Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Kraj / Polska w prasie światowej / Polska w prasie światowej nr 6/2005               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Polska w prasie światowej nr 6/2005 

05-02-2005

  Autor: Michał Potocki

60. rocznica wyzwolenia obozu w Auschwitz w dalszym ciągu wywoływała duże emocje w prasie zagranicznej. Na łamach wielu gazet przetaczały się dyskusje nad historią, przyczynami holocaustu, nad dawnym i współczesnym antysemityzmem w różnych państwach europejskich, wreszcie nad przebiegiem samych uroczystości.

 

 

60. ROCZNICA WYZWOLENIA OBOZU KONCENTRACYJNEGO KL AUSCHWITZ-BIRKENAU

Media niemieckie skupiły się 27 stycznia - w dniu uroczystości - na historii holocaustu. Frankfurter Rundschau nazwał Auschwitz najczarniejszą kartą nie tylko niemieckiej, ale i europejskiej historii. Dziennik aż do 8 maja będzie także publikował relacje swoich czytelników. Frankfurter Allgemeine Zeitung pisze, że tegoroczne uroczystości w Oświęcimiu są ostatnią okrągłą rocznicą, w której uczestniczą ocalali z obozu. Aby nie uczynić Hitlera "czarnym twórcą" nowego europejskiego porządku, nie powinniśmy jednak tworzyć ładu opierając się li tylko na odcinaniu się od holocaustu. Czas skończyć okres głośnego o nim przypominania, który jednak w przeszłości pełnił istotną rolę. "Pamiętać może ten, kto potrafi odczuwać wstyd, a ten rzadko jest głośny" - konkluduje FAZ. Z drugiej strony Welt am Sonntag oskarża niemieckie elity polityczne o instrumentalizację holocaustu dla własnych potrzeb. Die Welt zwraca uwagę, że Polacy, którzy w przeszłości kładli nacisk tylko na własne cierpienia wojenne, obecnie dostrzegają także ogrom dramatu Żydów europejskich. Süddeutsche Zeitung sugeruje, że Niemcy nie posiadali aż do lata 1945 r. żadnej wiedzy o tym, co się dzieje z Żydami na Wschodzie. Tygodnik Stern nazywa Auschwitz "zbrodnią tysiąclecia". Czy jednak współcześni, urodzeni w czasie lub po wojnie Niemcy muszą nadal czuć się winni? "Ponosimy szczególny rodzaj odpowiedzialności, ale winni nie jesteśmy" - odpowiadali w większości zapytani przez Sterna prominenci. Ten sam tygodnik w innym ze swoich okolicznościowych artykułów pisze m.in. o sposobie przedstawiania historii w broszurach informacyjnych w samym Auschwitz. We wszystkich językach poza niemieckim mówi się o Niemcach jako o katach i twórcach obozu (w wersji niemieckiej jest zaś mowa o nazistach). Berliner Morgenpost zastanawia się, czy kapitulacja III Rzeszy była jej wyzwoleniem czy klęską. Po wojnie zaś, zamiast dokonać podziału na dobrych i złych Niemców, podzielono ich na wschodnich i zachodnich, co uniemożliwiło jakiekolwiek głębiej sięgające wyrównywanie rachunków. Lokalny Kölner Stadtanzeiger wypomniał organizatorom (tj. Europejskiemu Kongresowi Żydów) forum "Pozwól żyć mojemu narodowi" brak oficjalnego powitania przebywającego na nim prezydenta RFN Horsta Köhlera. Sächsische Zeitung, komentując incydent z udziałem posłów do saskiego Landtagu z ramienia NPD, którzy demonstracyjnie wyszli z sali obrad podczas dyskutowania treści rezolucji Izby Krajowej w sprawie rocznicy, stwierdził, że wzrost tendencji prawicowo-radykalnych na terenach byłej NRD jest cechą charakterystyczną wszystkich młodych demokracji w naszej części Europy - w tym kontekście podaje się przykład Ligi Polskich Rodzin. Der Tagesspiegel skrytykował Polaków za kiepską organizację uroczystości, wytykając organizatorom, że kazali czekać wielu więźniom w podeszłym wieku na mrozie jeszcze przez dwie godziny po zakończeniu uroczystości. Australijski The Age komentuje zmianę w postrzeganiu historii przez Niemców chęcią nowej oceny pozycji RFN oraz dostrzeżenia jej dziejów z własnej, a nie jak dotąd brytyjsko-amerykańskiej, perspektywy.

Irish Times analizuje źródła i okoliczności holocaustu. Przypomina, że jeszcze przed konferencją w Wannsee, na której zdecydowano o "ostatecznym rozwiązaniu" grupy Volksdeutsche napadały i mordowały Żydów w Polsce. Poza tym gorliwymi wykonawcami shoah byli także Ukraińcy i Bałtowie, zaś rumuńska Żelazna Gwardia wymordowała ćwierć miliona tamtejszych wyznawców judaizmu. Warto także pamiętać, że Auschwitz i inne niemieckie obozy nie były pierwszymi na naszym kontynencie - ich zapowiedzią były sowieckie łagry - oraz że wyzwolenie Europy spod okupacji hitlerowskiej nie oznaczało bynajmniej końca rasizmu na Starym Kontynencie.

Po II wojnie światowej ludzie nabrali przekonania, że Żydzi mają "szczególne prawa do Auschwitz". Tymczasem faktycznie obóz zbudowano pierwotnie dla Polaków, o czym mało kto na świecie pamięta - zauważa szwajcarski Berner Zeitung z 27 stycznia. BZ nawołuje do zaprzestania stosowania kompromitujących ich autorów sformułowań w rodzaju "polski obóz". Nazizm zabił 6 mln polskich obywateli, zbudował  6 tys. różnych obozów i gett, a wreszcie przywlókł do Polski komunizm.

Wywiad z szefem polskiej dyplomacji Adamem Danielem Rotfeldem publikuje 28 stycznia Frankfurter Allgemeine Zeitung. Minister, sam mający żydowskie korzenie, uważa, że Niemcy po 1945 r. są dobrym przykładem wyciągania lekcji z ciemnych kart własnej historii. Nie wolno jednak kończyć dyskusji o odpowiedzialności, aby świadomości o niemieckiej winie nie została w społeczeństwie utracona i aby nie pojawiały się więcej określenia w rodzaju "polskie obozy koncentracyjne". Zapytany o różnice między relatywnie łatwym doprowadzeniem do pojednania francusko-niemieckiego a ciągnącym od lat się procesem jednania z Polakami, minister odrzekł, iż winą można obarczyć poczucie wyższości, jakie wielu Niemców odczuwa w odniesieniu do Polaków.

Stosunkowo najszerzej opisały uroczystości w Oświęcimiu media izraelskie. Ha'aretz publikuje obszerne fragmenty przemówień prezydentów Moshe Katsava, Aleksandra Kwaśniewskiego i Władimira Putina, byłych więźniów obozu: Władysława Bartoszewskiego, Simone Weil, Elie Wiesela i Kazimierza Orłowskiego, a także wypowiedzi dla mediów prezydentów Jacquesa Chiraka i Wiktora Juszczenki. Wszystkie media zwróciły również uwagę na spontaniczne wystąpienie byłej więźniarki Auschwitz Miriam Yahav. Ma'ariv cytuje premiera Ariela Sharona, który stwierdził, że w gorzkich chwilach Żydzi mogą liczyć tylko na siebie; wypomniał także, że Izrael musiał czekać aż 60 lat na godne uczczenie ofiar zagłady na forum ONZ. The Jerusalem Post zwraca uwagę na trzy aspekty obchodów: pominięcie przez Putina faktu, że w Auschwitz mordowano Żydów (przy jednoczesnym przypomnieniu 600 tys. Sowietów, którzy zginęli zajmując Polskę i 27 mln obywateli ZSRR poległych w czasie wojny), gwałtowną krytykę aliantów, którzy nie podjęli decyzji o zbombardowaniu obozu ani prowadzących doń linii kolejowych, dokonaną przez Katsava oraz stwierdzenie Kwaśniewskiego, że chyli czoła przed prezydentem Katsavem, jako przedstawicielem państwa zbudowanego przez naród, który przetrwał zagładę. Cytuje się także wywiad, jakiego udzielił prezydent RP mówiąc, że holocaust jest narodową tragedią także Polski, która straciła miliony obywateli, wielu intelektualistów, profesorów i doktorów.

Media rosyjskie bardzo szczegółowo opisały przebieg uroczystości (Kommiersant, Wriemia nowostiej, Niezawisimaja gazieta, Izwiestija, Trud, Parłamientskaja gazieta, Tribuna). Prezydent Władimir Putin powiedział, że nawet Rosję toczą choroby antysemityzmu, nacjonalizmu i ksenofobii. Zaznaczył, że jest mu z tego powodu wstyd, przestrzegając jednocześnie przed próbami rewidowania historii, a także przed stawianiem ofiar na równi z katami i okupantów na równi z wyzwolicielami, czyli w domyśle Armią Czerwoną. NG pisze, że Putin został powitany protestami i nieprzychylnymi komentarzami na łamach prasy (wymienia się tu Newsweek Polska i Wprost; serbski dziennik Balkan informuje ze swej strony o protestach, jakie spowodowała obecność prezydenta Putina - zwłaszcza ze strony członków Komitetu Wolny Kaukaz). Izwiestija zaś dodały, zapominając najwyraźniej, iż ojciec Wiktora Juszczenki - Andrij - był więźniem Auschwitz, że dziwią się, iż do zabrania głosu zaproszono nowego prezydenta Ukrainy. Łotewskie Neatkariga rita avize podaje, że przemówienie Putina zawierało aluzje do państw bałtyckich - prezydent FR, mówiąc o niemoralności zrównywania wyzwolicieli i okupantów, miał skomentować tezę, formułowaną przez prezydent Łotwy Vaire Vikę-Freibergę, że Niemcy i Związek Radziecki były jednakowo odpowiedzialne za rozpętanie II wojny światowej.

Watykański L'Osservatore Romano zamieszcza pełen tekst posłania papieża Jana Pawła II w polskiej i włoskiej wersji językowej. "Mówiłem wtedy [podczas wizyty w Oświęcimiu w 1979 r. - przyp. mp], że doświadczenie Oświęcimia to 'jeszcze jeden etap wiekowych zmagań tego narodu, mojego narodu, o podstawowe swoje prawa wśród narodów Europy. Jeszcze jeden głośny krzyk o prawo do własnego miejsca na mapie Europy. Jeszcze jeden bolesny rozrachunek z sumieniem ludzkości'. Wypowiedzenie tej prawdy było wołaniem o dziejową sprawiedliwość dla narodu, który poniósł tyle ofiar dla uwolnienia naszego kontynentu od zgubnej ideologii nazistowskiej, a został zaprzedany w niewolę innej ideologii - sowieckiego komunizmu. Dziś powracam do tych słów, aby - w niczym im nie zaprzeczając - dziękować Bogu, że dzięki wytrwałemu wysiłkowi moich rodaków Polska znalazła właściwie miejsce na mapie Europy. Oby ten historyczny fakt zaowocował wzajemnym ubogaceniem duchowym wszystkich Europejczyków." - usłyszeliśmy m.in. podczas uroczystości.

Francuski Le Monde twierdzi, iż polskie środki masowego przekazu nie poświęciły zbyt dużo miejsca na relacje z obchodów. Większa część masmediów skupiła się wyłącznie na relacji z oficjalnej części 60-lecia. Przyznaje się równocześnie, że obchody przypadają na okres, w którym Polacy są zmęczeni debatami i rozliczeniami, związanymi zwłaszcza z kwestią Jedwabnego. Ten sam dziennik zwraca uwagę, że uchwała Sejmu RP w sprawie złożenia hołdu armii radzieckiej za wyzwolenie Polski urasta do rangi symbolu w sytuacji, gdy ta sama armia wymordowała wcześniej w Katyniu 15 tys. polskich oficerów. Libération przedstawia historię upamiętniania shoah w Polsce. Pierwsza oficjalna uroczystość odbyła się 14 lipca 1947 r., w rocznicę pierwszego transportu Polaków do Auschwitz. Przez następne 40 lat władze komunistyczne starały się "chrystianizować" ofiary, a w najlepszym razie wspominać tylko o ich obywatelstwie, a nie pochodzeniu czy wyznaniu. Dopiero rząd premiera Tadeusza Mazowieckiego powołał specjalną polsko-żydowską komisję do zbadania celowości ewentualnych zmian na terenie obozu.

Austriacki Der Standard obszernie opisuje uroczystość, skupiając się także na wypowiedzi kanclerza Austrii Wolfganga Schüssela, który powiedział że także Republika Austrii ponosi moralną odpowiedzialność za zbrodnie nazistowskie. Podobne stwierdzenie padło z ust ministra kultury Franza Moraka, przemawiającego na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

The Australian zwraca uwagę, że uroczystości uwidoczniły głęboki podział wśród przywódców europejskich na tle postrzegania historii. To, jak również agresywny antysemityzm części Europejczyków, zmęczenie tematyką holocaustu i ignorancja młodych ludzi wcale nie ułatwiają uporania się z czarnymi kartami historii Starego Kontynentu. Również lewicowa węgierska gazeta Népszava ostrzega przed współczesnym antysemityzmem, który istnieje także nad Balatonem. Korzeni holocaustu lewicowy publicysta każe szukać w prawie dwutysiącletnim chrześcijańskim antyjudaizmie, choć jednocześnie przyznaje, że animatorzy holocaustu nie byli wierzącymi chrześcijanami. "Gdyby w tamtych czasach żył Dante, wiedziałby, co jest wzorem piekła" - kończy red. Kepecs. Dla belgijskiego Le Soir przykładem antysemityzmu, motywowanego względami religijnymi, jest o. Tadeusz Rydzyk; w tym kontekście dziennik wymienia także Romana Giertycha i Mela Gibsona (reżysera filmu "Pasja"). Na drugim biegunie znajduje się zaś ekumeniczna Polska Rada Chrześcijan i Żydów, Gazeta Wyborcza oraz liberalna elita intelektualna, którą w Europie Środkowej cechuje filosemityzm - podaje Le Soir.

Interesujący wywiad przeprowadził dziennik Le Figaro z Władysławem Bartoszewskim. Według byłego więźnia Auschwitz Polacy z pewnością wiedzieli więcej, niż inni o sytuacji Żydów, obserwując choćby burzenie wiosek pod budowę obozu, jednak nie zdawali sobie sprawy ze skali okrucieństwa. Polacy nie zrobili również wszystkiego, aby uratować Żydów, jednak nie wolno też zapominać o postawie Winstona Churchilla i Franklina Delano Roosevelta, którzy po otrzymaniu od Jana Karskiego informacji o ludobójstwie stwierdzili, że nie wolno ich ujawniać w interesie szybszego zwycięstwa aliantów. 17 grudnia 1942 r. złożyli jedynie deklarację, że Niemcy zostaną po wojnie uznani za winnych zagłady Żydów, jednak nie zapowiedziano żadnych represji. Bartoszewski potwierdza także istnienie w Polsce antysemityzmu (notabene The Economist stwierdził 29 stycznia, że przedwojenna Polska była krajem znanym "z długiej tradycji antysemityzmu"), jak i fakt pogromów w Polsce, jednak na to również powinno się patrzeć w szerszym kontekście, w którym mamy choćby duńskich i norweskich ochotników w SS Viking czy belgijskich w SS Wallonie. Czy świadczy to o tym, że te narody są antysemickie…? Żadnego antysemityzmu w Polsce nie dostrzega natomiast The Canberra Times - "W Polsce Żydzi czują się jak w domu", co zawdzięczają polepszeniu stosunków na linii Warszawa - Tel Awiw, co z kolei jest dużą zasługą prezydenta Kwaśniewskiego. Z drugiej strony francuska La Croix donosi, że zgodnie z badaniami z 2002 r. jedynie 15% Polaków w pełni potępiało antysemityzm.

The Guardian dziwi się 26 stycznia, że szczebel dyplomatów, reprezentujących w Auschwitz Wielką Brytanię jest tak niski. I to pomimo, że pierwotnie w ogóle nie planowano obecności ani księcia Edwarda, ani sekretarza Jacka Strawa. Dziennik przytacza także wypowiedź Bronisława Geremka, że Niemcy wybrali Polskę na miejsce, w którym powstało najwięcej nazistowskich obozów po to, aby ukryć zbrodnię holocaustu przed światem. To miała być tajemnica. Macedońskie media, zwłaszcza Utrinski Vesnik, nazwały zaś skandalem niski szczebel polityków, jaki reprezentował Republikę Macedonii na uroczystościach. Do Oświęcimia Skopie wysłało wiceszefa dyplomacji.

Egipska Al-Jumhuriyah stwierdziła w klasycznej dla arabskich mediów formie, iż współczując więźniom nazistowskich obozów koncentracyjnych, powinno się jednocześnie pamiętać o palestyńskich więźniach Izraela i Irakijczykach torturowanych przez okupantów "Mamy nadzieję, że ci, którzy celebrują wyzwolenie obozu w Auschwitz i koniec holocaustu, uświadomią sobie, iż nazizm - z całym jego fanatyzmem i rasizmem - nie przestał istnieć" - komentuje Al-Jumhuriyah. Kenijski Sunday Standard w podobnym tonie krytykuje także Amerykanów i Brytyjczyków, porównując holocaust do gwałtów, do jakich dochodzi z winy tych pierwszych w Iraku i jakich w latach 50. dopuszczali się w Kenii poddani brytyjscy. Kubańska Granma porównuje holocaust do "potworności w Guantánamo", tortur w Iraku, tolerancji wobec ruchów faszystowskich w Europie, a także dawnym masakrom w My Lay, Cassindze i Soweto. Rosyjskojęzyczne Echo z Azerbejdżanu wypomniało zaś szefowi ormiańskiej dyplomacji Wardanowi Oskanjanowi, że na forum ONZ połączył holocaust z rzezią Ormian w Imperium Osmańskim, wykorzystując w ten sposób holocaust we własnych celach.

The Daily Telegraph porównuje 26 stycznia postawy kolaboracyjnych administracji Holandii i Danii podczas holocaustu. Do obozów wysłano 3/4 Żydów holenderskich, przy 60 na 7,5 tys. Żydów duńskich. Generalizując można stwierdzić, że w Holandii zadziałała obojętność sąsiadów, zaś w Danii skłonność do pomocy braciom w wierze była znacznie wyższa. Według innych historyków różnica w postawach społeczeństw obu krajów nie była aż tak oczywista: można bowiem równie dobrze powiedzieć, że kilkuset Duńczyków służyło na ochotnika w Waffen SS, zaś Holendrzy mają więcej drzewek w Instytucie Yad Vashem, niż jakikolwiek inny naród poza Polakami. Dlatego zaskakujący i przykry jest fakt, że obecnie Polska jest tak silnie oczerniana i utożsamiana ze współpracą z hitlerowcami. A przecież pomimo, że pod okupacją było w Polsce ciężej, niż gdziekolwiek w Europie, Żyd zawsze mógł u nas liczyć na kryjówkę i ludzi, którzy pomogą mu ją znaleźć.

Neue Zürcher Zeitung opisuje 26 stycznia trudną sytuację dzisiejszego miasteczka Oświęcim. Omijane przez inwestorów, opuszczane przez młodzież miasto jest pozbawione jakiejkolwiek bazy turystycznej. Burmistrz Janusz Marszałek chce to zmienić. W ubiegłym roku nawiązano partnerstwa z kilkoma miastami, doprowadzono do szeregu spotkań młodzieży. Pozytywną rolę w odtwarzaniu przedwojennej tradycji miasta odgrywa nowojorskie Auschwitz Jewish Center. Miasto istnieje wszak od ośmiu stuleci - podaje Sydney Morning Herald.

Magyar Nemzet pisze, że nie tylko w Oświęcimiu odbędą się uroczystości rocznicowe. W paryskiej dzielnicy Marais odsłonięto tablicę, poświęconą Żydom deportowanym z Francji, zaś w Holandii odczytano nazwiska wszystkich ofiar pochodzących z Holandii. W Taszkiencie zaś, z inicjatywy ambasady RP i przy współpracy przedstawicielstw dyplomatycznych Izraela i Niemiec uczczono ofiary Auschwitz-Birkenau podczas spotkania, w ramach którego, obok przemówień gości oficjalnych, pokazano film dokumentalny o obozie oraz recytowano wiersze Tadeusza Różewicza. Sprawozdanie z uroczystości opublikowały uzbeckojęzyczna Xalq so'zi i rosyjskojęzyczna Prawda Wostoka.

POLITYKA ZAGRANICZNA

Wizyta Wiktora Juszczenki w Polsce była dobrą okazją do rozmów na temat wyglądu relacji polsko-ukraińskich po rewolucji. Juszczenko wezwał do porozumienia w sprawie Cmentarza Orląt we Lwowie oraz poparł ideę wspólnego zorganizowania mistrzostw Europy w piłce nożnej w 2012 r. Prezydent poparł także kupno Huty Częstochowa przez kapitał doniecki - relacjonuje 28 stycznia Ukrajina mołoda. Uriadowyj kurjer dodał, że celami Juszczenki na przyszły rok jest uzyskanie statusu państwa z gospodarką rynkową oraz członkostwo w Światowej Organizacji Handlu. Co do ropociągu Odessa-Brody-Gdańsk, Juszczenko uważa go za jeden z najlepszych projektów energetycznych ostatnich 14 lat na Ukrainie - napisał Deń. Prezydent obiecał także dołożenie wszelkich starań, aby doszło do ukończenia projektu zgodnie z pierwotnym planem.

Po wejściu Polski do UE znikły metalowe zapory na naszej zachodniej granicy, ale jednocześnie znikły także tanie polskie (a także sprowadzane z Rosji i Ukrainy) leki; na akcesji zyskali zwłaszcza mieszkańcy terenów przygranicznych - pisze 1 lutego ukraińskie Siohodnia. Polacy z ulgą przyjęli unijną zgodę na produkcję tradycyjnych korniszonów, domowej kiełbasy, bigosu i wódki.

Izraelska gazeta Yedioth Aharonoth pisze o fali podań Izraelczyków o przywrócenie obywatelstwa państw, które w zeszłym roku wstąpiły do UE. W telewizji izraelskiej pojawiły się nawet pierwsze skecze, poświęcone Żydom aplikującym o polski paszport, co świadczy o skali zainteresowania. Izraelczykom chodzi o będący swego rodzaju polisą bezpieczeństwa paszport unijny.

O ile Polacy z Trzyńca (Czechy) nie będą żądali przetłumaczenia nazw wszystkich ulic na język polski, a zadowolą się dwujęzycznymi tabliczkami na urzędach państwowych i na rogatkach miasta, władze miejskie wyjdą im naprzeciw - pisze ostrawska gazeta Pravo z 27 stycznia. Przewodniczący akcji zbierania podpisów Wiesław Sikora wyjaśnia, że chodzi o podkreślenie tożsamości Polaków, którzy w miasteczku stanowią 17% mieszkańców.

Miasto Weligama na Sri Lance, zniszczone podczas tsunami, zostanie odbudowane wspólnymi siłami Słubic i Frankfurtu nad Odrą - pisze 2 lutego Der Tagesspiegel.

Kazachska lokalna Akmolinskaja prawda relacjonuje 22 stycznia wizytę ambasadora RP u szefa administracji Obwodu Akmolińskiego Mażita Jesenbajewa. Rozmawiano o pomocy Polski dla diaspory.

SPRAWY WEWNĘTRZNE

Kara grzywny nałożona na Jerzego Urbana za obrazę papieża skłoniła południowoafrykański dziennik The Citizen do szerszej analizy problemu wolności słowa w Polsce. 27 stycznia gazeta zacytowała opinię Międzynarodowego Instytutu Prasy, że kara ta jest przykładem "wyjątkowo niewłaściwego działania prawnego ze strony kraju, który niedawno wszedł do Unii Europejskiej". Zaniepokojenie stanem wolności głoszenia własnych poglądów wyraziły również OBWE i Reporterzy bez Granic. Według sędzi Barbary Laskowskiej jednak praktyka trybunału w Strasburgu sugeruje, że wolność słowa ma swoje granice, zaś opinie nie mogą naruszać honoru osób publicznych - dodaje Rossijskaja gazieta.

Wyniesienie przez Bronisława Wildsteina z IPN listy 240 tys. nazwisk może zaostrzyć walkę przed wyborami do Sejmu, a także spowodować szkody społeczne - uważa łotewska Diena z 31 stycznia (błędnie przy tym podając, że chodzi o listę agentów bezpieki). Według Financial Times Deutschland, który już z większą precyzją podaje 1 lutego, kto jest na tzw. "liście Wildsteina", na wyniesieniu listy najbardziej straci SLD, zaś zyskają mające wyraziste prolustracyjne poglądy PO i LPR. Lidové noviny przypominają przy okazji, że listę agentów ujawniono w Czechach dopiero w 2003 r., jednak wcześniej pojawiła się tam tzw. "lista Cibulki", na której znalazło się wielu byłych współpracowników tajnej policji.

W sytuacji, gdy SLD nie zdecydował się spełnić swej publicznej obietnicy o przedterminowych wyborach, mało prawdopodobne jest samorozwiązanie Sejmu. Zwolennikami takiego rozwiązania są na lewicy jedynie prezydent Kwaśniewski, premier Belka i marszałek Cimoszewicz, którym zależy na przedterminowych wyborach, aby odbudować wiarygodność SLD - pisze 2 lutego Frankfurter Allgemeine Zeitung. Z drugiej jednak strony to właśnie termin jesienny daje SLD szansę na lepszy wynik wyborczy - zauważa ukraińska Hazeta 2000.

Przypadek Małgorzaty Niezabitowskiej, jak również dawniejsze oskarżenia o współpracę z SB wysuwane pod adresem Lecha Wałęsy są dowodem na skomplikowane losy opozycjonistów - komentuje kolumbijskie El Tiempo z 23 stycznia.

Z czym Brytyjczycy kojarzą Polskę? "Z Auschwitz, biegunem północnym, Czeczenią, rdzewiejącymi stoczniami i fanatycznym katolicyzmem". Dlaczego tak wielu z nich doznaje pozytywnego szoku po przyjeździe nad Wisłę? "Jesteśmy tu wszyscy dla kobiet" - przytacza słowa jednego z Brytyjczyków The Times z 27 stycznia.

GOSPODARKA

Wiedeńska Die Presse 28 stycznia informuje o przyspieszeniu wzrostu gospodarczego w Polsce i planach 5,2% wzrostu na rok bieżący. Największe ryzyko dla polskiej gospodarki wiąże się z niestabilnością polityczną, towarzyszącą wyborom parlamentarnym.

HISTORIA

Wydawałoby się, że kwestia odpowiedzialności ZSRR za zbrodnię katyńską jest już powszechnie przyjęta. Tym dziwniejszy jest zatem artykuł, opublikowany przez portal From-ua.com 3 lutego. Dla Władimira Wietrowa stare argumenty Moskwy (broń, jaką zamordowano Polaków była niemiecka, ręce były związane sznurem papierowym podczas, gdy w Smoleńsku produkowano sznur z konopi, czeski naukowiec, który w 1943 r. stwierdził, że zwłoki nie mogły leżeć przez trzy lata, brak wzmianek w archiwum NKWD na temat zbrodni) są wystarczające, aby odrzucić winę strony sowieckiej. Autor, cytując nienawistne wobec Polaków wypowiedzi Goebbelsa, które miałyby być jednym z dowodów na winę Niemców w Katyniu, zdaje się realizować goebbelsowską tezę, że kłamstwo wielokrotnie powtórzone staje się prawdą.

Rubryka powstaje na bazie informacji własnych oraz polskiego MSZ.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl