycofają się z Iraku; kontynuowana będzie "wojna z terroryzmem". Niewątpliwie jednak wybór Amerykanów zaważy w jakiś sposób na losach świata...

Tekst powstał na podstawie opinii i prognoz prof. Paula Rundquista, wyrażonych 21 października podczas spotkania z cyklu "American Thursday", zorganizowanego w Ambasadzie USA w Warszawie. Profesor Rundquist jest amerykańskim konstytucjonalistą, pracownikiem naukowym Działu Badań Biblioteki Kongresu, a także wykładowcą Uniwersytetu Jerzego Waszyngtona oraz Katolickiego Uniwerstytetu w Waszyngtonie.

--------------------

e-Polityka.pl przez cały rok publikowała materiały związane ze zbliżającymi się wyborami. Śledziliśmy wszystkie etapy kampanii, opisywaliśmy każdy z najważniejszych momentów. Dziś, w dniu wyborów, zapraszamy do ponownego zapoznania się z naszymi najistotniejszymi tekstami:

Prawybory - pierwszy ważny etap kampanii z perspektywy naszego korespondenta w Chicago

Polityczna mapa Ameryki - kompletny przewodnik po politycznych preferencjach wszystkich regionów USA:
- część pierwsza
- część druga
- część trzecia
- część czwarta
- część piąta

Czy pół dziurki też się liczy - przypomnienie dramatycznych wydarzeń sprzed czterech lat
Nader wątpliwy kandydat - sylwetka najważniejszego kandydata spoza głównych partii
Aborcja znów gorącym tematem - także w USA prawo do przerywania ciąży wzbudza spore emocje

Kronika prawyborcza: Demokraci 2004 - droga Kerry'ego do nominacji krok po kroku
John szuka partnera - kto poza Edwardsem miał szansę zostać kandydatem na wiceprezydenta?
Trzech z platformami - porównanie programów wyborczych głównych kandydatów

Gotowi do służby - relacja z konwencji Demokratów w Bostonie...
Współczujący patrioci - i Republikanów w Nowym Jorku

A już wkrótce: artykuł Michała Potockiego (szef Działu Krajowego e-Polityki) i Jarosława Błaszczaka (szef Działu Zagranicznego) podsumowujący kampanię, podający dokładne dane o wyborach i komentujący ich wyniki.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl