Aby zapisać się na listę naszego newslettera, prosimy podać swój adres email:

 

Wyszukiwarka e-Polityki :

 

Strona Główna  |  Praca  |  Reklama  |  Kontakt

 

   e-Polityka.pl / Artykuły - Kraj / Ogólne / Aby do jesieni               

dodaj do ulubionych | ustaw jako startową |  zarejestruj się  

  ..:: Polityka

  ..:: Inne

  ..:: Sonda

Czy jesteś zadowolony z rządów PO-PSL?


Tak

Średnio

Nie


  + wyniki

 

P - A - R - T - N - E - R - Z - Y

 



 
..:: Podobne Tematy
Aby do jesieni 

09-05-2005

  Autor: Michał Domański

Raz jeszcze posłowie pokazali, że nie potrafią rozwiązać żadnego z naszych problemów. I tym pesymistycznym akcentem można by zakończyć komentarz do zeszłoczwartkowego głosowania, ale kabaret, jaki obejrzeliśmy przy okazji, zasługuje na coś więcej. Ubaw był bowiem po pachy.

 

 

Donald Tusk apelował do poczucia honoru SLD - tak jakby w partii Kwiatkowskiego, Pęczaka, Łapińskiego i Sobotki mogli się jeszcze ostać jacyś ludzie honoru. Pardon - ostało się dwóch: Cimoszewicz i Szteliga (ten drugi następnego dnia przestał być członkiem SLD - bardzo charakterystyczne). Plus ewentualnie ośmiu, którzy nie głosowali, więc kwestia ich honoru pozostaje otwarta. Tusk oczekiwał od SLD także rozumu, patriotyzmu i poczucia wstydu - hmm, lepiej powstrzymam się od komentarza.

Jeszcze lepszy występ dał Giertych, który w swoich uczonych wywodach sięgnął aż Okrągłego Stołu, a sumę rozkradzionych przez poprzednie rządy pieniędzy wycenił na 400 mld złotych. Jak to obliczył? Podejrzewam, że to suma przychodów budżetu z trzech ostatnich lat minus prowizja. Ale mogę się mylić, bo nadążanie za LPR-owską matematyką zawsze sprawiało mi trudności. Jak wyliczył przyszłe poparcie dla SLD ("nie dostaniecie złamanego głosa" - pisownia oryginalna), nie śmiem nawet zgadywać.

Obu powyższych żartownisiów przebił jednak Janik: "Nie ma żadnego powodu do rozwiązania Sejmu poza chęcią opozycji przejęcia władzy", oznajmił, wywołując pewnie salwy śmiechu w całej Polsce. Rząd praktycznie niezdolny do przeforsowania czegokolwiek w parlamencie, z premierem należącym już de facto do partii opozycyjnej; Sejm o jednocyfrowym poparciu, zdominowany (jak sam Janik słusznie zauważył) przez kłamstwo, demagogię i prostactwo; partia rządząca skompromitowana ponad wszelkie wyobrażenie - zaiste, żadne to powody do skracania kadencji. Całe szczęście, że nie da się jej przedłużyć, bo do tego SLD znalazłby pewnie całą gamę powodów.

Jakby tego było mało, mieliśmy też kolejną okupację mównicy. Okupantem został niejaki Zbigniew Nowak, były poseł - jak nietrudno odgadnąć - Samoobrony. Czego chciał? Zareklamować swoją stronę www, na której twierdzi m.in. że to on ujawnił aferę starachowicką, aferę Rywina i jeszcze kilkanaście innych. Kto by pomyślał - takiego bohatera mamy w Sejmie i nawet tego nie zauważyliśmy. Ech, te stronnicze media.

W końcu doszło do głosowania - i oto prawica poparła eutanazję, a lewica (poza SdPl) postawiła weto. Cóż, poglądy zmiennymi są. Skrócenia cierpień zatem nie będzie, musimy poczekać aż Sejm padnie śmiercią naturalną. A obraz tej przeciągającej się agonii powinien skłonić do refleksji nawet najzagorzalszego wroga eutanazji.

Żarty żartami, ale sytuacja nie jest zbyt wesoła. Rząd Belki nad wyraz sprawnie administruje państwem (a czasem nawet jakąś pożyteczną ustawę zdoła przepchnąć przez parlament) i w spokojniejszych czasach byłby wzorem do naśladowania - jednak czasy za spokojne nie są. Kryzys finansów publicznych tylko nieznacznie przygasł, a plan Hausnera stał się już synonimem marzenia ściętej głowy; przyjęcie euro wciąż bardzo daleko; gospodarkę gniotą wysokie podatki i chaos prawny; w polityce zagranicznej nadal nie mamy żadnej strategii. I tak dalej. Słaby rząd, choćby nie wiem jakich miał fachowców, niewiele w tych kwestiach zdziała. Tymczasem jesteśmy skazani na kolejne pięć miesięcy wyczekiwania.

Paradoksalnie, rozwiązanie Sejmu mogłoby się SLD opłacić. Po pierwsze, możliwość rzucenia przeciwnikom w twarz: "A widzicie, jednak dotrzymujemy słowa!". Po drugie - kompletnie zaskoczona opozycja, nieprzygotowana do kampanii wyborczej (Kaczyńscy niby już ją zaczęli, ale uważam to za blef, który miał tylko przestraszyć lewicę). Po trzecie, cios w partie mające popularnych liderów - jak PiS i SdPl - którym zależy na tym, by wybory parlamentarne były jak najbliżej prezydenckich. Zagrywka szalenie ryzykowna (te diety i dotacje!), być może jednak zbawienna - a przy okazji zgodna z interesem państwa, co dla SLD niesłychanie rzadkie.

Ale do tego trzeba by było - że się tak kolokwialnie wyrażę - mieć jaja. Tymczasem dyżurny mężczyzna SLD wyjechał do Ameryki i prędko nie wróci. Przynajmniej to jest optymistyczne.

 

  drukuj   prześlij na email

  powrót   w górę

Tego artykułu jeszcze nie skomentowano

Copyright by (C) 2007 by e-Polityka.pl - Biznes - Firma - Polityka. Wszelkie Prawa Zastrzeżone.

Kontakt  |  Reklama  |  Mapa Serwisu  |  Polityka Prywatności  |  O nas


e-Polityka.pl